
Znowelizowana dyrektywa UE o prawach autorskich nie zagraża wolności w Internecie. Istotą sprawy jest fundamentalna ochrona praw wobec gigantów takich jak Google czy Facebook.
PiS chce kupić kolejną grupę wyborców. Tym razem nie za rozdawane hojnie nasze pieniądze, ale poprzez wprowadzanie internautów w błąd! Partia rządząca przedstawia dyrektywę przyjętą przez UE jako narzędzie cenzury w Internecie. Tymczasem ma ona na celu zabezpieczenie interesów twórców w sieci. I choć Polska wraz z Holandią, Włochami, Finlandią i Luksemburgiem nowej regulacji nie poparła, to z jej przyjęcia cieszą się polscy twórcy. A cieszą się, bo wzmacniania ona ich pozycję wobec takich gigantów jak Google czy Facebook. PiS próbuje jednak wmówić naiwnym, że to „ACTA2” i oczywiście politycy prawi i sprawiedliwi walczą teraz o prawa internautów licząc, ze nieświadome społeczeństwo się na to „złapie”.
Według europosła PiS z Podkarpacia, Tomasza Poręby głosowanie nad unijną dyrektywą mającą chronić twórców było „głosowaniem za lub przeciw cenzurze w Internecie”, a jego partyjna koleżanka Jadwiga Wiśniewska posunęła się w populizmie właściwym partii rządzącej aktualnie Polską jeszcze dalej, bo stwierdziła, że: – Jesteśmy za prawami twórców, ale nie kosztem użytkowników Internetu! W wolnym przekładzie z języka polityka na język zwykłych ludzi znaczy to: „Mamy gdzieś twórców, chcemy, żeby głosowali na nas internauci, więc wmówimy im, że dyrektywa bardzo im zaszkodzi!” .
Tymczasem obecni w Strasburgu podczas głosowania polscy twórcy sprawę stawiali jasno: – Wygrały prawda i uczciwość, wygrali rozsądek i twórcy, wygrało społeczeństwo obywatelskie Wspólnoty – komentowali wyniki głosowania nad dyrektywą. Ich zdaniem, a już około 200 polskich twórców poparło nowelizację przepisów chroniącą ich interesy w sieci, koncerny – internetowi potentaci mówią o ograniczaniu wolności w Internecie, a tak naprawdę chcą „wolności”, a raczej samowolki w sieci dla siebie za nic mając twórców.
Skąd zatem takie przekonanie polityków PiS o tym, że dyrektywa tak naprawdę ugodzi w zwyczajnych użytkowników sieci, a nie w koncerny wykorzystujące bezkarnie twórców? To według twórców właśnie nie przekonanie, a przekonywanie – przekonywanie zwyczajnych ludzi, niezorientowanych w przepisach i ich interpretacji, że właśnie przyjęta nowela zaszkodzi internautom. – Politycy boją się jak ognia gigantów internetowych , bo bez ich narzędzi nie wygrywają wyborów – zauważają. – Dlatego dbają o ich i swoje interesy, a nie o nasze – dodają twórcy.
Jak bardzo PiS chce „kupić” internautów kłamstwami pokazuje choćby fakt, że rządzący zamówili specjalne badania na temat zainteresowania młodych ludzi unijną dyrektywą. Wyszło im, że się jej obawiają i niewiele o niej wiedzą, więc tym lepiej dla rządzących – można ich najpierw nią postraszyć, a potem obiecać „wolność” Premier Mateusz Morawiecki wraz z Jarosławem Kaczyńskim już sobie włączyli „wolność w Internecie” do swego kampanijnego słowniczka i epatują nimi w Internecie. – Byliśmy, jesteśmy i będziemy zawsze za wolnością w Internecie. Dziękuję wszystkim europosłom PiS, że głosowali za swobodą wypowiedzi i prawami obywatelskimi milionów polskich internautów. #ACTA2 – napisał na Twitterze premier RP. Doczekał się jednak odpowiedzi i to nie od byle kogo, bo od samego Rzecznika Praw Obywatelskich, Adama Bodnara: – (…) od 3 lat obowiązują przepisy pozwalające na prawie niekontrolowany dostęp do danych internetowych przez policję, prokuraturę i służby specjalne. Kiedy zostanie wykonana opinia Komisji Weneckiej z 11.06.2016? To jest wolność w Internecie? – pytał A. Bodnar bezlitośnie obnażając kolejne kłamstwo znanego z mijania się z prawdą M. Morawieckiego.
Ot i taka to właśnie walka o „wolność w Internecie” w wykonaniu PiS-u.
***
Nie ma rzeczy, której Jarosław Kaczyński nie zrobiłby dla zdobycia głosów. Gdy trzeba, a właśnie zbliża się ten moment, prezes PiS każdemu przychyli nieba. Na celownik wziął internautów, którzy nie tak dawno jawili mu się niemal jako degeneraci żłopiący piwo i oglądający w Internecie pornosy. A przecież to PiS przepchnął w 2016 roku Ustawę antyterrorystyczną, która zezwala na banowanie na Facebooku stron nieprzychylnych rządzącej partii. Takie rozwiązania stosują w Europie jedynie tak „demokratyczne” kraje Turcja i Węgry.
Monika Kamińska



7 Responses to "Internauci zdemaskowali manipulacje PiS"