
II LIGA. Trener Siarki Tarnobrzeg Michał Szymczak nie przejmuje się krytyką i przekonuje, że jego zespół podąża we właściwym kierunku.
Po porażce 0-2 z Unią w Tarnowie część sympatyków Siarki krytykuje swoich piłkarzy i trenera Michała Szymczaka. Ten jednak odpiera zarzuty. – Nie będę przejmował się grupą internetowych frustratów – ucina dyskusje MICHAŁ SZYMCZAK.
– Doszły mnie słuchy, iż pańskie akcje mocno spadły. Ponoć w Tarnobrzegu zaczęto się zastanawiać nad zmianą trenera.
– Nic mi o tym nie wiadomo. Rozmawiałem w niedzielę z wiceprezesem klubu i nie odniosłem wrażenia, że coś jest nie w porządku.
– Czyli zwykła dziennikarska kaczka?
– Powtarzam: żaden z działaczy nie kierował do mnie pretensji, nie poruszał tego tematu, ale oczywiście nie mam pojęcia, co dzieje się za moimi plecami. Na razie pracuję jednak normalnie, jakby nigdy nic.
– To dobrze. Byłoby dziwne i chyba niestosowne, gdyby szefowie klubu przestali ufać trenerowi po dwóch remisach i porażce.
– Nie ma co wybrzydzać – zdobyliśmy dwa punkty w trzech meczach, ale przecież jesteśmy nowi w drugoligowym towarzystwie. Wynik meczu z Unią korzystny nie jest, lecz gra wyglądała dużo lepiej. Stworzyliśmy mnóstwo okazji, na pewno nie byliśmy gorsi.
– Jednak stracone bramki nie wystawiają obrońcom najlepszego świadectwa.
– Zabrakło konsekwencji i koncentracji przy stałych fragmentach gry. Zawiodła defensywa, mam nadzieję, że po raz ostatni. Trzy godziny rozmawiałem po tym meczu ze swoim asystentem Januszem Hynowskim, dokonaliśmy szczegółowej analizy, wiemy co poprawić. Drużyna wyciągnie wnioski i będzie OK.
– Znicz Pruszków, wasz najbliższy przeciwnik, bazuje głównie na rzutach wolnych i rożnych.
– Wiem o tym. Postaramy się odpowiednio przygotować.
– Trzy spotkania i pierwsze wnioski za wami. Mogło być lepiej?
– Pewnie, że mogło. W meczach z Wigrami Suwałki (0-0 – red.) i Garbarnią Kraków (1-1) zabrakło nam trochę atutów w ofensywie, z Unią Tarnów – odwrotnie. Zmiany w składzie są możliwe, ale rewolucji żadnej przeprowadzać nie będę. Idziemy we właściwym kierunku, tylko małymi kroczkami. Przy okazji, apeluję o odrobinę spokoju. Naprawdę nie ma tragedii.
– Na forach internetowych kibice zarzucają panu, że nie jest w stanie wziąć zawodników do większego galopu, że nie posiada pan odpowiedniego autorytetu…
– Grupą frustratów piszących w Internecie nie będę się przejmował. To tyle w tym temacie.
Rozmawiał Tomasz Szeliga



One Response to "Internetowi frustraci mnie nie obchodzą"