Inżynier i elektronik wyhodowali 56 kg konopi!

Widoczne w policyjnym samochodzie konopie i marihuana to tylko część z przejętych przez funkcjonariuszy w Stobiernej surowców i gotowych narkotyków. Fot. Archiwum KWP
Widoczne w policyjnym samochodzie konopie i marihuana to tylko część z przejętych przez funkcjonariuszy w Stobiernej surowców i gotowych narkotyków. Fot. Archiwum KWP

Jeszcze nigdy na Podkarpaciu nie ujawniono partii narkotyków aż na taką skalę. Przejęty towar mógłby odurzyć blisko 130 tys. osób!

To była głośna sprawa nawet w skali Polski. W maleńkiej Stobiernej k. Rzeszowa policjanci z Wydziału do Walki z Przestępczością Narkotykową Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie zatrzymali dwóch mężczyzn: Krystiana D. – 31-leniego technika elektronika i Damiana M. – 28-letniego inżyniera mechaniki i budowy maszyn. Panowie wyhodowali ponad 56 kg konopi, z których po wysuszeniu powstało blisko 21 kg marihuany o wartości kilkuset tysięcy złotych! W piątek Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie wysłała akt oskarżenia do sądu w tej sprawie.

Jak sprawa ujrzała światło dzienne? 19 sierpnia 2015 r., na podstawie informacji operacyjnych policjanci pojechali do domu Pawła Ch. w Stobiernej. Na strychu znaleźli trzy podsuszone rośliny koloru brunatnozielonego – konopie. Następnie pies tropiący zaznaczył miejsce w pobliżu zaparkowanego motoroweru należącego do Pawła Ch., w którego schowku ujawniono szklany słoik z zawartością suszu roślinnego koloru… brunatnozielonego. Paweł Ch. oznajmił policjantom, że znaleziony towar to marihuana pochodząca z jego własnej plantacji w Stobiernej, co później potwierdziły badania w policyjnym laboratorium.

Eksperymentalna metoda leczenia ojca
Materiał roślinny mokry ważył ponad 426 gramów. Natomiast po wysuszeniu blisko 124 gramy. Co ciekawe, Paweł Ch. twierdził, że nie handlował ani nie palił marihuany. Do czego była mu potrzebna? Według jego zapewnień, miała posłużyć do wytworzenia… maści, oleju bądź roztworu w eksperymentalnej metodzie leczenia schorzeń dla chorego ojca.

Choć zabezpieczone narkotyki nie były wielkim wynikiem, to policjanci mieli tzw. nosa i zaczęli prowadzić swoją żmudną pracę operacyjną. Stobierna dostała się wówczas pod dokładną lupę policjantów i wówczas wyszła sprawa z gigantyczną ilością narkotyków wytwarzanych przez Damiana M. i Krystiana D.

28 września 2015 r. policjanci z wydziału narkotykowego już od wczesnych godzin rannych przygotowywali się do realizacji. Wreszcie kiedy wyruszyli z komendy, niepewność zmieniła się w adrenalinę, którą czują przed każdą akcją. Szybko dojechali na miejsce do jednego z domów w Stobiernej, znajdującego się w pobliżu drogi krajowej nr 19. Do wytypowanego budynku weszli w dziesięciu. Obyło się bez kłopotów. Zatrzymanie zostało zrealizowane szybko i sprawnie. Mężczyźni byli tak zaskoczeni, że nie stawiali oporu i nie próbowali uciekać.

Obok domu, na posesji, znajdował się także drugi budynek parterowy z poddaszem użytkowym. Ten drugi budynek znajdował się w stanie surowym, zamkniętym. Na piętrze policjanci znaleźli pudła kartonowe zawierające susz roślinny oraz aparaturę służącą do utrzymywania światła oraz wilgoci, szafę, w której zainstalowane były lampy służące do suszenia marihuany oraz wężownicę wodną do utrzymywania stałej temperatury podczas inkubacji krzewów konopi. W innych pomieszczeniach, na podłodze policjanci znajdowali kolejne ogromne ilości suszu roślinnego. Tego samego dnia funkcjonariusze pojechali we wskazane przez Damiana M. miejsce, gdzie uprawiał 13 krzaków konopi. Potężne krzaki uprawiane były przy drodze krajowej nr 19 również w Stobiernej. Plantacja umiejscowiona była na terenie leśnym, a dokładnie wśród młodnika leśnego, ogrodzonego siatką.

Młodzi wytwórcy, którzy marzyli o karierze w narkobiznesie, trafili do smutnego miejsca, jakim jest areszt śledczy. Choć na wniosek prokuratora sąd umieścił ich za kratami na 3 miesiące, to już w listopadzie prokurator uznał, że nie muszą oni przebywać w areszcie i zostali po 1,5 miesiąca wypuszczeni na wolność. Tymczasowe aresztowanie zostało im zmienione na dozór policji, zakaz opuszczania kraju i poręczenie majątkowe – w przypadku Krystiana D. 10 tys. zł, a Damiana M. 15 tys. zł.

Takie partie raz na kilka lat
Najważniejsze w tej całej sprawie było to, co policjanci znaleźli na ich posesji. Funkcjonariusze, którzy z niejednego pieca jedli chleb, nie mogli uwierzyć w to, co zobaczyli. Stróże prawa oczekiwali, że znajdą dużą ilość narkotyków. Nikt jednak nie przypuszczał, że będzie tego aż tyle! Znalezione narkotyki przewieziono do policyjnego laboratorium. Wynik był więcej niż dobry. Zatrzymano 56 084,573 gramów narkotyków w formie mokrej, co po wysuszeniu dało dokładnie 20 858,41 gramów. To było jak trafienie „szóstki” w totka. W skali całego kraju funkcjonariusze z żadnego województwa nie przejęli jednorazowo tak dużych ilości narkotyków w 2015 r., jak te ujawnione przez funkcjonariuszy z KWP w Rzeszowie. Tym samym na rynek nie trafiło blisko 21 tys. działek dilerskich, które mogłyby odurzyć blisko 130 tys. osób!

Śledztwo w tej sprawie prowadzone przez Prokuraturę Okręgową w Rzeszowie trwało kilka miesięcy. Właśnie się zakończyło, a w piątek, 6 maja, został wysłany do sądu akt oskarżenia w tej sprawie. Mężczyznom, którzy mogli zarobić ogromne pieniądze, a stracili cały towar, grozi nawet 15 lat więzienia.

Grzegorz Anton

7 Responses to "Inżynier i elektronik wyhodowali 56 kg konopi!"

Leave a Reply

Your email address will not be published.