Jadł bułkę, a ludzie marzli

Fot. Archiwum
Fot. Archiwum

RZESZÓW. Mieszkanka os. Zalesie ze skargą na kierowcę zadzwoniła do dyspozytora.

Kierowcy autobusów mają stać na przystankach i czekać tam, aż wybije godzina odjazdu. Dopiero wtedy z pasażerami odjeżdżają dalej. Tak się jednak nie stało we wtorkowy poranek nieopodal zajezdni na os. Zalesie. Na przystanku stali zmarznięci pasażerowie, w tym matka z dzieckiem, którzy zamiast poczekać na odjazd w ciepłym autobusie, patrzyli, jak kierowca stoi kilkanaście metrów dalej w zajezdni i je bułkę.

Kierowca autobusu, który odjechał sprzed nosa chłopcu na przystanku przy ul. Kopisto został pouczony. Jednak już we wtorek dostaliśmy kolejną skargę na kierowcę miejskiego autobusu. Mieszkanka os. Zalesie po wielu przykrych sytuacjach już nie wytrzymała.

– Jestem stałą pasażerką linii 10. We wtorek z zajezdni na Zalesiu autobus miał wyjechać o 9.20, ale wyjechał za późno. Staliśmy na przystanku i marzliśmy, a kierowca stał sobie w zajezdni. Najbardziej to mi tej matki z dzieckiem było szkoda, która stała i marzła z tym maluchem. Kierowca później się tłumaczył, że miał przerwę. Mógł wjechać na przystanek i tam sobie jeść tę bułkę – opowiada pani Teresa.

Mieszkanka mówiła nam, że to nie pierwsza taka sytuacja. Opowiedziała, że po chwili, gdy kierowca już podjechał na przystanek, to zablokowały go inne autobusy i w konsekwencji wyjechali z przystanku już z kilkuminutowym opóźnieniem.

– Ten kierowca zachowywał się bardzo bezczelnie. Nie chciał otwierać przednich drzwi, bo mu zimno było. „18” i „19” młode dziewczyny jeżdżą, a w „10” są tacy kierowcy, którzy się mają za panów tych autobusów. Również tego dnia, kiedy były darmowe przejazdy, autobus miał być o 18.28 na al. Witosa, ale nie było tego kursu. I jak tu się dziwić, że pasażerowie narzekają na opóźnione autobusy, jeśli kierowcy są spóźnieni już na pierwszym przystanku – mówiła pani Teresa. Mieszkanka dodała, że od 3 lat jeździ autobusami, ale jeśli zachowanie tych kierowców się nie zmieni, to zrezygnuje i przesiądzie się do samochodu.

Jak mówił nam Marek Filip, prezes zarządu Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego w Rzeszowie, wszystkie tego typu sytuacje są możliwe do sprawdzenia na monitoringu. Kierowcy są uświadomieni, że pracują dla mieszkańców i to pasażerom mają służyć. Za nieodpowiednie zachowanie mogą stracić premię.

Blanka Szlachcińska

58 Responses to "Jadł bułkę, a ludzie marzli"

Leave a Reply

Your email address will not be published.