Jak bezpiecznie obchodzić się z fajerwerkami

Na tym zdjęciu policyjny antyterrorysta odpala rakietę z rurki wbitej w ziemię. Zachowuje bezpieczną odległość i nie nachyla się nad nią, żeby nie poraniła mu twarzy. Fot. Paweł Bialic (2).
Na tym zdjęciu policyjny antyterrorysta odpala rakietę z rurki wbitej w ziemię. Zachowuje bezpieczną odległość i nie nachyla się nad nią, żeby nie poraniła mu twarzy. Fot. Paweł Bialic (2).

Nie ważne czy to mała petarda, wulkan, wyrzutnia, moździerz, czy rzymskie ognie. Każde z tych środków wybuchowych, jeśli nie będziemy się z nimi obchodzić jak należy, mogą wyrządzić nam wielką krzywdę.

Strażacy mówią, że najlepiej nie bawić się wszelkiego rodzaju fajerwerkami i petardami, bo z tego mogą być same kłopoty – od urwanych palców po pożary włącznie. Wojewoda Podkarpacki właśnie wprowadziła zakaz używania wyrobów pirotechnicznych, który jednak nie obowiązuje 31 grudnia 2013 r. i 1 stycznia 2014 r. Zgodnie z tradycją, w sylwestra czy to duzi, czy to mali, świętując przyjście nowego roku, chcą odpalić bodaj najmniejszą petardę. I można to zrobić bezpiecznie. O tym, jak należy tego dokonać, by nie zrobić sobie krzywdy zapytaliśmy pirotechnika z Samodzielnego Pododdziału Antyterrorystycznego Policji z Rzeszowa.

Lekarze przyznają, że najczęstsze urazy spowodowane wybuchem fajerwerków to najczęściej oparzenia skóry dłoni, twarzy i powiek, wtopienie się rozżarzonych resztek petard w skórę bądź tkanki oka, rany szarpane i cięte nie tylko dłoni, ale także oka. Na początku 2013 roku Super Nowości pisały o mężczyźnie z gminy Cmolas, który trafił do szpitala z urazem oka. Wówczas opowiadał: – Pochyliłem się, żeby zapalniczką podpalić lont i nagle… bum; nawet nie zdążyłem się wyprostować, nie mówiąc o zrobieniu kilku kroków do tyłu. Poczułem ból, a łapiąc się za oko odniosłem wrażenie, że całe jest na wierzchu.

To jednak nic w porównaniu z innym amatorem petard, którego przywieziono wprost z sylwestrowej zabawy do jednego z rzeszowskich szpitali. Mężczyzna miał pękniętą gałkę oczną z wypadnięciem całej zawartości, szarpane rany powiek i czoła, ranę penetrującą aż do kości czaszki z ryzykiem obrzęku mózgu. Operowany był kilka godzin, ale oka nie dało się uratować.

Nie strzelać petardami ze słoików i butelek
Jak więc strzelać, żeby nie zrobić sobie i innym krzywdy? – Przede wszystkim należy zwrócić uwagę od kogo kupujemy fajerwerki. Najlepiej jeśli kupimy je w sklepach, a nie na bazarze, czy z samochodu – mówi nam jeden z policyjnych antyterrorystów. – Zwróćmy także uwagę na to, czy mają odpowiednie atesty i, co ważne, nie pozwalajmy bawić się fajerwerkami dzieciom – dodaje.

Fajerwerki muszą posiadać polską normę oznakowania wyrobów pirotechnicznych. Na produkcie powinna być napisana: nazwa produktu, klasa bezpieczeństwa, nazwa i adres producenta, liczba wyrobów w opakowaniu oraz, co najważniejsze – musi znajdować się instrukcja w języku polskim. Ktoś, kto jest amatorem, a nie osobą, która robi pokazy pirotechniczne może wybrać fajerwerki z klasą I i II. Najwyższa III klasa jest przeznaczona wyłącznie dla profesjonalistów.

– Odpalając fajerwerki należy być bezwzględnie trzeźwym, a wcześniej trzeba przeczytać instrukcję obsługi i postępować zgodnie z zaleceniami producenta – mówi rzeszowski antyterrorysta.

Odpalany ładunek z butelki, do której nasypany jest piasek. Piasek pomaga ustabilizować butelkę.
Odpalany ładunek z butelki, do której nasypany jest piasek. Piasek pomaga ustabilizować butelkę.

Jeżeli strzelamy z petardy np. popularnego achtunga, trzeba wybrać odpowiedni teren, na którym nie ma np. samochodów, budynków, stacji paliw, zbiorników z łatwopalnymi płynami oraz nie ma w pobliżu ludzi. Tuż po odpaleniu achtunga należy go jak najszybciej odrzucić, bo pomimo że jest małą petardą, to potrafi urwać palce.

Czego absolutnie nie wolno robić? W Internecie można zobaczyć np. filmik, na którym pijani mężczyźni odpalają achtunga i przykrywają go garnkiem. Po wybuchu garnek wystrzeliwuje kilkanaście metrów w górę i spada z impetem na ziemię. Nie trudno sobie wyobrazić, co by się stało, gdyby ciężki garnek spadł z takiej wysokości komuś na głowę. Nie wolno petard stawiać na masce samochodów czy wkładać do butelek lub słoików. – Odpalanie petardy w szklanym pojemniku działa podobnie jak mała bomba. Odłamki szkła mogą poranić ludzi nawet w promieniu kilkudziesięciu metrów – tłumaczy pirotechnik.

Fajerwerki tylko na zewnątrz
Podczas zabawy fajerwerkami trzeba bezwzględnie myśleć i przewidywać konsekwencję, dlatego też należy się zastanowić, jeśli strzelamy z rakiety na kiju, jaki będzie jej tor lotu oraz gdzie upadnie.

– Kij, na którym znajduje się rakieta, trzeba włożyć np. do rurki wbitej w ziemię lub wsadzić do jakiejś wysokiej butelki, ale wcześniej należy do niej nasypać np. piasek, żeby przypadkiem nie przechyliła się. Taka butelka powinna stanąć na płaskim terenie o twardym podłożu. Podczas odpalania lontu nie wolno nachylać twarzy nad fajerwerkami, bo może okazać się, że są zepsute i wypalą od razu, a nie z kilkusekundową zwłoką. Następnie trzeba odejść na minimum 10 metrów od miejsca, gdzie stoi taka rakieta – tłumaczy antyterrorysta.

Funkcjonariusz jednocześnie dodaje, że niedopuszczalne jest strzelanie fajerwerkami z okien i balkonów, bo mogą one wlecieć np. do mieszkania sąsiada i spowodować poważne zniszczenia lub ranić ludzi. – A już zupełnie nie mieści mi się w głowie próba odpalenia choćby petardy wewnątrz pomieszczenia, bo może wówczas wybuchnąć pożar. Taki wybuch w mieszkaniu może spowodować także utratę słuchu – dodaje.

Czasami zdarza się, że fajerwerki, pomimo zapalenia lontu, nie zadziałają. Wówczas pod żadnym pozorem nie można od razu do nich podejść. Zwykle producenci podają na etykietach, że można się do nich zbliżyć po około 15 minutach. – Ja bym był bardziej ostrożny i osobiście zalecam odczekać 30 minut – mówi antyterrorysta. – A wszystko dlatego, że w środku petardy czy rakiety może się jeszcze coś żarzyć i gdy ją chwycimy w dłonie to wybuchnie – tłumaczy.

Jeśli już odczekamy odpowiedni czas, to niewypały powinniśmy włożyć na chwilę do pojemnika z wodą, tak żebyśmy mieli 100 proc. pewność, że nie wybuchną one w najmniej spodziewanym momencie.

Grzegorz Anton

Leave a Reply

Your email address will not be published.