Jak Jan Paweł II zażegnał konflikt w Przemyślu

FOT. TOMASZ WIERZEJSKI / AGENCJA GAZETA

Obraz tamtych dni wciąż jest jeszcze żywy w sercach przemyślan. Nie chodziło bowiem tylko o to, że ich miasto odwiedzał papież Jan Paweł II. W tle był ogromny konflikt między rzymskimi i greckimi katolikami. Konflikt połączony nawet z „okupacją” karmelu. Ostatecznie wszystko skończyło się „rozejmem”, a papieska wizyta w 1991 roku w Przemyślu wspominana jest do dziś.

Kto zwiedza Przemyśl, nie może nie odwiedzić położonego na wysokim wzgórzu kościoła pw. św. Teresy, zwanego też kościołem oo. Karmelitów Bosych, otoczonego zespołem budynków klasztornych. Nie wszyscy jednak wiedzą, że owo miejsce stało się kiedyś kością niezgodny pomiędzy, rzec można, swoimi, bo katolikami – rzymskimi i greckimi.
Przemyski karmel wybudowano w latach 1620 – 30 dla Prowincji Polskiej Zakonu Karmelitów Bosych. Fundusze na to przekazał Marcin Krasicki, wojewoda podolski, starosta przemyski i właściciel Krasiczyna. Ponad 150 lat później cesarz Józef II zlikwidował przemyski karmel, a zakonników wysłał do klasztoru w Zagórzu. Wkrótce opuszczony klasztor austriackie władze przekazały grekokatolikom. Od tamtego czasu był on arcykatedrą przemyskiej eparchii greckokatolickiej. Tuż po II wojnie światowej, w 1946 roku, kiedy komunistyczne władze zlikwidowały struktury Kościoła greckokatolickiego w Polsce, oo. karmelici bosi znów wrócili do swego klasztoru i kościoła św. Teresy.
To jednak nie koniec tej historii, bo już w III RP Kościół greckokatolicki znów zaczął wracać na swe należne mu miejsce. I tak kościół św. Teresy miał od 1991 roku znów pełnić rolę jego archikatedry do czasu, aż grekokatolicy nie wybudują swej świątyni. Taka była decyzja polskiego Episkopatu. Jednak oo. karmelici nie chcieli opuścić swej świątyni, a wspierała ich grupa rzymskich katolików z Przemyśla. Doszło do sytuacji wręcz kuriozalnej, kiedy to nastąpiła regularna „okupacja” karmelu, tyle że „okupantami” byli niedawni gospodarze i wierni. Przed pałacem biskupim ówczesnego przemyskiego metropolity, abp. Ignacego Tokarczuka, zbierali się regularnie rzymscy katolicy z Przemyśla żądając zmiany decyzji Episkopatu. Atmosfera między Polakami a Ukraińcami w Przemyślu stawała się coraz bardziej napięta i nic nie wskazywało na to, by miała się poprawić.

Przywiózł nadzieję

Pojawiła się jednak nadzieja na zażegnanie sporu. Na czerwiec 1991 roku swą pielgrzymkę do ojczyzny zaplanował bowiem papież Jan Paweł II. Ojciec Święty wiedział, że tylko on może załagodzić ten konflikt i pogodzić rzymskich i greckich katolików, braci w wierze uznających jego prymat i zaprowadzić spokój.
Jak się okazało, „okupujący” karmel nie chcieli go opuścić nawet po to, by mógł tam odprawić mszę sam papież, ale Jan Paweł II nie zamierzał się poddawać w tej – bądź co bądź – walce o jedność i zgodę wiernych. Postanowił z grekokatolikami spotkać się w kościele garnizonowym Serca Jezusowego, gdzie od 1957 roku odprawiane były gościnnie msze św. w obrządku greckokatolickim. Ta świątynia oddalona była od wiąż okupowanego karmelu o „krok”, bo zaledwie ok. 50 metrów.
Dla grekokatolików było to szczególne wydarzenie i na spotkanie z Ojcem Świętym przybyli z nadzieją, że będą mieli swą świątynię w Przemyślu. I nie zawiedli się, a słowa papieża, które wypowiedział wówczas do greckokatolickich wiernych do dziś są nie tylko cytowane. Pozostały zapisane na pomniku Jana Pawła II, a tablice upamiętniające tę niezwykłą wizytę papieża w Przemyślu znajdują się w archikatedrze łacińskiej (przy wejściu do kaplicy ufundowanej przez bp. Aleksandra Antoniego Fredrę oraz na elewacji archikatedry greckokatolickiej).
– Bóg Wszechmogący ogarnął swą nieskończoną miłością naród Rusi Kijowskiej i przywiódł go do światła Ewangelii syna swego Jezusa Chrystusa Zbawiciela Świata. Tyle goryczy i udręki przeszły oba nasze narody w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat. Niech to doświadczenie posłuży jako oczyszczenie, które ułatwi spojrzenie z dystansem na dawne spory pretensje i wzajemne nieufności, przede wszystkim ułatwi wzajemne przebaczenie dawnych krzywd – mówił papież niemal równo 30 lat temu, bo 2 czerwca 1991 roku w kościele Serca Jezusowego. – Wzniecanie dawnych nacjonalizmów i niechęci byłoby działaniem przeciwko chrześcijańskiej tożsamości. Byłoby również rażącym anachronizmem, niegodnym obu wielkich narodów. O jakże serdecznie pragnę, aby się wzajemnie miłowali katolicy obydwóch obrządków.
Nie skończyło się jedynie na słowach otuchy. – Drodzy bracia i siostry, ks. abp Ignacy Tokarczuk, pasterz diecezji przemyskiej obrządku łacińskiego, zatroskany o rozwiązanie problemu kościoła katedralnego waszego obrządku, w duchu uzgodnień podpisanych w lutym tego roku przekazuje na moje ręce ten kościół poświęcony Najświętszemu Sercu Pana Jezusa. Księże biskupie, z ogromną radością i wdzięcznością przyjmuję ten dar Twojej diecezji i całego Kościoła obrządku łacińskiego. Przekazuję tę świątynię na wieczystą własność wam, drodzy bracia i siostry obrządku greckokatolickiego zwanego bizantyńsko-ukraińskim, zamiast kościoła, który zgodnie ze wspomnianą umową miał być zbudowany. Kościół ten ustanawiam dziś katedrą diecezji i biskupa waszego obrządku – tymi słowami Jan Paweł II przekazał na wieczność grekokatolikom dawny kościół garnizonowy Serca Jezusowego.
Dziś mieści się tam archikatedra greckokatolicka, która obok archikatedry rzymskokatolickiej jest jedną z najważniejszych przemyskich świątyń i niekwestionowaną atrakcją na mapie zabytków miasta.
I tak oto 30 lat temu Ojciec Święty rodem z Wadowic rozwiał gęstą atmosferę w Przemyślu i otworzył nowy rozdział w nim dla grekokatolików. Starsi mieszkańcy ze wzruszeniem wspominają tamte chwile, a młodzi mogą o nich posłuchać, a także obejrzeć fotografie z tamtego czasu…

Monika Kamińska

2 Responses to "Jak Jan Paweł II zażegnał konflikt w Przemyślu"

Leave a Reply

Your email address will not be published.