Jak małolatowi buty czyścili

Josip Soljić czyści buty Kacprowi Sadłosze, który został w sobotę najmłodszym strzelcem w historii I ligi. Napastnik Stali za miesiąc skończy dopiero 16 lat. Fot. Stal Mielec

PGE STAL MIELEC – STOMIL OLSZTYN. To był popis skuteczności gospodarzy, którzy wygrali trzeci mecz z rzędu.

Biało-niebiescy z Mielca znów czarują na boisku. Niepokonany od trzech kolejek Stomil wytrwał do 36 minuty, potem przypominał boksera, który słania się na nogach aż w końcu zostaje znokautowany. Taki cios wyprowadził Kacper Sadłocha, najmłodszy strzelec gola w historii I ligi.

PGE STAL Mielec 4
STOMIL Olsztyn 0
(1-0)
1-0 Nowak (36.), 2-0 Prokić (53.), 3-0 Wroński (61.), 4-0 Sadłocha (81.)
STAL
: Kiełpin – Spychała, Soljić, de Amo, Dobrotka, Wroński (78. Banaszewski), Tomasiewicz (75. Sadłocha), Nowak, Prokić (82. Bergier), Getinger – Kuœwik.
STOMIL
: Skiba – Bucholc, Sołowiej, Wełnicki, Kuban, Kun (68. Piotr Głowacki), Trojak, Paweł Głowacki (58. Jegliński), Lech, Tanczyk – Śledź (56. Mętlicki).
Sędziował
Sebastian Krasny (Kraków). Żółte kartki: Kuświk – Śledź. Widzów 3192.

15 lat i 337 dni miał napastnik Stali, gdy kapitalnym strzałem zewnętrznym podbiciem pokonał bramkarza Stomilu. Była 81. min meczu, Sadłocha przebywał na murawie od 360 sekund. Trybuny eksplodowały, a starsi piłkarze pobiegli z gratulacjami. Kapitan Krystian Getinger po ojcowsku przytulił młokosa, zaś wojownik Josip Soljić wykonał charakterystyczny gest czyszczenia butów. Było wzruszająco, zabawnie i… na tym się skończyło. Dziennikarze z najmłodszym strzelcem porozmawiać nie mogli, tak zadecydowali trenerzy i działacze.

– W niedzielę Kacper poszedł grać do drużyny juniora młodszego, od poniedziałku chowamy go do szafy, bo dzieciak zwariuje. Miał swoje pięć minut, a teraz do roboty – usłyszeliśmy i pokiwaliśmy głowami ze zrozumieniem. Warto jednak przypomnieć, że zawodnik, który za miesiąc skończy 16 lat, zadebiutował w pierwszym zespole Stali jeszcze za kadencji Zbigniewa Smółki. Jak wyliczył polsatsport.pl, miał wówczas 15 lat, 5 miesięcy i 26 dni i wszedł na boisko w meczu ze… Stomilem w Olsztynie.

„Duma Warmii” dostała w sobotę tęgie lanie, ale przez pierwsze pół godziny niewiele na taki obrót sprawy wskazywało. – Wiedzieliśmy, że kilku piłkarzy Stomilu znajduje się w dobrej formie i przed przerwą to się potwierdziło. Wynik sugeruje, że to był spacerek – nic bardziej mylnego. Cieszę się natomiast, że jesteśmy konsekwentni. Tak naprawdę nic się w naszej grze nie zmieniło od dwóch miesięcy. Po prostu dziś byliśmy skuteczniejsi – komentował wydarzenia Artur Skowronek. Trener Stali może czuć olbrzymią satysfakcję, podobnie jak szefowie klubu. Po serii meczów bez zwycięstwa i krytyki, jaka spadła na drużynę, nie dali się ponieść emocjom i dziś zbierają tego owoce. Biało-niebiescy po serii trzech wygranych podskoczyli w tabeli i mają powody sądzić, że na tym się nie skończy. Do końca roku grać będą już tylko u siebie: z Garbarnią, Puszczą, Wartą i Bytovią. W każdym z tych spotkań są faworytami, więc zima może być w klubie z Solskiego naprawdę radosna.

Trener Piotr Zajączkowski, który podjął się w Olsztynie misji ratowania I ligi, porażkę przyjął z godnością. – Stal była lepsza. Pokazała dynamiczny, nowoczesny futbol. Sądzę, że włączy się do walki o awans. My z kolei mieliśmy za dużo problemów z utrzymaniem się przy piłce na połowie rywala. Doszły do tego proste straty i skończyło się, jak się skończyło – utyskiwał.

Tomasz Szeliga

Leave a Reply

Your email address will not be published.