Jak małpy w zoo

Rodziny romskie to rodziny wielopokoleniowe, pod jednym dachem mieszkają nie tylko rodzice i ich dzieci i dziadkowie, ale także rodzeństwo. Fot. Autor

Kilkudziesięciu Romów przeciwstawiło się sandomierskiemu burmistrzowi i nie chcą przenieść się do wybudowanych dla nich mieszkań.

Piętnaście romskich rodzin żyje bez bieżącej wody z wychodkiem na zewnątrz sypiących się ruder. Kilka tygodni temu, po latach upokorzeń, dostali szansę zamieszkania w godnych warunkach, ale odmówili przeprowadzki. Twierdzą, że w nowym miejscu czuliby się małpy w zoo.

Z zewnątrz rudery, do których strach wchodzić, wewnątrz urządzone z cygańską fantazją i umiłowaniem kiczu skromne mieszkania. W każdym mieszka od kilku do kilkunastu osób.

– Żyjemy inaczej niż Polacy i burmistrz o tym wie. Mamy dużo dzieci, nasze dzieci też mają dużo dzieci – mówi starsza Cyganka. – Tu męczymy się już kilkadziesiąt lat. W warunkach, w których żaden Polak by nie wytrzymał, a burmistrz uciekłby stąd po tygodniu. My mieszkamy nie dlatego, że chcemy, ale dlatego, że nie mamy gdzie pójść.

– Do tych klatek co nam zbudowali nie pójdziemy, bo się dla nas nie nadają. Jak można mieszkać w kilkanaście osób w jednym pokoju? Ludzie! Czy ktoś to w ogóle przemyślał? – dodaje ok. 50-letni Rom.

Tutaj źle, ale tam jeszcze gorzej

Romska społeczność w Sandomierzu liczy obecnie 15 rodzin. Wszystkie mieszkają w zbudowanych kilkadziesiąt lat temu parterowych pawilonach. Nieremontowane od lat ruiny są w tragicznym stanie.

– Mam 41 lat i tu się urodziłam. Mieszkałam tu z rodzicami, teraz mieszkam z moją rodziną. Mam pokój i kuchnię. Wodę przynosimy w wiadrach z zewnątrz, bo nie jest doprowadzona do budynku i od lat nie wolno nam jej podłączyć. Ubikacja także znajduje się na zewnątrz. Mamy XXI wiek, a my czujemy się jak w średniowieczu.

Cyganie, z którymi rozmawialiśmy są przyzwyczajeni do prymitywnych warunków życia. Nie upominają się o luksusy. Chcą tylko żyć tak jak Polacy.

– Jesteśmy ludźmi tak samo jak Polacy, dlaczego więc traktuje się nas jak zwierzęta? – pyta mężczyzna w średnim wieku. Lokale, które dla nas zbudowano mało, że znajdują się na obrzeżu miasta to jeszcze są tak małe, że gdybyśmy się tam przeprowadzili, będziemy żyć jak małpy w zoo.

Puste domy czekają na Romów

Burmistrz Sandomierza miał nadzieję, że problem mieszkaniowy społeczności romskiej uda mu się rozwiązać poprzez budowę mini osiedla w osiedlu Mokoszyn. Ze środków wojewódzkich zbudował 13 mieszkań o powierzchni od 28 do36 metrów. Każdy z lokali składa się z jednego pokoju z wnęką kuchenną, łazienki i małego pomieszczenia gospodarczego. W mieszkaniach nie ma centralnego ogrzewania, ale jest kuchnia węglowa.

– Ostatni spis Romów robiliśmy w 2007 roku. Wówczas doliczyliśmy się, że 12-13 rodzin. Występując o środki na budowę nowych lokali braliśmy te właśnie dane pod uwagę – mówi Marek Bronkowski, wice burmistrz Sandomierza. – Dziś, okazuje się, że lokali jest za mało. Romowie dość wcześnie zawiązują związki. I dziś twierdzą, że potrzebują mieszkań dla co najmniej 15 rodzin.

13 mini domków dla Romów czeka na zasiedlenie od końca grudnia. Miasto wynajęło firmę ochroniarską, która dba o to, by ich nie zniszczono. Cyganie po tym, jak poszli je oglądnąć już do nich nie wrócili.

14 osób w jednym pokoju?

Romowie zarzucają władzom Sandomierza, że budując dla nich lokale nie wzięły pod uwagę ich faktycznych potrzeb.

– Moja rodzina liczy 14 osób. Tu mamy trzy pokoje i tak się w nich męczymy, bo można sobie wyobrazić jak jest nam ciasno – mówi nestorka jednej z rodzin. – Tam chcą nas przeprowadzić do jednego pokoju! Jak to sobie wyobrażają?! Do tego jeszcze w środku pokoju będącego także kuchnią postawili nam piec węglowy. To nie można już było podpiąć gazu? W którym polskim domu używa się kuchni węglowej?

Romowie z baraków, póki co jednym głosem odmawiają przeniesienia się do nowych lokali. Twierdzą, że do jednopokojowych mieszkań się nie przeprowadzą, bo się w nich po prostu nie pomieszczą.

– Moja siostra otrzymała mieszkanie w bloku, ok.17 metrów. Dzieci przyprowadza do mnie, bo tam nie ma miejsca, żeby mogły się pobawić. U mnie spędzają cały czas, tam chodzą tylko spać – mówi 41-letnia kobieta. Czy to jest normalne? My nie oczekujemy pałaców, my po prostu chcemy żyć jak ludzie, żyć jak Polacy.

Kto ustąpi?

Wiceburmistrz Marek Bronkowski nie kryje, że miał nadzieję, że budowa lokali o niskim, ale jednak o niebo wyższym standardzie zadowoli Romów i raz na zawsze rozwiąże problem koczującej przy centrum społeczności. Okazało się, że sprawa jest dużo trudniejsza niż się wydawało.

– Decyzja o przesiedleniu zapadła i się z niej nie wycofamy. Będziemy rozmawiać i przekonywać poszczególne rodziny do tego, by skorzystały z nowych lokali, na pewno będzie im tam lepiej niż tu, gdzie są obecnie – zapewnia wice burmistrz.

Małgorzata Rokoszewska

10 Responses to "Jak małpy w zoo"

Leave a Reply

Your email address will not be published.