Jak okradają się biznesmeni w Rzeszowie?

Fot. Archiwum
Fot. Archiwum

Już w piątek, 16 maja, tylko w Super Nowościach pierwsza część serii artykułów śledczych odsłaniających kulisy szokującej sprawy wyprowadzenia ogromnego majątku z kilku rzeszowskich spółek.

O tej sprawie już jest głośno w środowisku rzeszowskich biznesmenów i prawników, ale dla większości zwykłych mieszkańców nie jest jeszcze znana. Jako pierwsi ujawnimy w Super Nowościach mechanizmy, przy wykorzystaniu których jeden z najbardziej znanych rzeszowskich biznesmenów wyciągnął z kasy kilku spółek ponad 100 mln złotych. Zrobił to na szkodę swoich przyjaciół, którzy byli jego wieloletnimi wspólnikami w tych przedsiębiorstwach. Dopóki nie ma wyroku sądu, nie wolno nam używać takiego terminu, ale przedsiębiorcy zaznajomieni z tematem określają tę sytuację wprost: to jest zwykła kradzież.

Na razie tylko sygnalizujemy ten temat, nie zdradzając zbyt wiele. Nasi dziennikarze wciąż zbierają informacje, czekamy też do czwartku, 15 maja, na odpowiedzi osób i instytucji zaangażowanych w sprawę, o której w mieście wiedzą na razie nieliczni.

Czy wiecie Państwo, że jeden z najbardziej znanych rzeszowskich biznesmenów, właściciel wielu nieruchomości, w tym dużych galerii handlowych, wydrenował majątek spółek, które kontrolował, na szkodę swoich wieloletnich wspólników? I nie chodzi o drobne kwoty, ale sumy, które łącznie szacuje się nawet na ponad 100 milionów złotych.

Jak to zrobił? Doprowadził do przyjęcia przez wspólników spółki uchwały o zaciągnięciu w banku kredytu w wysokości kilkudziesięciu milionów złotych na spłatę poprzedniego kredytu oraz rozwój spółki poprzez podniesienie jej rentowności. Miało się to odbyć przez remont obiektów, a także zakup nieruchomości. Jakich? Tego uchwała nie precyzowała, bo zgoda na zakup konkretnych nieruchomości miała się znaleźć w odrębnej uchwale. Wspólnicy planowali zakup określonej nieruchomości. Tymczasem biznesmen, mając wpływ na członków zarządu spółki, doprowadził do zakupu innych nieruchomości, które były jego własnością albo własnością innych spółek przez niego kontrolowanych. Wspólnicy o niczym nie wiedzieli, ale biznesmen przekonał członków zarządu spółki, że transakcja została uzgodniona z pozostałymi wspólnikami. W razie niepodpisania umowy biznesmen zagroził członkom zarządu ich odwołaniem. Zrobili to więc pod presją. W dodatku wyceny nieruchomości zostały, jak dowodzą wspólnicy, znacznie zawyżone. Za niewiele warte nieruchomości spółka zapłaciła więc grube miliony.

Jak określilibyście taką sytuację drodzy Czytelnicy? Przedsiębiorcy, których dotyczy ta sprawa, mówią bez ogródek, że to kradzież. Bez użycia łomu, wybijania okien czy grożenia nożem, ale jednak kradzież. To tylko jeden ze sposobów na wyłudzenie pieniędzy, ale było ich więcej. Wszystkie opiszemy szczegółowo.

Ten sam biznesmen w innej z kolei sprawie zalega wielomilionowe kwoty na rzecz innego rzeszowskiego przedsiębiorcy. Przedsiębiorca ten uzyskał w sądzie zabezpieczenie na majątku biznesmena. Nieoficjalnie na mieście mówi się jednak, że biznesmen, by uniknąć odpowiedzialności, przepisuje swój majątek na inne podmioty i osoby. Co na to wymiar sprawiedliwości? Postaramy się odpowiedzieć na to pytanie.

Ponieważ jednak temat jest tak obszerny i łączy wiele wątków, postanowiliśmy napisać serię artykułów, które przez kilka dni będą ukazywać się codziennie w Super Nowościach, począwszy od najbliższego piątku, 16 maja.

Jako pierwsi pokażemy w nich wyniki dziennikarskiego śledztwa, opiszemy mechanizmy i kulisy operacji wyprowadzenia ogromnych pieniędzy. Poinformujemy, jak tymi sprawami zajęły się organy ścigania i jakie przyniosło to dotąd efekty.

Czy pokrzywdzeni otrzymają zadośćuczynienie, a winni będą pociągnięci do odpowiedzialności? Na niektóre pytania postaramy się odpowiedzieć już w serii artykułów, inne zadamy publicznie za pośrednictwem naszej gazety i będziemy czekać na odpowiedź.

16 Responses to "Jak okradają się biznesmeni w Rzeszowie?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.