
PRZEMYŚL. Czy NIK pod nowymi władzami wycofa zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez dyrektora Wojewódzkiego Szpitala?
Podczas specjalnej konferencji prasowej kandydaci PO KO z okręgu krośnieńsko-przemyskiego (nr 22) mówili o dramatycznej sytuacji w polskiej służbie zdrowia, a także o swoich pomysłach na jej poprawę. Miejsce konferencji nie było przypadkowe, odbyła się w ruinach dawnego Szpitala Miejskiego, który wcześniej był 114. Szpitalem Wojskowym. – Stan tych obiektów pokazuje symbolicznie stan służby zdrowia w Polsce – mówili kandydaci PO KO do Sejmu. Mowa była także o dramatycznej sytuacji w Wojewódzkim Szpitalu w Przemyślu oraz o tym, że NIK jeszcze kierowany przez poprzedniego prezesa zawiadomił przemyską Prokuraturę Rejonową o możliwości popełnienia przestępstwa polegającego między innymi na niegospodarności przez dyrektora placówki, Piotra Ciompę.
– To miejsce jest symboliczne – mówili na konferencji kandydaci PO KO do Sejmu, posłowie Marek Rząsa i Joanna Frydrych, oraz przewodnicząca przemyskiej Rady Miejskiej Ewa Sawicka. Trudno tym słowom zaprzeczyć, a przecież zarówno władze województwa, jak i dyrektor Wojewódzkiego Szpitala w Przemyśla zapewniali, że na połączeniu Szpitala Miejskiego z wojewódzką placówką ten pierwszy jeszcze zyska!
Proces łączenia szpitali był przedmiotem zainteresowania NIK. Co prawda przyznała, że łączenie przebiegło zgodnie z przepisami, ale dodała, że było ono de facto likwidacją Szpitala Miejskiego. Kontrolerzy doszukali się bardzo licznych nieprawidłowości po stronie dyrektora Piotra Ciompy. – Mowa o niegospodarności, nieuzasadnionych wypłatach świadczeń na zewnętrzne podmioty wykonujące niejasne zlecenia na rzecz szpitala, a także, o zgrozo, o wykonaniu prawie 4 tys. badań na nieatestowanym sprzęcie – przypomniał tylko niektóre wyniki kontroli NIK poseł Marek Rząsa. Raporty pokontrolne NIK przez ponad 1,5 roku nie były ujawniane, a dyrektor Piotr Ciompa konsekwentnie informował w mediach, że nie ma pojęcia, dlaczego tak się dzieje. Tymczasem za opóźnianiem ujawnienia tych raportów stał nie kto inny, tylko właśnie dyrektor Ciompa. Kwestionował on kolejne ustalenia kontrolerów NIK, co powodowało, że ta nie mogła podać wyników kontroli do wiadomości publicznej. W końcu wiosną tego roku sąd zdecydował o tym, że dyrektor w swych odwołaniach nie ma racji i NIK wreszcie mogła ujawnić raporty, a w ślad za tym złożyła też w przemyskiej Prokuraturze Rejonowej zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez dyrektora szpitala.
Przeczytaj pełny tekst artykułu w papierowym wydaniu Super Nowości.
Monika Kamińska




2 Responses to "Jak PiS „uzdrowił” służbę zdrowia w Przemyślu"