
Już dziś w Super Nowościach druga część serii artykułów śledczych odsłaniających kulisy szokującej sprawy wyprowadzenia ogromnego majątku z kilku rzeszowskich spółek.
W piątek opisaliśmy kulisy wydarzeń, które doprowadziły do wyprowadzenia w 2013 roku nieco ponad 40 milionów złotych ze spółki Europa II Plaza Sp. z o.o. Spółka komandytowa pochodzących z kredytu bankowego. Taki zarzut stawiają biznesmenowi Ryszardowi Podkulskiemu (oraz jego pracownikom, którzy uczestniczyli w tym procederze) jego wspólnicy, którzy przez lata byli nie tylko jego biznesowymi partnerami, ale także przyjaciółmi. Jak dowodzą, pieniądze bez ich wiedzy i zgody posłużyły do zakupu przez wspomnianą spółkę nieruchomości należących bezpośrednio do Podkulskiego, bądź kontrolowanych przez niego innych spółek. Dziś przedstawiamy dalszy ciąg tej bulwersującej historii. Niedługo minie rok od tych wydarzeń, tymczasem mimo szybkiego zawiadomienia przez pokrzywdzonych przedsiębiorców prokuratury, odnoszą wrażenie, że dochodzenie nie posuwa się do przodu. Zastanawiają się więc, kto lub co jest przyczyną wolnego tempa prokuratorskiego śledztwa?
Przypomnijmy raz jeszcze podstawowe fakty. Ryszard Podkulski, syn Władysława, rocznik 1957, znany biznesmen, właściciel wielu galerii handlowych w Rzeszowie i innych miastach, kontroluje Spółkę Europa II Plaza Sp. z o.o. Sp. komandytowa przez jej komplementariusza, to jest spółkę Europa II Plaza Sp. z o.o., w której posiada 54 proc. udziałów. Pozostałe udziały należą do Mirosława Misiołka – 33 proc. oraz bratanka Ryszarda Podkulskiego – Ryszarda Podkulskiego, syna Stanisława (w dalszej części artykułu będziemy dla odróżnienia nazywać go po prostu bratankiem) – 13 proc. Prezesem spółki jest Daniel S., a wiceprezesem Tadeusz D. Obaj przez lata pracowali dla Podkulskiego. Spółka zarejestrowana w Rzeszowie zarządza centrum handlowym w Nowym Sączu.
Wspólnicy zgodzili się zaciągnąć w maju 2013 r. kredyt w wysokości 45 mln zł. Miał posłużyć na spłatę starego kredytu, kolejne inwestycje w spółce, a także zakup nieruchomości. Tak ogólnie przewidywała uchwała z 27 maja 2013 r. przyjęta jednogłośnie przez wspólników.
– Już 28 maja zawarte zostały bez naszej wiedzy akty notarialne dotyczące zakupu przez spółkę nieruchomości należących do pana Podkulskiego bądź kontrolowanych przez niego spółek. Pod aktami podpisali się Daniel S. i Tadeusz D. – mówią pokrzywdzeni przedsiębiorcy. – O niczym takim wcześniej nie było mowy, a zakup konkretnych nieruchomości powinien być poprzedzony odrębnymi uchwałami.
Stało się jednak inaczej. Następnego dnia, 29 maja 2013 r., Alior Bank przelał pierwszą transzę kredytu w wysokości ponad 30 milionów zł, zaś 31 maja pieniądze powędrowały na rachunki samego Ryszarda Podkulskiego i jego spółek. Wszystko, jak ciągle podkreślają pokrzywdzeni, odbyło się bez ich zgody i wiedzy.
– Gdy już po fakcie dowiedzieliśmy się o takim obrocie sprawy, próbowaliśmy zablokować kolejną transzę kredytu – mówi Mirosław Misiołek. – Pismo w tej sprawie trafiło do banku, prokuratury i nadzoru finansowego.
Banku to jednak nie powstrzymało. Kolejne 10 milionów trafiło wkrótce na konta firm Ryszarda Podkulskiego.
W tym czasie wiceprezes Tadeusz D. zorientował się, że został wprowadzony w błąd przez Ryszarda Podkulskiego co do zgody wspólników na nabycie nieruchomości i zaczął współpracować ze wspólnikami, by przeszkodzić w dokończeniu całej operacji.
Warto też zauważyć, że na transakcjach nie skorzystał Skarb Państwa. Wspólnicy podejrzewają, że Ryszard Podkulski zaplanował swoją operację finansową z dużym wyprzedzeniem. Skąd takie przypuszczenie? Jedna ze spółek, które sprzedały nieruchomości w Jaśle spółce Europa II Plaza, to Star Invest Sp. z o.o. Spółka komandytowo-akcyjna. Pokrzywdzeni przedsiębiorcy podejrzewają, że taką formę prawną nadano jej celowo przed transakcjami sprzedaży.
Dlaczego? Bo takie spółki nie płacą podatku dochodowego. Tymczasem wartość księgowa nieruchomości w Jaśle była dużo mniejsza niż kwota, za jaką ją faktycznie sprzedano. Normalna spółka zapłaciłaby w tej sytuacji 19 procent podatku od wzbogacenia, ale jako komandytowo-akcyjna nie musiała tego robić. Przy tej różnicy wartości mogło chodzić nawet o kilka milionów złotych podatku. Kilka miesięcy po sfinalizowaniu transakcji, już pod koniec 2013 roku spółka została przekształcona w nową spółkę: Star Invest Sp. z o.o. Spółka jawna. Została zarejestrowana w Krajowym Rejestrze Sądowym 10 grudnia 2013 r. Dla pokrzywdzonych przedsiębiorców to dowód, że cała operacja była zaplanowana.
14 czerwca 2013 r. do Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie wpłynęło zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez prezesa spółki Daniela S., radcę prawnego spółki Beatę M. oraz Ryszarda Podkulskiego. Podpisali je Łukasz Misiołek (syn Mirosława Misiołka) oraz bratanek Ryszarda Podkulskiego. Obaj są komandytariuszami spółki Europa II Plaza.
Natomiast 18 czerwca kolejne zawiadomienie o podejrzeniu przestępstwa zgłosił do prokuratury także Tadeusz D. “Dodatkowo Ryszard Podkulski, syn Władysława, zapewniał, że komandytariusze wiedzą o planowanych transakcjach i je akceptują. Chcę zaznaczyć, że to wszystko odbywało się w pośpiechu narzuconym przez Ryszarda Podkulskiego i pod wpływem jego zdecydowanych nacisków, abym wraz z Danielem S. podpisał przygotowane kontrakty” – czytamy w tym zawiadomieniu. “Chcę zaznaczyć, że przed podpisaniem umów Ryszard Podkulski zapewniał mnie również, że zostały sporządzone przez rzeczoznawcę majątkowego wyceny tych nieruchomości i mają być one nabywane przez spółkę Europa II Plaza Sp. z o.o. Sp. k. po cenach wynikających z operatów szacunkowych” – informował prokuraturę Tadeusz D. Według niego, Ryszard Podkulski zabronił mu i Danielowi S. udzielania wspólnikom informacji o warunkach zakupu nieruchomości.
Zanim jeszcze złożył zawiadomienie w prokuraturze, Tadeusz D. odwołał Ryszardowi Podkulskiemu udzieloną mu prokurę, aby nie mógł działać za spółkę – komplementariusza (czyli Europa II Plaza Sp. z o.o.). W rezultacie Ryszard Podkulski rozwiązał z nim umowę o pracę w zarządzie spółki. Natomiast 4 lipca 2013 r. Nadzwyczajne Zgromadzenie Wspólników spółki odwołało Tadeusza D. z funkcji wiceprezesa mimo sprzeciwu mniejszościowych wspólników.
Podkulski zrzuca odpowiedzialność na wiceprezesa
Ryszard Podkulski twierdzi obecnie, że to Tadeusz D. jest odpowiedzialny za wszystko.
– Jemu coś się w głowę stało, on tu, widzę, się trochę psychicznie leczy, chodzi, opowiada jakieś niestworzone rzeczy, ale to on był głównym prowodyrem tego wszystkiego, tego zamieszania, bo on to w ogóle wymyślił – przekonuje biznesmen. – Dzisiaj próbuje wciągać w to inne osoby, a to on próbował to przeforsować. Oczywiście prawnicy obrobili to prawnie, bo moje zalecenie jest takie: jeśli coś robicie, korzystajcie z prawników, róbcie to zgodnie z prawem. Ja jestem tylko udziałowcem – zasłania się Podkulski.
– Tadeusz D. był u mnie i powiedział, że coś takiego będzie robione. Ja mówię, że ja nie wnoszę jakichś zastrzeżeń, jak uważasz to rób. Teraz leczy się psychiatrycznie. Cztery miesiące był na zwolnieniu, ja się z nim rozstałem – kończy swoją ocenę sytuacji Ryszard Podkulski.
Tadeusz D. na takie stwierdzenia ze strony Ryszarda Podkulskiego oburza się.
– On opowiada bzdury. Co ja mogłem? Ja to wymyśliłem? Ja ich wszystkich zmusiłem? To jest nieprawda. Ja nawet nie wiedziałem, że on ma jakieś działki w Jaśle, słyszałem tylko o galeriach, które usiłował kiedyś sprzedać, ale mu się nie udało. Wszystkie przedsięwzięcia były pod jego nazwiskiem i tylko jego, nikt inny tego nie wymyślił – mówi Tadeusz D. – To Ryszard Podkulski mówił, że wszystko jest dogadane między wspólnikami, wszystko jest pewne i nie mam się czego obawiać. To ja byłem osobą, która najbardziej stawiała opór przy podpisaniu aktów notarialnych, mówiłem, że jest to robione błędnie. Jak by mnie posłuchali, nie byłoby dzisiaj tych problemów.
Tadeusz D. zadaje pytanie, czemu Ryszard Podkulski, skoro teraz nazywa go prowodyrem, nie wniósł od razu sprawy do prokuratury?
– Jeżeli rzekomo ja to wszystko zrobiłem i dałem mu 40 milionów złotych, to dlaczego mnie odwołują na okrągło? Wyrzucono mnie z jednej pracy dyscyplinarnie, z pozostałych czterech spółek zwolniono z powodu braku zaufania – mówi rozżalony. – Ja zostałem normalnie oszukany. Chciał mieć słupa do podpisywania dokumentów. Ja byłem jego niewolnikiem przez 12 lat, służyłem jak pies (praca 12 godzin na dobę, bez możliwości wykorzystania urlopu wypoczynkowego). Dlaczego zachorowałem? Bo byłem pod ciągłą presją. Jeśli ktoś daje z siebie wszystko, to kiedy jest bezczelnie oszukiwany, doznaje wielkiego rozczarowania.
Sąd przywrócił Tadeusza D. na stanowisko wiceprezesa i do pracy w spółkach. Niewiele jednak z tego dla niego wynika.
– Nie mam do niczego dostępu, a biuro mam w stanie surowym dwa piętra niżej – mówi Tadeusz D.
Prokuratorzy się zmieniają, wyników śledztwa nie widać
– Chociaż od tamtego czasu tym tematem zajmuje się prokuratura, to na dzisiaj nie posunęliśmy się w sprawie – mówi Mirosław Misiołek. – Jest chyba już czwarty prokurator prowadzący sprawę, a ostatnio śledztwo zostało przeniesione z Rzeszowa do Tarnobrzega, nie wiem z jakiego powodu.
Misiołek dodaje, że bratanek Ryszarda Podkulskiego wraz z Tadeuszem D. byli u prokuratora w Tarnobrzegu, chcieli zapoznać się z kopią akt sprawy. – Prokurator powiedział, że nie może ich pokazać, bo to jest tajemnica – relacjonuje przedsiębiorca.
Pokrzywdzeni przedsiębiorcy nie mogą zrozumieć, dlaczego śledztwo prowadzone jest tak ślamazarnie i do tej pory nawet nie przesłuchano Ryszarda Podkulskiego. Mają też swoją interpretację powodów zmian prokuratorów prowadzących sprawę.
– Trzeba przyznać, że prokurator Andrzej Mucha, który jako pierwszy zajął się śledztwem w naszej sprawie, zabrał się do niego energicznie. Niestety, po kilku tygodniach odebrano mu je i przekazano innemu prokuratorowi – mówi Mirosław Misiołek. – Dostała je pani, która choruje i cały czas przebywa na zwolnieniu chorobowym, więc z góry było wiadomo, że nie jest w stanie się nim zająć. Według mojej opinii, scenariusz jest tu identyczny jak w śledztwie dotyczącym Rzeszowskich Zakładów Graficznych. Tam też zmieniali się prokuratorzy, praktycznie były to te same osoby, a w końcu znalazło się ono w Tarnobrzegu. Stamtąd miało w mojej ocenie trafić do kosza, ale raport NIK spowodował, że sprawa wróciła jednak do Rzeszowa i skończyła się aktem oskarżenia.
Na pytania dziennikarzy Super Nowości związane ze zmianami prokuratorów oraz przyczynach przekazania sprawy do Tarnobrzega w rzeszowskiej prokuraturze odpowiadają lakonicznie.
“Nie udzielamy informacji, z jakiego powodu sprawa przekazana została do PO w Tarnobrzegu, jak też kto prowadził niniejszą sprawę” – napisał nam w odpowiedzi na nasze pytania prokurator Andrzej Mucha, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie, ten sam, który zajmował się sprawą Europy II Plaza na początku. “Z całą mocą muszę jednak podkreślić i zapewnić, iż w żadnej mierze decyzja o konieczności przekazania sprawy czy też zmiana referenta sprawy nie była spowodowana żadnymi naciskami zewnętrznymi. Jeżeli chodzi o zmianę referenta, chodziło tu w szczególności o kwestie wewnętrznej organizacji pracy Wydziału V Śledczego PO w Rzeszowie” – dodaje rzecznik.
Co ciekawe, w prokuraturze w Tarnobrzegu nie kryją przyczyn przekazania im sprawy z Rzeszowa.
– Z pisma Prokuratora Apelacyjnego w Rzeszowie przekazującego przedmiotową sprawę do dalszego prowadzenia Prokuraturze Okręgowej w Tarnobrzegu wynika, że sprawę tę przekazano w celu uniknięcia ewentualnych zarzutów co do stronniczości prokuratorów Wydziału V Śledczego Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie – wyjaśnia prokurator Adam Cierpiatka, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegu. Dlatego sprawa z pominięciem właściwości miejscowej trafiła 17 lutego 2014 r. z Rzeszowa do Tarnobrzega.
Jaki jest aktualny przebieg śledztwa? – Referent przedmiotowej sprawy analizuje dalsze sukcesywnie wpływające materiały dowodowe. W toku postępowania po przejęciu go dalszego prowadzenia w Wydziale V Śledczym Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegu uzupełniająco przesłuchano w charakterze świadków osoby składające zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstw oraz zlecono funkcjonariuszom policji m.in. przesłuchanie w charakterze świadków członków zarządu Europa II Plaza Sp. z o.o. w Rzeszowie na okoliczności podane w zawiadomieniach – odpowiada prokurator Cierpiatka.
W marcu zapadła decyzja o przedłużeniu śledztwa do 24 czerwca tego roku. – Na obecnym etapie nie jest możliwe określenie, kiedy zakończy się przedmiotowe postępowanie – precyzuje rzecznik PO w Tarnobrzegu. – Ze względu na tajemnicę śledztwa i dobro postępowania prokurator nie może udzielić informacji, jakie są dotychczasowe ustalenia dowodowe śledztwa ani czy i jakie nowe dowody uzyskano oraz czy i jakie nowe wnioski dowodowe złożono – dodaje.
Natomiast złożony w styczniu tego roku przez pokrzywdzonych wniosek do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez notariusza, przed którym zawarto akty notarialne zbycia nieruchomości, został także dołączony do postępowania. – Obecnie trwają czynności związane z weryfikacją informacji zawartych w tym wniosku – uzupełnia prokurator Cierpiatka.
Działania prokuratury nie przynoszą więc jak dotąd żadnych widocznych rezultatów, a czas płynie nieubłaganie.
Jakimś promykiem nadziei dla pokrzywdzonych wspólników może być niedawny wyrok Sądu Okręgowego w Rzeszowie z kwietnia br. dający zabezpieczenie sądowe roszczeń na sumę 41 milionów złotych w stosunku do spółki Europa II Plaza Sp. z o.o. S.k.
– Jest to jakieś malutkie zielone światełko, że Podkulski przynajmniej nie będzie mógł sprzedawać tego majątku dalej – mówi Mirosław Misiołek.
ZOBACZ: „Jak się okradają biznesmeni w Rzeszowie? cz.1”
Mirosław Przybylski



7 Responses to "Jak się okradają biznesmeni w Rzeszowie? cz.2"