Jak SLD ukarał prezydenta Rzeszowa

22 czerwca ulicami Rzeszowa przeszedł II Marsz Równości. Fot. Marcin Czarnik

RZESZÓW. Nieudzielenie poparcia dla Tadeusza Ferenca za zakaz Marszu Równości.

Decyzja Tadeusza Ferenca o zakazie Marszu Równości w Rzeszowie odbiła się szerokim echem w całej Polsce. Władze SLD mocno skrytykowały prezydenta, szumnie zapowiadając wyciągnięcie poważnych konsekwencji. Dziś już wiadomo, że „wystarczającą karą” ma być „nieudzielenie kolejnego poparcia”. „SLD jedynie pogroził palcem swojemu członkowi za zakazanie marszu równości” – komentują organizatorzy marszu.

Władze Sojuszu Lewicy Demokratycznej zareagowały na zakaz marszu bardzo szybko. „Ta niedemokratyczna decyzja Prezydenta Ferenca dziwi szczególnie w dniu 4 czerwca, który powszechnie nazywany jest „Świętem Wolności” – twierdził Wiesław Buż, przewodniczący Podkarpackiej Rady Wojewódzkiej SLD. Oburzenia nie krył również Włodzimierz Czarzasty: „Właściwie to jest apel o rozum i rozsądek. Głupie rzeczy się zdarzają. Karygodny jest brak reakcji na nie. Moja jest. Teraz kolej na Tadeusza Ferenca” – napisał na Twitterze. SLD zapowiadało zwołanie na dzień marszu zebrania podkarpackiego zarządu z udziałem Włodzimierza Czarzastego i Wiesława Buża, podczas którego miała zapaść decyzja o dalszych losach Tadeusza Ferenca w partii. Mówiło się nawet o jego wykluczeniu. Nie było jednak oficjalnego oświadczenia w tej sprawie.

To organizatorzy Marszu Równości profilu facebook’owym poinformowali o decyzji, cytując rzeczniczkę SLD, Annę Marię Żukowską: „Biorąc pod uwagę wszystkie inne dotychczasowe zasługi Tadeusza Ferenca jako Prezydenta Rzeszowa, w tym m. in. dbałość o zrównoważoną politykę miejską, stan budżetu, dbałość o miejską zieleń i transport publiczny, budżet obywatelski, budowę nowych mieszkań komunalnych oraz wiele innych spraw, uznaliśmy, że nieudzielenie mu kolejnego poparcia będzie karą wystarczającą za niewątpliwy błąd i, z punktu widzenia prawa, wręcz głupotę, które popełnił, wydając zakaz dla Marszu Równości w Rzeszowie”.

Organizatorzy II Marszu Równości w Rzeszowie nie omieszkali odnieść się do pochwał za „budowę mieszkań komunalnych w mieście w którym na nie nadal trzeba czekać 10 lat czy dbałość o miejską zieleń w mieście, w którym tereny zielone zajmują jedynie 8 proc. powierzchni, co daje jeden z najgorszych wyników wśród dużych polskich miast”.

„W naszym przekonaniu ta decyzja nie wyklucza zamaskowanego szyldem KO wsparcia senackiej kampanii Tadeusza Ferenca poprzez lokalne struktury SLD. Zresztą równie dobrze może się on zdecydować na dokończenie prezydentury. I na emeryturę odszedłby pozostając członkiem SLD. Tak czy siak – uważający się za lewicową partię SLD jedynie pogroził palcem swojemu członkowi za zakazanie marszu równości” – napisali organizatorzy w gorzkich słowach. Podkreślili też że SLD nie udzieliło nawet minimalnego wsparcia w organizacji marszu, choć poproszono ich jedynie o zapewnienie 5 osób do służby porządkowej.

wk

13 Responses to "Jak SLD ukarał prezydenta Rzeszowa"

Leave a Reply

Your email address will not be published.