
TARNOBRZEG, LUBACZÓW. 190 lat temu, gdy nad Wisłą rozprzestrzeniała się cholera, wierni także oddali się uroczyście w opiekę Matki Bożej Dzikowskiej.
W Sanktuarium Matki Bożej Dzikowskiej w Tarnobrzegu, duchowni z miejscowych parafii dokonali aktu zawierzenia miasta i okolic na czas pandemii koronawirusa. W Lubaczowie z kolei, gdzie w każdą Niedzielę Palmową odbywały się procesje, gromadzące tłumy mieszkańców, tym razem duchowni postanowili pobłogosławić parafię… z samochodu.
Wypowiedziany kilka dni temu w Tarnobrzegu akt nie był pierwszym w historii, w którym tutejsi mieszkańcy zwrócili się do Matki Bożej Dzikowskiej. Tak było już 190 lat temu. Organizatorom uroczystości sprzed blisko dwóch wieków towarzyszyły obawy, że zgromadzi ona tłumy i choroba zbierze jeszcze większe żniwo. Ostatecznie do Sanktuarium Dzikowskiego przybyły tysiące wiernych, w tym także chorzy, a epidemia wkrótce ustąpiła.

O uroczystościach, jakie w sobotę miały miejsce w Tarnobrzegu, jeszcze nie tak dawno pewnie nikt nawet by nie pomyślał. Obecna sytuacja przewartościowała jednak ludzkie życie i sprawiła, że w trudnej dla wszystkich chwili, człowiek ponowie zawierzył swój los Matce Bożej. Inicjatywa powierzenia mieszkańców Tarnobrzega i okolic Matce Bożej Dzikowskiej wyszła od osób świeckich, którzy zwrócili się do ks. dziekana, Adama Marka, z prośbą o przygotowanie takiej uroczystości w dobie obecnej pandemii. Autorką aktu jest z kolei tarnobrzeska regionalistka i poetka Dorota Kozioł. Tym razem we mszy św. udział brało zaledwie kilkoro wiernych, zaś w telewizji kablowej i na profilu Facebook ojców dominikanów obejrzało ją tysiące wiernych.
W Lubaczowie miała natomiast miejsce również niecodzienna uroczystość, jaką było błogosławienie miasta oraz wiosek należących do parafii św. Stanisława i św. Karola Najświętszym Sakramentem z… samochodu. Trasa przejazdu rozpoczęła się od konkatedry, skąd wraz z monstrancją wyruszyli księża. Po drodze błogosławili mieszkańców i modlili się w intencji ustania epidemii. Parafianie nie kryją wdzięczności, że w tak trudnym czasie, kiedy sami nie mogą pójść do kościoła, kapłani wychodzą do nich. „To był niecodzienny widok, ale jesteśmy im bardzo wdzięczni”‚ „Tak powinno być w każdej parafii, piękna inicjatywa, budująca i jednocząca katolików“ – komentują na portalach społecznościowych.
mrok, wk



4 Responses to "Jak trwoga, to do Boga"