Jak u Barei…

„Jak jest zima, to musi być zimno. Takie jest odwieczne prawo natury” – ten cytat z filmu Stanisława Barei pt. „Miś” przyszedł mi natychmiast do głowy po przeczytaniu wyjaśnień biura prasowego Urzędu Miasta Rzeszowa na skargę mieszkanki, Czytelniczki Rzeszów News. Pani Małgorzata na łamach portalu mówiła, że „podczas największych mrozów żaden z ogrzewanych przystanków nie grzał ludzi ani przez minutę. Ci, którzy to wymyślili i wydali publiczne pieniądze na niedziałające przystanki, powinni oddać je z własnej kieszeni” – stwierdziła. I miała oczywiście rację, bo „oczywistą oczywistością” jest to, że podgrzewana wiata powinna grzać bardziej, gdy jest zimniej i mniej, gdy mróz jest mniejszy, a nie odwrotnie. Zawsze zresztą myślałam, że taki był zamysł przy stawianiu podgrzewanych wiat. Okazuje się jednak, że bardzo się myliłam. Uświadomiło mi to dopiero tłumaczenie urzędnika, który na łamach tego samego portalu wyjaśnił ni mniej, ni więcej, tylko że: „Niestety, mamy warunki jakie mamy, a pompy ciepła, które są zamontowane przy przystankach, pracują tylko do minus 15 stopni Celsjusza. Poniżej tej temperatury automatycznie się wyłączają – ubolewał przedstawiciel magistratu, przy czym dodał rezolutnie: „Wiatom nie pomaga to, że są otwarte, ale taki jest ich charakter”. Nie pyszne? Żeby jeszcze nie pozostawić nikogo w niepewności i nie łudzić nikogo, że może się coś zmienić na lepsze, doprecyzował, że ratusz nic z tym robić nie zamierza i radzi po prostu przeczekać. „Zimy są teraz niezwykle łagodne, temperatura bardzo rzadko spada do minus 20 stopni Celsjusza. To są naprawdę wyjątkowe sytuacje i nie trwają długo. Lada moment wszystko powinno wrócić do normy. Dlatego też nie przebudujemy systemu ogrzewania”- kończy. Czy tłumaczenie nie powala z nóg? Mnie powaliło. Bo oczywiście siarczystych mrozów dawno u nas nie było, i pewnie nie wrócą wcześniej niż za rok. To, że temperatura spadła przez kilka dni poniżej kilkunastu stopni nikomu d….y nie powinno urywać. Ale tak sobie myślę, że skoro są, to niechby grzały. Po co zresztą było wyrzucać w błoto blisko 2 mln zł, skoro coś nie spełnia swoich zadań, a przede wszystkim oczekiwań mieszkańców? A swoją drogą, wiaty miały grzać w zimie i chłodzić w lecie. Ciekawe, czy podczas upałów chłodzą, czy też klimatyzatory przerażone szybującymi w górę słupkami termometru wyłączają się już przy temperaturze 30 stopni Celsjusza? A takie temperatury mogą się zdarzyć, wszak wiaty stoją niekiedy w pełnym słońcu, więc czasem może w nich przygrzać. Czy wtedy powiedzą: „sorry, taki mamy klimat”? W zimie jest zimno, a w lecie ciepło? Bajkowo…

Redaktor Anna Moraniec

7 Responses to "Jak u Barei…"

Leave a Reply

Your email address will not be published.