Jak w 10 minut stracić dorobek życia

Fot. pixabay

Telefon z banku. Uprzejmy pan informuje, że właśnie ktoś próbował przelać z konta klientki pieniądze. Na szczęście w porę zablokowano transakcję. Konsultant poleca zainstalowanie konkretnej aplikacji, dzięki której uniknie takich sytuacji. Krok po kroku instruuje, jak to zrobić. Chwilę później ma dostęp do jej telefonu. I może dokonać każdej transakcji – robić przelewy, zaciągnąć kredyt.
Kłopot w tym, że ów „doradca” wcale bankowcem nie jest.

Niedawno Policja opublikowała nagranie rozmowy i na własne uszy można się przekonać, jak działają oszuści. Do 26-latki dzwoni mężczyzna, który przedstawia się jako pracownik banku.
– Przekazuję informację o sytuacji na pani koncie – próba przelewu na kwotę 600 złotych została zablokowana między bankiem a odbiorcą, ponieważ ta osoba jest zarejestrowana u nas w systemie jako oszust lub osoba, która współpracuje z oszustem – mówi „zaniepokojony”.
Kobieta loguje się na swoje konto, żeby sprawdzić płatności. – W historii pani tego nie zobaczy, bo ta próba przelewu została zablokowana – zastrzega „konsultant”. Twierdzi też, że oszuści wyłączyli aktualizację danych, dlatego nie dostała żadnego powiadomienia.
Później mężczyzna buduje całą opowieść. Pyta kobietę, czy w ciągu ostatnich dwóch dni robiła jakiekolwiek zakupy przez portale internetowe, dopytuje o ich nazwy. Przekonuje, że dokonywanie płatności przez stronę jest niebezpieczne, bo „oszuści mają dostęp do danych osobistych i mogą je w ten sposób uzyskać”. A ponieważ w obu przypadkach zrealizowała transakcje przez stronę, zgodnie z regulaminem banku zmuszony jest zgłosić tę sytuację na policję. Uprzedza też, że gdyby kontaktowali się z nią funkcjonariusze, będzie musiała podać jego dane. Dyktuje jej więc imię, nazwisko, numer pracowniczy i adres placówki. Prosi nawet, żeby je powtórzyła.
Tak zdobywa zaufanie 26-latki. Gdy już czuje się pewnie, pyta, z jakiej aplikacji korzysta i stwierdza, że już w pierwszym dniu otwarcia konta powinna zainstalować wskazaną przez niego. – Nie pobieramy żadnych danych osobistych, żadnych haseł – podkreśla domniemany bankowiec. Informuje, że połączy klientkę z działem technicznym, który sprawdzi, w jaki sposób jej dane zostały skradzione. Jednak by to zrobić, koniecznie musi pobrać wskazaną aplikację. To tzw. zdalny pulpit, umożliwiający oszustowi dostęp do telefonu. Na szczęście kobieta nie daje się zwieść, a o próbie wyłudzenia informuje mundurowych.

Pracownik administracji, ubezpieczyciel, albo krewny

Nie wszyscy są jednak tak podejrzliwi. We wrześniu podobny telefon od „konsultanta” odebrała m.in. mieszkanka powiatu bieszczadzkiego. – Przekonał kobietę, że powinna zainstalować aplikację, przez którą sprawdzi jej konta – podaje kom. Aleksandra Wołoszyn-Kociuba, oficer prasowy KPP w Ustrzykach Dolnych. I przestrzega, by uważać na oszustów działających metodą „na pracownika banku.” – Ich schemat działania zazwyczaj jest taki sam. Do potencjalnej ofiary dzwoni osoba, która przedstawia się jako pracownik banku. Informuje ją o próbie włamania się na konto bankowe przez osobę, która widnieje w bazach danych jako hakująca konta. Następnie poleca zainstalować aplikację, przez którą należy zalogować się na wszystkie swoje konta, żeby sprawdzić, czy doszło do zhakowania – tłumaczy. W międzyczasie na telefon komórkowy otrzymuje SMS-y z banku, które dotyczą m.in.: zmiany narzędzia autoryzacji, podpisania pożyczki, zmiany limitów przelewów oraz dokonywanych przelewów.
Trudno powiedzieć, jak wielka jest skala tego typu przestępstw. – Nasz system analityczny nie wyodrębnia danych dot. oszustwa metodą na tzw. zdalny pulpit, więc nie dysponuję danymi statystycznymi w tym zakresie – informuje podinsp. Marta Tabasz-Rygiel, oficer prasowy Komendanta Wojewódzkiego Policji w Rzeszowie. Ale podkreśla, że sposobów wyłudzeń, jakie zgłaszane są mundurowy, jest mnóstwo. – Kategoria „oszustwa” jest dość szeroka, ponieważ przestępcy w różnoraki sposób podejmują działania w celu wprowadzenia w błąd i doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem. Przestępcy posługują się różnymi metodami oraz tzw. legendami. Mogą podawać się za krewnego, znajomego, policjanta, inkasenta, pracownika administracji, agenta ubezpieczeniowego, przedstawiciela zakładu usługowego, gazowniczego, etc. – wymienia rzeczniczka. – Tego rodzaju przestępstw, kwalifikowanych jako oszustwo, stwierdzono do września 2021 r. 241, natomiast w 2020 r. 459 – dodaje. Do tej kategorii nie wliczano przestępstw, do których doszło przy transakcjach internetowych, np. zakupach na aukcjach czy dokonywanych za pośrednictwem portali ogłoszeniowych.

„Legenda” dopracowana w szczegółach

Znana metoda „na wnuczka” nie zawsze działa, dlatego przestępcy z roku na rok wymyślają nowe sposoby, jak pozbawić kogoś oszczędności. Są przygotowani. Wiedzą, jakie techniki manipulacji stosować i dokładnie obmyślają historię, która ma przekonać rozmówcę, że są wiarygodni. – O skuteczności stosowanych przez przestępców metod manipulacyjnych przekonała się dotkliwie 59-letnia mieszkanka powiatu krośnieńskiego – informowała niedawno krośnieńska policja.
– Oszust, przedstawiający się jako funkcjonariusz Centralnego Biura Antykorupcyjnego, namówił kobietę do wykonania serii przelewów bankowych na poczet realizowanych przez CBA działań operacyjnych. Finansowa nieostrożność 59-latki doprowadziła ją do utraty znacznej sumy – tłumaczy asp. sztab. Paweł Buczyński, rzecznik KPP w Krośnie. – Aktywność oszustów potwierdza skuteczność najbardziej znanych metod przestępczych. Opracowana w szczegółach tzw. legenda pozwala uwiarygodnić potrzebę uczestnictwa przyszłej ofiary w tajnych działaniach służb lub zabezpieczenia członka rodziny od kłopotów prawnych.
Prawdopodobieństwo powodzenia przestępczego fortelu wzrasta wraz z przedłużającą się rozmową ofiary z oszustem. W ten sposób w sidła fałszywych „brokerów” internetowych wpadł mieszkaniec powiatu łańcuckiego. Uwierzył w obietnice o pewnym zysku z inwestycji w kryptowaluty i na międzynarodowym rynku wymiany walut. – Mężczyzna postanowił zainwestować część oszczędności w kryptowaluty. Jednak, aby to zrobić musiał zainstalować oprogramowanie polecone przez „konsultanta”. Okazało się, że były to programy umożliwiające m.in. zdalne sterowanie pulpitem i przesyłanie danych. To wystarczyło, aby oszuści uzyskali dostęp do konta bankowego mężczyzny i ukradli z niego kilkadziesiąt tysięcy złotych – relacjonuje mł. asp. Wojciech Gruca.
Policja przypomina, aby kierować się rozsądkiem przy transakcjach finansowych, z rezerwą podchodzić wiadomości o włamaniach na nasz rachunek, a tym bardziej ofert niezwykle atrakcyjnych inwestycji. Z powodu łatwowierności w kilka minut można stracić pieniądze, oszczędzane przez całe życie.

wk

Jak chronić się
przed oszustwem?

n jeśli osoba podająca się za pracownika banku żąda zweryfikowania Twoich danych i danych konta lub zainstalowania jakiegokolwiek oprogramowania rozłącz się i zadzwoń do biura obsługi klienta Twojego banku.
n pamiętaj, tylko posiadacz konta może się do niego logować i wykonywać transakcje. NIGDY NIKOMU nie udostępniaj swojego konta bankowego, danych logowania oraz kodów jednorazowych.
n jeżeli otrzymasz telefon lub e-mail o próbie włamania na konto, zadzwoń na oficjalną infolinię banku
i zweryfikuj otrzymane informacje.

2 Responses to "Jak w 10 minut stracić dorobek życia"

Leave a Reply

Your email address will not be published.