
ZIELONKA, RANIŻÓW. – Silnik chodzi tak głośno, że w kabinie nie można się porozumieć z dowódcą, nie mówiąc o załodze z tyłu – skarżą się strażacy.
Strażacy-ochotnicy z Zielonki mają dość ratowania ludzi zdezelowanym wozem bojowym. – Podczas jazdy widzimy w kabinie wałek od napędu pompy wtryskowej – mówią. – Silnik chodzi tak głośno, że w kabinie nie można się porozumieć z dowódcą, nie mówiąc o załodze z tyłu. Żeby móc dogadać się z inną jednostką przez radiotelefon, trzeba zatrzymać wóz i zgasić silnik. Czy to normalne? – irytują się druhowie.
W tym roku Ochotnicza Straż Pożarna w Zielonce obchodzi 120-lecie istnienia. Zdaniem Władysława Kobylarza (54 l.), sołtysa wsi, dofinansowanie przez gminę zakupu nowego wozu bojowego byłby najlepszym prezentem dla jednostki. – Mamy już na ten cel 50 tys. zł, bo właśnie tyle udzielono nam na zebraniu wiejskim – mówi Kobylarz. – Myślę, że za 150 tys. zł można byłoby kupić używany wóz w miarę dobrym stanie – dodaje.
– Nasz wóz ma pół wieku i zmieniony silnik – żali się Eugeniusz, strażak z Zielonki. – Podczas jazdy widzę w kabinie wałek od napędu pompy wtryskowej. W kabinie jest tak głośno, że nie możemy razem się porozumieć. Myślę, że zasługujemy na nowy wóz. Osiągamy dobre wyniki w zawodach. Bardzo często uczestniczymy w akcjach i nie jedziemy tam, żeby sobie popatrzeć, tylko pomagamy ludziom w pożarach i powodziach – wylicza.
W podobnym tonie do radnych apelował prezes OSP w Zielonce, Tadeusz Sondej (52 l.): – Bardzo bym prosił o wsparcie naszej jednostki. Wiemy, że jest kryzys itd., niemniej jednak liczymy na przychylność. My na pewno się odwdzięczymy – obiecał Sondej. – Znamy potrzeby druhów z Zielonki – zapewnił Marian Indyk (59 l.), wiceszef Rady Gminy. – Ale pamiętajmy również, że takich potrzeb jest dużo, a nasze środki są ograniczone – zastrzegł.
Paweł Galek



2 Responses to "Jak w takich warunkach mają ratować ludzi?"