W takich chwilach, jakie obecnie wszyscy przeżywamy, dobrze byłoby mieć poczucie, że ktoś nad tym wszystkim panuje. Dobrze byłoby, ale nam, Polakom nie jest to dane. Z całych sił pomagamy, jak kto może, uchodźcom, a cóż robi od początku wojny na Ukrainie nasz rząd? Ano, tak zasadniczo, to w sumie – nic. Poza tym, że ministrowie i wojewodowie pokazują się w różnych miejscach, gdzie zgromadzeni są uchodźcy i chwalą się rzekomym zaangażowaniem z ich strony. Rzekomym, bo – jak wszyscy wiemy – wszystko zrzucili na samorządy i zwyczajnych obywateli. Do tego już jednak – niestety – zdążyliśmy się od początku tej wojny przyzwyczaić. Jest to gorzkie przyzwyczajenie, ale jest. Jednakże do tego co się dzieje – o ile można tak powiedzieć – wokół naszych polityków z partii rządzących nie sposób się przyzwyczaić. A dzieje się – delikatnie mówiąc – nie najlepiej i coraz bardziej niepokojąco. Na przykład niedawno, bo 11 marca, nasza pierwsza dama, Agata Kornhauser – Duda wybrała się do Wyszkowa, żeby odwiedzić przebywających tam w ośrodku uchodźców z Ukrainy. Pani prezydentowa nie zna języka ukraińskiego – to nie jest, dodajmy, żaden zarzut – więc zabrała z sobą tłumacza. Można by powiedzieć, że to dobrze i rozsądnie, bo po co komu znów taka „wpadka” jak prezydenta Andrzeja Dudy, któremu wydaje się, że mówi po angielsku i „poczęstował” wiceprezydent USA wulgaryzmem w tym języku. Rzecz w tym, że tłumaczem pani prezydentowej okazał się być człowiek oskarżony o szpiegostwo na rzecz Rosji! Mowa o niejakim Mateuszu P. Prokuratura zarzuca mu, że brał udział w działalności rosyjskiego wywiadu cywilnego Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB) i Służby Wywiadu Zagranicznego (SWR), skierowanej przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej, a także udział w działalności wywiadu Chińskiej Republiki Ludowej. Razem z Agatą Kornhauser – Dudą i Mateuszem P. do zdjęć na spotkaniu w Wyszkowie pozował Adam Kwiatkowski, sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP. Od dziennikarzy dowiedział się on, że miło spędził czas z człowiekiem oskarżonym o szpiegostwo na rzecz Rosji! No po prostu „wspaniale” – pierwsza dama ma za tłumacza szpiega, a prezydencki urzędnik nic o tym nie wie! Nie zna człowieka! To jednak nie wszystko, bo oto gdy do Polski przyleciała Kamala Harris, wspomniana wiceprezydent USA, polski minister sprawiedliwości, Zbigniew Ziobro, uznał za stosowne spotykać się z działaczami rumuńskiej partii AUR, która słynie z tego, że jest przeciwna …NATO. Członkowie tej partii udzielają się w proputinowskich mediach, gdzie rozsiewają kremlowską propagandę. No po prostu „brawo” Panie Ziobro, ma się Pan z kim umawiać na współpracę, gdy trwa bandycki napad Rosji na Ukrainę, doprawdy. Z kolei człowiek Ziobry, poseł Janusz Kowalski (ten co nie zna powiedzenia o nożu otwierającym się w kieszeni i paru innych oczywistości też nie kojarzy) uaktywnia się w temacie wojny i o sprzyjanie Putinowi oskarża – oczywiście – Donalda Tuska. Wszyscy wiedzą, że poseł Kowalski ma jakąś obsesję na punkcie Tuska, ale mógłby zważyć, że to szef największej partii europejskiej. Ale J. Kowalski chyba opanować się nie umie: cokolwiek powie czy co napisze, musi tam paść słowo „Tusk” – oczywiście w jak najgorszym kontekście. Poseł Kowalski – jak wiadomo – błyskotliwością nie grzeszy, ale mógłby ktoś z jego partii, czyli Solidarnej Polski, powiedzieć mu, że nie tylko siebie samego, ale i Polskę po prostu ośmiesza. W świetle tych faktów to, że prezydent Duda w rozmowie z wiceprezydent USA chciał powiedzieć o przyjaźni, a powiedział wulgarnie o męskim organie płciowym, wydaje się być malutkim nietaktem… Za naszą granicą trwa regularna wojna. Rakiety spadają bardzo niedaleko polskiej granicy. A my mamy takich rządzących, takich urzędników państwowych, takich ministrów, takich posłów. Mamy państwo z rozmokłej tektury.
Redaktor Monika Kamińska



23 Responses to "Jak władza umawia się z mendami Putina i szpiegami"