Jakby wymarła jedna czwarta Podkarpacia

Tak źle jeszcze nie było. Uroczystości pogrzebowe odbywały się nawet w wigilię. Fot. Roman Bosiacki / Agencja Wyborcza.pl

Tak tragicznej śmiertelności nie było od czasów zakończenia II wojny światowej. Według najnowszych danych opublikowanych przez Rejestr Stanu Cywilnego, w tym roku zmarło już ponad pół miliona Polaków! Śmiertelne żniwo zbiera nie tylko COVID-19, ale także inne choroby, nieleczone z powodu braku dostępu do lekarzy i niewydolnego systemu opieki zdrowotnej.

Renata choruje na czerniaka. O nowotworze dowiedziała się krótko przed wybuchem pandemii koronawirusa. Lekarze zaplanowali zabieg, który z powodu reorganizacji pracy szpitali spowodowanej rozwojem epidemii został później przełożony o kilka miesięcy. Nowotwór na szczęście okazał się niezłośliwy i przełożenie zabiegu nie wpłynęło na stan jej zdrowia, ale nie wszyscy chorzy mieli tyle szczęścia.
Z danych opublikowanych 28 grudnia przez Rejestr Stanu Cywilnego wynika, że w tym roku zmarło już ponad pół miliona Polaków! Dokładnie 505 904. To rekord od czasów II wojny światowej. 67 tysięcy osób zmarło z powodu COVID-19, kolejne 40 tysięcy osób, to tak zwane zgony nadmiarowe, ofiary niewydolnej, przeciążonej pandemią służby zdrowia. Wszystkie nadmiarowe zgony to nie tylko osoby ze stwierdzonym koronawirusem.
Sprawdza się czarny scenariusz, który już ponad rok temu na łamach Super Nowości kreślił Robert Płaziak, dyrektor Szpitala Powiatowego w Lesku. W rozmowie z naszą reporterką mówił wówczas, że opóźnienia w diagnostyce i procedurach leczenia będą odczuwalne jeszcze kilka lat po pandemii.
– Bezspornym dla wszystkich jest, że leczenie COVID-19 zdemolowało system ochrony zdrowia – komentuje nasz rozmówca.
– Tragiczne jest, że nie uczymy się na nawet na błędach. Z przekazów medialnych leczą i właściwie działają tylko szpitale COVID-19. Nastąpiło ograniczenie dostępności poprzez wprowadzenie obostrzeń I zwykłe obawy. Dodatkowo zamiana szpitali, czy oddziałów na COVID-owe spowodowała, co zrozumiałe, również kolejne ograniczenie. Ten brak dostępu i kolejne bariery dla pacjentów generują właśnie nadmiarowe zgony. Często lekarze sygnalizują mi, że umieszczenie pacjenta w szpitalu specjalistycznym jest niemożliwe lub co najmniej bardzo trudne – dodaje.
Wszyscy pamiętamy kolejki karetek pod szpitalami w trakcie drugiej i trzeciej fali pandemii, czy dramatyczne nagrania rozmów dyspozytorów z ratownikami, którzy często godzinami krążyli między szpitalami szukając miejsca dla pacjenta. Zdarzało się, że dochodziło do tragicznych sytuacji, kiedy pacjenci umierali w karetkach nie doczekawszy pomocy.
Z danych, jakie uzyskaliśmy w Urzędzie Statystycznym w Rzeszowie wynika, że także na Podkarpaciu rośnie liczba zgonów. W 2019 roku odnotowano 20 029 śmierci, rok później już prawie pięć tysięcy więcej – 24 145. W tym roku w pierwszym półroczu odnotowano w naszym województwie już 13 594 zgony. Jak podkreśla Robert Płaziak, ciężko tak naprawdę określić, ile z tych śmierci spowodowanych jest przez COVID-19, a ile z powodu braku dostępu do opieki zdrowotnej, faktem jest, że Polska znajduje się w niechlubnej czołówce pod względem liczby śmierci na świecie. Średnio w naszym kraju z powodu koronawirusa dziennie umiera około 400 osób, ile traci życie z powodu braku dostępu do opieki medycznej – tego nikt nie odnotowuje.
A to jeszcze nie koniec, bo – jak podkreśla Robert Płaziak, większa liczba zgonów może nam towarzyszyć jeszcze długo po zakończeniu pandemii.
Statystyki, które są nam przekazywane, już na początku obarczone są błędem. Dużo raportowanych zgonów to COVID-19. Może tak jest łatwiej? Po prostu nie opłaca się być szpitalem niecovidowym. W listopadzie utworzyliśmy na bazie nieużywanego oddziału buforowy oddział covidowy. Nazywam go oddziałem buforowym, ponieważ starcza on w sam raz dla pacjentów naszego szpitala. Możemy teraz tak dysponować pacjentami, że w zasadzie nie musimy zamykać innych oddziałów, kiedy stwierdzimy tam zachorowanie na COVID-19. W mojej opinii tego rodzaju oddziały buforowe powinny stać się standardem w organizacji leczenia tej choroby, tak, aby pacjenci z innymi schorzeniami także mieli dostęp do fachowej lekarskiej pomocy – podsumowuje nasz rozmówca.

Martyna Sokołowska

14 Responses to "Jakby wymarła jedna czwarta Podkarpacia"

Leave a Reply

Your email address will not be published.