
o m.in. Bieszczadach. W 2016 r. podjął się napisania książki na bazie wspomnień emerytowanego policjanta, Tadeusza P.
i rzekomych zbrodni, jakich miał się dopuścić w latach 80. Zdaniem śledczych, pisarz może posiadać istotne
informacje w tej sprawie.
Fot. Wit Hadło
Policjanci z wydziału dochodzeniowo-śledczego Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie przeszukali mieszkanie rzeszowskiego dziennikarza i pisarza Henryka Nicponia. Działania, jak powiedział Super Nowościom prokurator Krzysztof Dratwa, miały związek z zaginięciem sanockiego dziennikarza, Marka Pomykały.
Śledczy do mieszkania dziennikarza weszli we wtorek (6.07.) rano. Działali na polecenie Prokuratury Okręgowej w Krakowie, która prowadzi śledztwo w sprawie tajemniczego zaginięcia Marka Pomykały. Sanocki dziennikarz w nocy 29 kwietnia 1997 r. wyszedł ze swojego mieszkania i ślad po nim zaginął. Jego samochód odnaleziono po dwóch dniach przed bramą zapory w Solinie. Ciała 29-letniego mężczyzny do dzisiaj nie odnaleziono. Policja i śledczy przyjęli wersję o samobójstwie, a sanocka prokuratura umorzyła prowadzone w 1999 r. w tej sprawie śledztwo.
Szokujące zeznania byłej kochanki emerytowanego policjanta
Do tej tajemniczej sprawy w 2014 r. po sensacyjnych zeznaniach byłej kochanki wysokiego rangą policjanta wróciła Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie. Kobieta zeznała, że jej znajomy, emerytowany policjant Tadeusz P., miał jej się przyznać do zabicia Pomykały. Jak mówiła, zrobił to, bo dziennikarz wpadł na trop zbrodni popełnionych przez P. w połowie lat 80. Chodzi o śmiertelny wypadek, który 21 listopada 1985 r. P. spowodował pod wpływem alkoholu oraz tajemniczą śmierć świadka tego zdarzenia, milicjanta Krzysztofa Pyki. Tadeusz P. był wówczas wicekomendantem leskiej milicji, Pyka jego podwładnym. Młody milicjant był świadkiem tuszowania prawdziwych okoliczności wypadku przez MO i SB. Dążył do ujawnienia prawdziwych okoliczności zdarzenia, odmówił też podpisania sfałszowanego na korzyść sprawcy protokołu z miejsca wypadku. W nocy z 12 na 13 grudnia Krzysztof Pyka zaginął, jego ciało wyłowiono z Jeziora Solińskiego 3 lutego 1986 r. Śledztwo szybko umorzono forsując wersję o samobójstwie lub nieszczęśliwym wypadku milicjanta. Okoliczności tego zdarzenia nigdy nie wyjaśniono.
Rzeszowska prokuratura dysponowała zeznaniami co najmniej dwóch świadków, którzy łączyli zaginięcie Pomykały i śmierć Pyki z osobą Tadeusza P., mimo tego były policjant nigdy nie został przesłuchany. Nie przeszukano także posesji, gdzie, według relacji byłej kochanki policjanta, miało dojść do zabójstwa i ukrycia zwłok sanockiego dziennikarza. Śledztwo w 2015 r. zostało umorzone.
Szczegóły zbrodni w książce?
Rok później do krośnieńskiego wydawnictwa Rethunus wpłynął e-mail od Tadeusza P. z propozycją wydania książki na bazie jego wspomnień, w tym śmiertelnego wypadku w Łączkach oraz śmierci milicjanta Pyki. Wydawca nie było zainteresowany współpracą, e-mail przekazał Janowi Janiakowi, a ten rzeszowskiemu pisarzowi i dziennikarzowi, Henrykowi Nicponiowi, który podjął się napisania książki.
Krakowscy śledczy uznali, że pisarz może posiadać istotne informacje w sprawie śmierci milicjanta Krzysztofa Pyki oraz zaginięcia Marka Pomykały i wystąpili o zwolnienie go z tajemnicy dziennikarskiej, na co w maju przystał Sąd Okręgowy w Krośnie. Pisarz powołując się na tajemnicę dziennikarską odmówił jednak ujawnienia informacji, a decyzję sądu zaskarżył. Sprawa trafiła do Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie, który – jak poinformował nas Zygmunt Dudziński, rzecznik tej instytucji – skargę odrzucił i utrzymał w mocy wcześniejsze postanowienie sądu w Krośnie. Mimo tego pisarz odmówił współpracy ze śledczymi, stąd – jak argumentuje prokurator Krzysztof Dratwa, decyzja o przeszukaniu jego mieszkania. – Przeszukanie miało związek ze zwolnieniem dziennikarza z tajemnicy zawodowej – mówi prokurator Dratwa.
W mieszkaniu zabezpieczony został sprzęt komputerowy. W najbliższym czasie prokurator wystąpi do Sądu Okręgowego w Krośnie z wnioskiem o wyrażenie zgody na wykorzystanie w postępowaniu karnym materiałów objętych tajemnicą dziennikarską, które mogą znajdować się w komputerze pisarza. – Po uzyskaniu zgody nastąpią oględziny sprzętu z udziałem biegłego z zakresu informatyki i po zasięgnięciu jego opinii w dalszej kolejności przesłuchanie pana Nicponia – powiedział nam prokurator Krzysztof Dratwa.
„Tajemnica dziennikarska to świętość”
Henryk Nicpoń w rozmowie z Super Nowościami nie kryje oburzenia postępowaniem prokuratury i decyzją sądu, który zwolnił go z tajemnicy dziennikarskiej. – To zamach na zawód dziennikarza – mówi wprost.
– Tajemnica dziennikarska to świętość – dodaje.
Jak potwierdził nam pisarz, w komputerze znajdowały się fragmenty książki, która napisana została w oparciu o wspomnienia byłego policjanta, Tadeusza P. Kiedy rozmawialiśmy z pisarzem w marcu, potwierdził nam, że P. przyznał mu się do spowodowania w 1985 r. wypadku pod wpływem alkoholu i zabicia milicjanta Krzysztofa Pyki. Miał mu też wskazać miejsce, gdzie tego dokonał. – Pracuję nad tą książką od blisko 4 lat, docieram do świadków, dokumentów, wszystkie informacje dokładnie weryfikuję. Prokuratura nie potrafi rozwikłać tych spraw od 30 lat i nagle zainteresowała się moją pracą? Moim zdaniem, to wszystko, co się wokół mnie teraz dzieje, to nie jest przypadek, to swoiste polowanie na moją osobę – skomentował Henryk Nicpoń. Kto i z jakiego powodu miałby na pisarza „polować”, tego nasz rozmówca już nie precyzuje.
W rozmowie z naszą dziennikarką stwierdził, że nadal nie zamierza ujawniać śledczym żadnych informacji zawartych w książce. – Trzymałem, trzymam i będę trzymał się tajemnicy dziennikarskiej – podsumował.
Martyna Sokołowska



5 Responses to "Jakie tajemnice skrywa pisarz?"