Kolejne protesty, a rząd nie robi nic. Teraz nauczyciele chcą godnej zapłaty za swoją pracę i poczucia bezpieczeństwa. Tego, czego chcą wszyscy Polacy.
Można się im dziwić? Nie ma czego. Problem w tym, że tłumaczenia rządu o braku pieniędzy na edukację nie powinny mieć miejsca. To właśnie w kształcenie dzieci powinny iść największe pieniądze, a tu z roku na rok w szkołach jest coraz gorzej. Rodzice sześciolatków masowo szturmują poradnie, żeby móc odroczyć swoje dzieci, a specjaliści zgodnie mówią, że spora część maluchów w tym wieku do szkoły jeszcze nie dojrzała. Te, które dojrzały, mają się uczyć z rządowych podręczników, krytykowanych przez nauczycieli. Potem godzinami rodzice z dziećmi siedzą po południu, spędzając czas na odrabianiu zadań. Takie tam dzieciństwo. Dzieciaki od małego są uczone zdawania egzaminów według klucza, co zabija twórczość i sprowadza wszystkich do jednego poziomu.
Potem czas na gimnazjum – jeden z najgorszych tworów resortu edukacji. W szkołach średnich nastawienie na zdanie matury co rok na nowych zasadach. Już człowiek nie może się połapać w tych wszystkich zmianach. O maturze to można by było osobny felieton napisać. Potem studia, bo w dzisiejszych czasach po średniej szkole nie ma szansy na pracę. A po studiach, co? Praca w barze, telemarketingu lub innej firmie na umowę śmieciową lub staż za darmo w jakiejś firmie. Wobec takich perspektyw zostaje tylko jedna wizja: praca za granicą. Młodzi ludzie są w stanie ciężko pracować, ale za godne wynagrodzenie. Inaczej się przecież haruje za tysiąc euro czy funtów niż za tysiąc złotych.
Może faktycznie trzeba nam całkowitego strajku, a nawet zamknięcia szkół, żeby w końcu ktoś się wziął za naprawę oświaty. Jednak czy jest nadzieja na to, że rząd wysłucha obywateli? Marna. Wystarczy spojrzeć, jak w szybkim tempie politycy odrzucają projekty obywatelskie, pod którymi podpisują się setki tysięcy obywateli. To niszczy wszelkie nadzieje.
Redaktor Blanka Szlachcińska



28 Responses to "Jakość edukacji spada zupełnie jak jakość życia"