„J***ć PiS”. Mowa nienawiści, czy wolność słowa? Zamieszanie wokół koncertu KSU

– Poziom absurdu życia w Polsce pod rządami PiS przekroczył już dawno poziom klaunady i głupoty z filmu braci Marx „Kacza zupa” – skomentował zamieszanie wokół koncertu KSU Krzysztof Skiba, lider zespołu Big Cyc. Fot. Urząd Miasta i Gminy w Ustrzykach Dolnych

USTRZYKI DOLNE, KROSNO. Prokuratura Rejonowa w Krośnie sprawdza, czy podczas ubiegłorocznego koncertu zespołu KSU w Ustrzykach Dolnych, doszło do przestępstwa. Bada dwa wątki – szerzenie mowy nienawiści i obrazę uczuć religijnych. Chodzi m.in. o słowa „j***ć PiS”, które skandowała publiczność.

W ubiegłym roku zespół KSU, legenda polskiego punk rocka, obchodził jubileusz 40-lecia istnienia na scenie. Uczcił to w swoim rodzinnym mieście wielki koncertem na stadionie miejskim, na który zaprosił zaprzyjaźnionych muzyków, w tym m.in. Krzysztofa Skibę, frontmana zespołu Big Cyc.
Muzyk w charakterystyczny dla siebie sposób wcielił się tego wieczoru w rolę wodzireja.

Pod koniec blisko czterogodzinnego koncertu, na scenę wniesiono tort, a publiczność odśpiewała zespołowi „sto lat”. Prowadzący koncert Skiba na scenę zaprosił Bartosza Romowicza, burmistrza Ustrzyk Dolnych, współorganizatora koncertu. – To się rzadko zdarza, aby burmistrz był fanem punk rocka. (…) I co się rzadko zdarza na południu Polski, aby burmistrzem miasta był ktoś nie z PiS-u – powiedział Skiba, a publiczność nagrodziła jego wypowiedź gromkimi brawami i… skandowaniem hasła „J***ć PiS”.

Po kilkunastu sekundach Skiba wtrącił ze sceny „Ja tego nie powiedziałem” i dodał. – Jak Brudziński będzie chciał Wam wystawić mandat, to zbiorowy – skomentował, po czym dorzucił jeszcze „Powiem coś, za co zapewne PiS wystawi mi mandat. K***a, co za fajna impreza. A ktoś, kto doniesie, to będzie „sygnalista”.

Wcześniej muzyk, nawiązując do jednego z największych przebojów grupy KSU „Jabol punk” opowiadającego o „jabolu” – popularnym tanim winie, w żartobliwy sposób zaproponował, aby w stolicy Bieszczadów stanął Pomnik Polskiego Jabola. – Jest w Jarocinie pomnik „glana”, czas na pomnik „jabola” w Ustrzykach! – żartował wokalista Big Cyca.

Z relacji policji wynika, że koncert, mimo iż wzięło w nim udział kilka tysięcy osób, przebiegał bardzo spokojnie. Funkcjonariusze odnotowali zaledwie kilka drobnych interwencji. Na komendę nie wpłynęły też żadne zgłoszenia odnośnie do haseł skandowanych przez publiczność, ani słów, które ze sceny padły z ust wokalisty zespołu Big Cyc.

Aż do lutego tego roku, kiedy do komisariatu policji w Ustrzykach Dolnych zgłosił się Adam Łukaszyk, właściciel lokalnej telewizji, mąż dyrektor ustrzyckiego szpitala i radnej sejmiku województwa z listy PiS, Doroty Łukaszyk. Wprawdzie osobiście na koncercie nie był, ale obejrzał nagranie zamieszczone w serwisie YouTube. To jego zdaniem wystarczyło, aby złożyć doniesienie.

– W tej sprawie otrzymaliśmy tylko jedno zgłoszenie. Wpłynęło do komendy dopiero pod koniec lutego tego roku – mówi nam Aleksandra Wołoszyn-Kociuba, rzecznik policji w Ustrzykach Dolnych. – Czynności sprawdzające prowadzone były z artykułu 119 Kodeksu Karnego, to jest stosowanie przemocy lub groźby bezprawnej wobec grupy osób lub poszczególnej osoby z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, politycznej, wyznaniowej lub z powodu jej bezwyznaniowości – kontynuuje rzecznik policji.

Materiały zostały przesłane do Prokuratury Rejonowej w Lesku, która zgodnie z procedurą, przekazała je dalej do Prokuratury Rejonowej w Krośnie, która zajmuje się sprawami dotyczącymi mowy nienawiści, a tak zostało zakwalifikowane śledztwo.

Na podstawie złożonego doniesienia krośnieńska prokuratura zdecydowała się rozszerzyć śledztwo o dwa kolejne artykuły z Kodeksu Karnego: 126a, to jest publiczne pochwalanie przestępstw lub nawoływanie do ich popełnienia i 257, czyli znieważanie grupy lub osoby z powodu jej przynależności wyznaniowej. Pierwszy kwalifikowany jest jako mowa nienawiści, drugi obraza uczuć religijnych. – Rozszerzenie śledztwa zostało spowodowane treścią zawiadomienia o przestępstwie, które złożył pokrzywdzony. Jesteśmy obligatoryjnie zobowiązani do ich sprawdzenia – wyjaśnia Iwona Czerwonka-Rogoś, szefowa Prokuratury Rejonowej w Krośnie.

Jak informują śledczy, na razie nikt w sprawie nie usłyszał zarzutów. Czyny, które są przedmiotem śledztwa, zagrożone są karą od trzech miesięcy do lat pięciu więzienia.

Nabrał wody w usta

Adam Łukaszyk, który złożył zawiadomienie w sprawie ubiegłorocznego koncertu, nie jest zbyt rozmowny i na pytania dziennikarzy odpowiada bardzo niechętnie. Pytany przez nas o motywację swoich działań odpowiada wymijająco i zasłania się tajemnicą prowadzonego w sprawie śledztwa. Nie chce też tłumaczyć, w jaki sposób żartobliwy pomysł postawienia w Ustrzykach Dolnych “pomnika jabola” obraża jego uczucia religijne. – Sprawę wyjaśnia prokuratura. Nie jestem upoważniony do udzielania jakichkolwiek informacji – odpowiada na każde zadane przez nas pytanie i odsyła nas do prokuratury w Krośnie.

„W oparach absurdu”

Krzysztof Skiba, wokalista zespołu Big Cyc, został już przesłuchany w sprawie. – To standardowa procedura. Był na miejscu, więc został przesłuchany w charakterze świadka – podkreśla prokurator.
Muzyk, w charakterystyczny dla siebie sposób, do sprawy odniósł się na Facebook’u. – W sierpniu zeszłego roku prowadziłem w Ustrzykach Dolnych koncert urodzinowy zespołu KSU. Na koncercie tym było blisko dziesięć tysięcy osób. W trakcie koncertu część widowni wznosiła okrzyki „Je…ć …PiS!”. Nikt stojący na scenie ani ja, ani zespół nie inicjował tych okrzyków. Po prostu była to spontaniczna reakcja publiczności, która w demokratycznym państwie ma przecież prawo krzyczeć co jej się podoba. Ja na początku myślałem, że „Je…ć…PiS” to jest tytuł jakiejś nowej piosenki grupy KSU, ale jak się potem okazało zespół jeszcze takiej piosenki nie napisał.
W nawiązaniu do słynnej piosenki KSU „Jabol punk” zaproponowałem ze sceny zbudowanie w Ustrzykach Pomnika Polskiego Jabola. Pomnik taki (podobnie jak pomnik „glana” w Jarocinie) z pewnością byłby wspaniałą atrakcją turystyczną miasta. Propozycja miała charakter humorystyczny i tak też przyjął ją burmistrz miasta Bartosz Romowicz, który zespołowi KSU na urodziny podarował butelkę kultowego wina.

Bartosz Romowicz, burmistrz Ustrzyk Dolnych (pierwszy z prawej), prywatnie jest fanem rock’a. Uczestniczył w jubileuszowym koncercie KSU. Jego zdaniem nie doszło tam do naruszenia prawa, a całe zamieszanie ma kontekst polityczny.

Okrzykami „Je…ć… PiS” oraz propozycją budowy Pomnika Polskiego Jabola poczuł się obrażony zacny obywatel miasta pan Adam Łukaszyk, który na koncercie co prawda nie był, ale kilka miesięcy później zobaczył jego fragmenty na You Tube. Obrażony obywatel (którego żona mocno udziela się w lokalnym PiS) zgłosił sprawę na policję, a ta wszczęła dochodzenie. Policja przesłuchała już na tę okoliczność organizatorów koncertu, burmistrza oraz także mnie. Sprawa toczy się zgodnie z procedurami. Trwają przesłuchania, sporządza się raporty i dokumenty, trwa analiza materiałów filmowych, dokonuje się oględzin miejsca, w którym krzyczano nieprawomyślne hasła. Policja jak wiadomo nie ma co robić, więc pewnie z radością zajmuje się takimi rozkosznymi sprawami.

Panom policjantom powiedziałem, że policja powinna ścigać te osoby, które zabraniają obywatelem krzyczeć hasła „Je…ć …PiS” , bo policja powinna stać na straży konstytucyjnego prawa do wolności wypowiedzi. Mili panowie policjanci tylko się smutno uśmiechnęli i to starczyło mi za cały komentarz. Przecież w tym kraju pod rządami Kaczora uznano już białą różę i czarne parasolki za „symbole nienawiści”, świeczki pod sądami za „symbole zdrady”, a okrzyk „Lech Wałęsa” za okrzyk antypaństwowy.

Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że wielce szanowny pan Adam Łukaszyk uznał iż humorystyczna propozycja postawienia Pomnika Polskiego Jabola w Ustrzykach obraża go ze względu na WYZNANIE. Co ma „jabol” (tanie wino) do uczuć religijnych może wyjaśnić chyba tylko lekarz psychiatrii bądź Komisja Do Spraw Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. Rozumiem, że jabol rani czyjś smak czy gust, ale wyznanie? Pewnie pan Adam Łukaszyk jako właściciel telewizji kablowej Bieszczady jest innego wyznania smakowego. Na przykład woli whisky czy dobry koniak. Spór w sprawie jabol kontra whisky powinien jednak rozstrzygać się w programie Magdy Gessler, a nie na komisariacie.

Poziom absurdu życia w Polsce pod rządami PiS przekroczył już dawno poziom klaunady i głupoty z filmu braci Marx „Kacza zupa”. Tylko czekać, gdy podczas zjazdu Food Tracków znajdą się wrażliwi obywatele, których uczucia religijne urazi reklama hot dogów.

Siczka: To jest śmieszne

Specjalnie dla Super Nowości do sprawy odniósł się także Eugeniusz “Siczka” Olejarczyk, lider KSU. – To całe zamieszanie jest po prostu śmieszne – uważa wokalista. – Mamy zarejestrowany cały koncert, kilka razy go oglądałem i słuchałem i nie widzę tam nic, za co Skiba mógłby być ciągany po sądach. Tam się nie działo nic złego, a przekleństw używa czasem prawie każdy. To jest absurd. Prokuratura i sądy powinny zajmować się ważnymi sprawami, a nie takimi głupotami – powiedział nam lider KSU.

Romowicz: To rozgrywka polityczna

Bartosz Romowicz ma 31 lat. Po raz pierwszy wybory na gospodarza gminy wygrał w 2014 roku mając 26 lat. Startował wówczas z listy KWW Aktywni dla Bieszczad. Cztery lata później już w pierwszej turze ponownie został wybrany na stanowisko burmistrza. To on w ubiegłym roku wydał zgodę na zorganizowanie jubileuszowego koncertu KSU na stadionie miejskim.

Uważa, że działanie zawiadamiającego o rzekomych nieprawidłowościach, do jakich miało dojść podczas koncertu, ma charakter polityczny i jest obliczone na zdyskredytowanie jego osoby. – Cała sprawa to próba walki tego obywatela ze mną jako osobą, która sprawuje nadzór nad organizatorem koncertu. W mojej ocenie wydaje mi się, że zawiadamiającemu marzy się, aby prokurator postawił mi zarzuty, że nie zareagowałem na całe wydarzenie i dopuściłem do takiego skandowania, a zarazem w jego ocenie obrazy jego uczuć. Jeśli do tego dojdzie, to będzie przykład jak można walczyć z niewygodnymi osobami w lokalnej polityce czy samorządzie, wykorzystując organy państwa – powiedział nam burmistrz Ustrzyk Dolnych.

„Te zarzuty to absurd. W głowie mi się nie mieści, że prokuratorzy w Polsce zajmują się takim sprawami – komentuje lider zespołu KSU, Eugeniusz „Siczka” Olejarczyk (drugi z prawej).

Na ubiegłorocznym koncercie KSU był, słyszał niecenzuralne okrzyki tłumu. – Nie podejmowałem reakcji, ponieważ uznałem, że ze względów bezpieczeństwa nie powinno podejmować się nagłej reakcji w stosunku do kilku tysięcznego tłumu uczestników koncertu – tłumaczy.

W sprawie przesłuchiwany był już dwa razy. – Byłem zdziwiony wezwaniem, zwłaszcza że od koncertu do zawiadomienia minęło kilka miesięcy, ale takie jest prawo, że obywatel, który uznaje, że doszło do naruszenia prawa zawiadamia o tym odpowiednie służby lub organy. Nie chcę oceniać motywacji zawiadamiającego, można jej się domyślać. Jednak wydaje mi się, że cel jaki zawiadamiający chciał osiągnąć, zaskoczył jego samego. Nie przypuszczał, że sprawa nabierze takiego medialnego znaczenia – mówi nam burmistrz.

Słowa Krzysztofa Skiby o budowie w stolicy Bieszczadów pomnika jabola odebrał jako swoisty przejaw poczucia humoru muzyka. Specjalnie dla Super Nowości odniósł się także do komentarza, który muzyk opublikował w mediach społecznościowych po tym, jak w sprawie ubiegłorocznego koncertu KSU przesłuchała go policja. – Miał prawo wyrazić swoją opinię. Zrobił to w swoim stylu, nieco kpiąco, aczkolwiek merytorycznie. Prawo artysty do wyrażenia swojej opinii. Pamiętajmy, że muzyka KSU też przed laty była walką z systemem panującym w kraju. Pan K. Skiba miał prawo do swojego zdania i jego wyrażenia, każdy na pewno ma swoje zdanie. Mamy demokrację i mamy prawo to zdanie wyrazić – kwituje burmistrz.

Martyna Sokołowska

17 Responses to "„J***ć PiS”. Mowa nienawiści, czy wolność słowa? Zamieszanie wokół koncertu KSU"

Leave a Reply

Your email address will not be published.