
W sobotę, 20 lutego, na Podkarpaciu potwierdzono 461 nowych zakażeń, 14 osób zmarło. Podobnie dużo zakażeń było w piątek – 464 i 15 zgonów. Duża liczba zakażeń jest w całej Polsce, oscyluje w granicach 8 – 9 tys. Dlatego już w tym tygodniu rząd przedstawi informacje o ewentualnym powrocie do restrykcji związanych z epidemią COVID-19. Minister zdrowia, Adam Niedzielski, w sobotę poinformował, że chodzi m.in. o zamknięcie granic. Zapewnił jednak, że przywracanie obostrzeń będzie regionalizowane.
Być może nowe zasady powstaną w oparciu właśnie o dane wskaźnika R, który informuje o tym, na jakim etapie jest epidemia. Według ostatnich danych Ministerstwa Zdrowia, wskaźnik ten na Podkarpaciu wynosi – 1,076. Wskaźnik przekracza wartość 1 również w woj.: mazowieckim, śląskim, świętokrzyskim i warmińsko-mazurskim. Natomiast w pozostałych województwach Polski jest niższy niż 1. Współczynnik reprodukcji wynoszący 1,1 oznacza, że 10 zainfekowanych osób zaraża średnio 11 ludzi. Żeby można mówić o stopniowym wygasaniu epidemii, współczynnik ten musi być niższy niż jeden.
Wysoki dzienny przyrost zakażeń wskazuje niestety, że mamy już trzecią falę koronawirusa. – To nie jest jakieś zjawisko, które nas czeka w przyszłości. My już mamy trzecią falę. Pytanie jest nie „czy”, tylko „jakiej skali” ona będzie – podkreślił już w piątek Adam Niedzielski na konferencji. Dopytywany, czy rząd ma szacunki, jak może wyglądać ta trzecia fala w najbliższym czasie, wyjaśnił, że rozwój pandemii warunkują dwa krytyczne czynniki w tej chwili, a najważniejszym jest kwestia rozprzestrzeniania się tzw. mutacji brytyjskiej. Druga rzecz jest trochę mniej konkretna, bo to jest kwestia pewnej dyscypliny społecznej – wskazał. I dodał, że nie można jej przypisać np. do otworzenia galerii czy hoteli. „Ona jest tak naprawdę powiązana ze wszystkim, z czym mamy do czynienia”.
Pytany, gdzie sytuacja jest najbardziej niepokojąca, posłużył się przykładem województwa warmińsko-mazurskiego, gdzie można powiedzieć o spóźnionej drugiej fali. To jest województwo, które bardzo niedawno zaczęło mieć duże przyrosty, a wcześniej takich przyrostów nie miało – powiedział. Na drugiej skali tego problemu jest województwo podkarpackie, które drugą falę przeszło stosunkowo wcześnie. – Potem był regres i sytuacja ustabilizowana, a teraz znowu mamy tę prawdziwą trzecią falę – dodał. Można w tym ujęciu regionalnym nawet widzieć paradoks, że w północnej części kraju mamy jeszcze resztki drugiej fali, a na południu zaczyna się już trzecia fala w takiej dużej skali – ocenił.
Na Słowacji sytuacja epidemiczna staje się dramatyczna
Niepokój może budzić sytuacja epidemiczna u naszych południowych sąsiadów. 18 lutego na Słowacji przybyło 2555 nowych przypadków zakażenia, zmarło aż 100 osób. Co gorsze, aż 30 proc. pacjentów leczonych z powodu zakażenia koronawirusem w słowackich szpitalach umiera w tych placówkach. Obecnie (to dane za ostatni tydzień) na Słowacji umiera z powodu COVID-19 aż 18 osób na 1 mln mieszkańców. To najwięcej na świecie (ostatnio w tych statystykach przodowała Portugalia, ale tam udało się poprawić sytuację).
Pewnie dlatego premier Mateusz Morawiecki podczas sobotniej konferencji prasowej w Katowicach zaoferował Czechom i Słowacji możliwość udostępnienia miejsc w polskich szpitalach dla ich pacjentów chorych na COVID-19. Jak mówił, obecnie w naszym kraju wolnych jest około 50 proc. łóżek covidowych. – Premier Republiki Czeskiej mówi mi, że u niego nie ma już wolnych łóżek, więc zaoferowałem pomoc tutaj, na południu Polski. We Wrocławiu, Opolu, Katowicach, Krakowie i Rzeszowie naszym czeskim i słowackim sąsiadom taką pomoc będziemy mogli zaoferować. Czekam na sygnał z tamtej strony, czy oni rzeczywiście o taką pomoc poproszą
– oświadczył premier.
Gdzie ewentualnie mogliby być leczeni pacjenci zza południowej granicy, w szpitalu tymczasowym przy MSWiA czy innych lecznicach w regionie, nie udało się nam ustalić. Ze strony Urzędu Wojewódzkiego wiemy tylko, że w regionie mamy 1629 łóżek covidowych, z których zajętych jest 906. Pod respiratorami leży 87 pacjentów, 68 jest więc wolnych.
Minister zdrowia pytany zaś o możliwość zamykania południowych granic, odpowiedział, że „zdecydowanie jest to brane pod uwagę”. Dodał również, że jeśli chodzi o zakrywanie ust i nosa, to nie będą akceptowane szaliki, chusty czy przyłbice. Nie będzie jednak twardych regulacji co do maseczek, choć podkreślił, że te bawełniane są gorszą ochroną niż maseczki chirurgiczne.
Anna Moraniec



4 Responses to "Jeden chory zaraża więcej niż jedną osobę"