Jeden wierzy w Boga, drugi nie

Fot. Archiwum
Fot. Archiwum

PLUSLIGA. Rozmowa z Dawidem Konarskim, atakującym Asseco Resovii.

– Przed meczami w Kędzierzynie-Koźlu nie dawano wam zbyt wielu szans na odwrócenie losów rywalizacji. Po zwycięstwach nad ZAKSĄ sytuacja się zmieniła i wasza notowania przed czwartkowym meczem zdecydowanie poszły w górę.
– Nie mnie to oceniać. Każdy robi to, co chce. Jeden wierzy w Boga, drugi nie. Jak ktoś chce wierzyć w Resovię, to niech wierzy, a jak ktoś pomyślał, że przy wyniku 0-2 jest już po wszystkim, to jego sprawa. My wierzymy do końca. Nie zbiła nas ZAKSA w Rzeszowie dwa razy po 0-3, żebyśmy mieli pojechać do Kędzierzyna i powiedzieć sobie, nie damy rady, oni grają bardzo dobrze i nic nie da się osiągnąć. Zdawaliśmy sobie sprawę, jakie zrobiliśmy błędy w Rzeszowie, wyciągnęliśmy z nich wnioski i doprowadziliśmy do remisu, a teraz ostatnie decydujące starcie.

– W meczach w Kędzierzynie chyba najlepiej było widać w tym sezonie największy wasz atut – wyrównany skład.
– Każdy kto wchodził na boisko, coś wnosił w grę zespołu. Raz jeden ciągnął grę, raz drugi itd. Fizycznie jesteśmy dobrze przygotowani i dobrze się uzupełniamy. Teraz pozostaje nam zagrać w piątym meczu od początku agresywnie z wiarą i przekonaniem. Mam nadzieję, ze wygramy i zagramy o złoto.

– Złapaliście wiatr w żagle, a u rywali pewnie ta pewność siebie jest coraz bardziej zachwiana, co może być też jednym w waszych atutów.
– Nie chcę się wypowiadać za zawodników ZAKSY. Mu musimy się skupić na swoje grze. Na pewno możemy jeszcze lepiej zagrać w paru elementach. Mam nadzieję, że w dobrym nastroju będę po piątym meczu i awansie do finału. Zrobiliśmy już coś dużego, bo wyciągnęliśmy na remis, ale teraz przed nami najważniejszy mecz i musimy się na nim skoncentrować.

– Cukierki mocy, jakie otrzymaliście od kibiców, chyba dobrze działają?
– Na pewno. Podobno pomogły w zeszłym roku, teraz też zjedliśmy ich trochę w autokarze do drodze do Kędzierzyna i zadziałały. Musimy teraz zjeść je przed piątym meczem. Oglądaliśmy też filmik ze słynnego już meczu, w którym Resovia po dwóch pojedynkach przegrywała z ZAKSĄ 0-2, a w trzecim meczu 0-2 i 17:23 i odwróciła rywalizację na swoją korzyść. Kilku zawodników to spotkanie dobrze pamięta i takie rzeczy budują i umacniają wiarę. Na razie jednak jest 2-2 i zobaczymy, co wydarzy się w czwartkowy wieczór.

– Z Delectą Bydgoszcz z sezonu na sezon osiągałeś coraz lepsze wyniki. W ub. sezonie nie udało się awansować do finału, bo na drodze stanęła Asseco Resovia. Teraz masz jednak szansę na kolejny krok w karierze.
– Mam taką nadzieje, choć nie chce już deklarować, że jesteśmy w finale. Ze spokojem podchodzę do tego pojedynku, na który na pewno rzucimy wszystkie siły. W tym półfinale byliśmy pod ścianą, choć w sumie dalej jesteśmy, bo teraz jeden mecz zadecyduje, kto zagra w finale. Mam nadzieję, że zagramy na podobnym poziomie jak w Kędzierzynie i wygramy. A jak to będzie wyglądało, czy mecz będzie piękny, czy nie, to mało nas to interesuje, byle zagrać lepsze spotkanie niż to, co pokazaliśmy Rzeszowie. Publiczność na pewno nie zawiedzie i my musimy zrobić tak samo.

Rozmawiał Rafał Myśliwiec

Leave a Reply

Your email address will not be published.