
STALOWA WOLA. Codziennie zajęte, ale tłumów oczekujących w kolejce nie ma. To zaskoczenie, bo stalowowolanie zwykli narzekać na brak lodowisk w mieście.
Na przyszkolnych boiskach wylewali je strażacy, przy mrozach pod lodem skrywały się ziemne korty tenisowe. Ślizgawek było przynajmniej kilka. W ub. roku MOSiR zaeksperymentował ze sztuczną taflą. Wypożyczył takową za prawie ćwierć miliona zł, ale narzekających na brak zimowych rozrywek od razu ubyło. W tym sezonie sztuczne lodowisko rozłożyło się w tym samym miejscu, czyli na pl. Piłsudskiego, ale już za znacznie niższą cenę. Wypożyczenie 600-metrowej tafli kosztować będzie 150 tys. zł.
MOSiR ma szansę na tym tylko niewiele stracić, bo chętnych do obijania bioder na śliskiej nawierzchni nie brakuje. Wjazd na ślizgawkę kosztuje 5 zł dla dorosłych i połowę tej ceny dla młodzieży. Jest wypożyczalnia łyżew, oświetlenie i ciepły bufet. Niczego więcej nie trzeba, a co niezmiernie ważne, nie widać już dziatwy ślizgającej się po zamarzniętych stawach.
jam


