Jednemu przeszkadzają krzyki, głośna muzyka, a innym płacz dziecka

- Kwestia zakłócenia ciszy i spokoju jest każdorazowo oceniana przez sąd w konkretnym przypadku - mówi sędzia Alicja Kuroń. Fot. Wit Hadło
– Kwestia zakłócenia ciszy i spokoju jest każdorazowo oceniana przez sąd w konkretnym przypadku – mówi sędzia Alicja Kuroń. Fot. Wit Hadło

RZESZÓW. Kłótnie sąsiedzkie i wzajemne przeszkadzanie sobie są prawdziwym problemem społecznym.

Uderzanie młotkiem, wiercenie, krzyki, hałasy, dzikie imprezy, tańce, granie na skrzypcach, bieganie dzieci, włączanie na cały regulator telewizora to zwykła codzienność mieszkańców bloków. Czy coś można z tym zrobić? 

Odpowiedzi na to, co można robić, a czego nie można w swoim mieszkaniu w bloku czy na klatce schodowej należy szukać w regulaminach spółdzielni czy wspólnot.

Na jakie przepisy należy zwrócić uwagę
W rzeszowskim MZBM regulamin określa np., że trzepać dywany można między godziną 7 – 11 oraz 16 – 20, a na klatkę schodową nie wolno wystawiać worków ze śmieciami. Kwestię zachowania m.in. sąsiadów reguluje także art. 51 kodeksu wykroczeń, który mówi: „Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny”. Czy jednak przepis ten nie jest zbyt ogólny i pozwalający na dowolną interpretację w zależności od policjanta czy sędziego, który rozpatruję konkretny przypadek?

– Przez moje ręce przeszło tysiące spraw związanych z kłótniami sąsiedzkimi i proszę mi wierzyć, przekrój tego, co zgłaszają obywatele jest bardzo duży: a to ktoś komuś jeździ motorem przed oknem, a to ktoś hałasuje, krzyczy, śpiewa, wtargnie do ogródka i wyrwie kwiaty. Tych zachowań jest tak dużo i są tak różne, że wymienianie ich w przepisach nie miałoby sensu – tłumaczy sędzia Alicja Kuroń, przewodnicząca X Wydziału Karnego Sądu Rejonowego w Rzeszowie.

Policja, sąd, a może zmiana mieszkania?
Policjanci polecają spokojną rozmowę z uciążliwym sąsiadem, a jeśli to nie pomoże, należy wezwać funkcjonariuszy, którzy takiej osobie zaproponują mandat lub sporządzą wniosek do sądu. Tylko że jednemu przeszkadzają krzyki, głośna muzyka, a innym płacz dziecka czy odgłos wiertarki. Jak to ocenić?

– Kwestia zakłócenia ciszy i spokoju jest każdorazowo oceniana przez sąd w konkretnym przypadku. Jeśli mamy np. do czynienia z imprezą urodzinową, to przyjmujemy, że takie zachowanie mieści się w granicach norm i nie uznajemy tego za wybryk. Podobnie jest z odpalaniem petard o północy, w sylwestra – mówi sędzia Kuroń. – Ale pamiętam sprawę, która dotyczyła ludzi bawiących się na imprezie, którzy w listopadzie o północy wyszli z domu, aby odpalać sztuczne ognie przed blokiem. I takie zachowanie już wykracza poza przyjęte normy i zwyczaje – dodaje.

Jak już pisaliśmy wyżej, jeżeli dochodzi do jednorazowych wybryków, należy zadzwonić po policjantów. Ale w przypadku, gdy sąsiad uprzykrza nam życie od wielu tygodni, miesięcy czy nawet lat, możemy wystąpić przeciwko takiemu człowiekowi do sądu z powództwem cywilnym. Wiele takich sąsiedzkich sporów ciągnie się latami i tak naprawdę jedynym rozwiązaniem patowej sytuacji jest… zmiana miejsca zamieszkania.

ga

9 Responses to "Jednemu przeszkadzają krzyki, głośna muzyka, a innym płacz dziecka"

Leave a Reply

Your email address will not be published.