STAL STALOWA WOLA – SIARKA TARNOBRZEG. „Stalówka” wygrała derby przed własną publicznością po raz pierwszy od 14 lat.
Na 10. miejscu ostatecznie zakończyli sezon piłkarze Stali Stalowa Wola, którzy jeszcze nie tak dawno musieli się martwić o II-ligowy byt. W sobotnich derbach Podkarpacia pokonali przed własną publicznością Siarkę Tarnobrzeg, która mimo iż w tabeli uplasowała się wyżej od „Stalówki”, rozgrywki kończy w minorowych nastrojach.
– Na pewno nie poszliśmy na otwartą grę z Siarką, bo uważam, że byśmy przegrali. Widać było ubytek sił po tej końcówce, zresztą tak jak i po moim głosie. Długo czekaliśmy na kontrę, na swoją okazję i w końcu się doczekaliśmy. Muszę przyznać, że w ostatnich minutach drżeliśmy o ten wynik, bo rzeczywiście Siarka otworzyła się, zagrała odważnie i zmusiła nas do wielkiego wysiłku. W tak trudnym meczu, z tak trudnym przeciwnikiem, wygrana na koniec na pewno cieszy. Tym bardziej, że po tym, jak zapewniliśmy sobie utrzymanie, było widać rozprężenie u zawodników. Kamień z serca im spadł, ale mimo wszystko zmobilizowali się, chociaż na pewno nie było to nasze wielkie spotkanie, ale najważniejsze, że skuteczne – mówił na pomeczowej konferencji prasowej Janusz Białek, trener Stali.
Zakończenie II-ligowego sezonu w Stalowej Woli na pewno nie rozczarowało kibiców, którzy w rekordowej liczbie dwóch tysięcy stawili się na stadionie. O losach spotkania zadecydowała sytuacja z 60 minuty, gdy, zdaniem arbitra, Radosław Sylwestrzak faulował we własnym polu karnym Adriana Gębalskiego. Sam poszkodowany w tej sytuacji zamienił „jedenastkę” na bramkę, zapewniając, jak się później okazało, Stali końcowy triumf. Wcześniej jednak nic nie wskazywało, że to właśnie gospodarze będą się mogli cieszyć po końcowym gwizdku. Grająca bezbarwnie w ostatnich meczach Siarka od pierwszego gwizdka starała się narzucić styl gry i o wiele częściej, niż gospodarze, stwarzała groźne akcje. Jeszcze przed przerwą bliski wyprowadzenia gości na prowadzenie był Daniel Koczon, po strzale którego piłka trafiła w poprzeczkę. Po stracie bramki, trener Włodzimierz Gąsior postawił wszystko na jedną kartę, posyłając w bój dwóch „świeżych” napastników. Gospodarzom kolejny raz dopisało jednak szczęście, po tym jak Michał Żebrakowski trafił w poprzeczkę.
– Chciałem przede wszystkim pogratulować trenerom, działaczom i zawodnikom Stali zwycięstwa w derbach. Mecz stał na niezłym poziomie, szczególnie taktycznym. Wygrała drużyna, która strzeliła bramkę, a to jest właśnie najważniejsze w piłce. Czy był faul? To już sprawa sędziego i zawodnika, który był przy piłce. Gębalski to wykorzystał, strzelił karnego i tyle na ten temat – podsumował Włodzimierz Gąsior, trener Siarki. W najbliższych dniach powinno się wyjaśnić, czy poprowadzi on zespół z Tarnobrzega także w przyszłym sezonie.
STAL Stalowa Wola 1
SIARKA Tarnobrzeg 0
(0-0)
1-0 Gębalski (60. – karny)
STAL: Frątczak (46 Koncki) – Waszkiewicz, Jarosz (72. Kołodziej), Kolbusz, Wójcik, Jonkisz, Wasiluk, Stelmach, Dziubiński, Siudak (46. Korczyński), Gębalski (88. Piechniak)
SIARKA: Dybowski – Grzesik, Waleńcik, Sylwestrzak, Witkowski (57. Stępień), Dawidowicz (81. Zaradny), Czyżycki (62. Ropski), Stefanik, Płatek (65. Żebrakowski), Tomalski, Koczon.
Sędziował Albert Różycki (Łódź). Żółte kartki: Kolbusz, Wójcik, Jonkisz. Widzów 2000.
mj
[print_gllr id=212936]


