Już niespełna dwa lata temu Super Nowości jako jedyne pisały o problemach, jakie okrągła kładka spowoduje. Urzędnicy miejscy stanowczo i z oburzeniem odnosili się do zarzutów, twierdząc, że kładka jest idealnym sposobem na poprawę komunikacji w rejonie urzędu wojewódzkiego, że skorzystają na niej piesi, że będzie po prostu bezpieczniej. O tym jak jest, przekonaliśmy się już dzień po otwarciu owego przejścia. Jest gorzej niż źle.
Urzędnicy na polecenie prezydenta Rzeszowa usunęli przejście dla pieszych pod kładką, chcąc w ten sposób zmusić niczemu winnych pieszych do krążenia po kładce i szukania zejścia. Bo, jak się okazuje, ktoś “mądry” postanowił zrobić tylko jedną pochylnię na kładkę. Z wózkiem lub rowerem na kładkę wjechać można, ale zjechać już nie. Jedynym wyjściem pozostaje wepchnięcie pojazdu do windy i modlenie się po pierwsze o to, żeby nie nadziać się na tłum wściekłych pieszych, którzy zjedzą nas wzrokiem, za to że zabieramy ICH miejsce w windzie, a po drugie o to, by nie nastąpiła awaria prądu (co miało miejsce zaledwie kilka dni temu!). To jednak nie wszystko.
Wystarczy poczekać do pierwszego opadu śniegu, by przekonać się, że problemów z kładką będzie jeszcze więcej. Podstawowe pytanie, jakie nasuwa się wszystkim, to odnośnie do odśnieżania. Kto i jak będzie to robił? Jak się jednak okazuje, nikt w ratuszu nie chce się wypowiadać na ten temat i odsyła dziennikarzy do wysyłania nawet tak banalnych pytań drogą e-mailową. Najwidoczniej potrzebują czasu na zastanowienie się nad odpowiedzią.
Jedno jest pewne: kładka ruchu nie usprawniła, a jedynie go pogorszyła. Po co w ogóle wydano na nią ponad 12 mln zł? Chyba tylko po to, by władze miasta mogły na oficjalnej stronie miasta chwalić się tym, że kładka to – uwaga – : “Jedyna taka atrakcja (?!) w Polsce”.
Ewelina Nawrot



5 Responses to "Jedyna taka “atrakcja” w Polsce. Dziękujemy!"