Jedziemy na Euro!

W niedzielny wieczór biało-czerwoni mogli fetować awans na Euro 2020. Fot. Łączy Nas Piłka

PIŁKA NOŻNA. ELIMINACJE EURO 2020. Biało-czerwoni po raz czwarty w historii zagrają w mistrzostwach Starego Kontynentu.

Reprezentacja Polski, po bramkach graczy rezerwowych, pokonała na PGE Narodowym Macedonię Północną 2-0 i na dwie kolejki przed końcem eliminacji zapewniła sobie awans na przyszłoroczne mistrzostwa Europy! Jest awans, więc plan jest zrealizowany. Plan zrealizowany po dobrej grze i brawo dla chłopaków za to, jak cierpliwie graliśmy. Dziś było wszystko, czego potrzebowaliśmy. W takich meczach cierpliwość jest bardzo ważna. Po I połowie zdawaliśmy sobie sprawę, że są sytuacje i bramka zaraz przyjdzie. Wiedzieliśmy, jak się mamy poruszać, co mamy robić, a przeciwnikowi pozwoliliśmy tylko na strzał z dystansu. Dla nas, jako tej kadry przełomowe będą dopiero mistrzostwa, ale tp jeszcze daleka droga. Mam nadzieję, że będziemy się rozwijali. Mecze eliminacyjne, to mecze eliminacyjne, na pewno będziemy jeszcze w listopadzie chcieli zdobyć punkty i dopracować pewne szczegóły, bo lepszej okazji na to nie będzie. Przede wszystkim trzeba poprawić to, co funkcjonuje źle, ale też to, co dobrze, żeby było lepiej. Cieszymy się z tego awansu tak samo, jak kibice. Dziś jeszcze możemy poświętować, ale jutro znów wszyscy jesteśmy w klubach. Jesteśmy profesjonalistami – mówił po końcowym gwizdku Robert Lewandowski, kapitan polskiej reprezentacji. Jej plan na mecz z Macedonią Północną był prosty – wygrać i już w niedzielę zapewnić sobie awans na Euro 2020. W porównaniu do zwycięskiego meczu z Łotwą, selekcjoner Jerzy Brzęczek dokonał trzech zmian w wyjściowej jedenastce. Nie przeszkodziło to biało-czerwonym z dużym animuszem rozpocząć niedzielnego pojedynku. Polacy uż po pierwszych dwóch kwadransach mogli objąć prowadzenie, jednak zarówno Grzegorz Krychowiak, jak i Robert Lewandowski nie znaleźli sposobu na pokonanie golkipera przyjezdnych. Później polscy kibice mogli nucić sobie pod nosem słowa piosenki Kazika „Gdyby nie słupek, gdyby nie poprzeczka”. W tę drugą najpierw przymierzył bowiem Piotr Zieliński, a po przerwie piłka po kąśliwym uderzeniu Sebastiana Szymańskiego trafiła w słupek. Strzelecką niemoc przełamał dopiero Przemysław Frankowski, który pojawił się na boisku w 74. min i potrzebował zaledwie kilkudziesięciu sekund, by wpisać się na listę strzelców. Całą akcję znakomitym podaniem z głębi pola zainicjował Grzegorz Krychowiak. Piłka trafiła następnie pod nogi Roberta Lewandowskiego, który zwodem przygotowywał sobie pozycję do strzału. Jednak futbolówkę niemal sprzed nosa sprzątnął mu nabiegający Frankowski, który strzałem pomiędzy nogami macedońskiego bramkarza, umieścił ją w siatce. Trenerski nos Jerzego Brzęczka nie zawiódł go także przy pierwszej zmianie, w której na placu gry pojawił się Arkadiusz Milik. Wprawdzie napastnik Napoli potrzebował nieco więcej czasu na zdobycie gola, ale ostatecznie dopiął swego, ustalając technicznym uderzeniem w 80. min końcowy wynik meczu. – Jest na pewno jakaś wewnętrzna radość i wewnętrzny szacunek dla chłopaków. Nie był to łatwy okres i na pewno nie będzie łatwo później, ale jestem dumny z drużyny za to, jak zagrała w tym spotkaniu. Trudnym spotkaniu. Jednak nasza cierpliwość została nagrodzona bramkami i awansem. Myślę, że to był nasz najlepszy mecz w tych eliminacjach, pod kątem taktycznym i boiskowej cierpliwości. Z tego, co pamiętam, dziewięć bramek dla nas padło po zmianach, więc ci, co wchodzą, dają nam jakość. Zawsze powtarzam to zmiennikom. To siła dobrej drużyny. Ten nasz Stadion Narodowy to pewna świątynia i cieszę się, że ta seria trwa. Oby trwała jak najdłużej. Na pewno szacunek dla drużyny, bo to kolejny mecz bez straty bramki. Za wcześnie jest, żeby mówić o tym, co będziemy robić z meczami w listopadzie. Na razie można się nacieszyć sukcesem, a za dwa, trzy dni można zacząć przygotowania, zacząć jeździć, sprawdzać zawodników w klubach. Te mecze sprawdzą naszą psychikę i to, jak jesteśmy gotowi do mistrzostw. Widać, że jest w składzie rotacja, nawet dziś, ale ciągle nie wiemy, jak będą personalnie wyglądać mecze w listopadzie. Trzeba szanować to, że jesteśmy trzeci raz na mistrzostwach. Szanujmy to. Do krytyki jestem przyzwyczajony jako zawodnik i jako trener – przyznał tuż po meczu przed kamerami TVP Jerzy Brzęczek, selekcjoner biało-czerwonych.

Udział reprezentacji Polski w przyszłorocznych mistrzostwach Europy będzie czwartym występem biało-czerwonych w tego typu imprezie. Po raz pierwszy w mistrzostwach Starego Kontynentu reprezentacja Polski zagrała 2008 roku (faza grupowa). Cztery lata później była współgospodarzem Euro 2012 (faza grupowa), a w 2016 roku awansowała do ćwierćfinału, w którym po rzutach karnych musiała uznać wyższość Portugalii.

POLSKA – MACEDONIA PÓŁNOCNA 2-0 (0-0)

1-0 Frankowski (74.), 2-0 Milik (80.)

POLSKA: Szczęsny – Bereszyński, Glik, Bednarek, Reca – Krychowiak, Góralski – Szymański (68. Milik), Zieliński (90. Piątek), Grosicki (74. Frankowski) – Lewandowski

MACEDONIA PÓŁNOCNA: Dimitrievski – Ristovski (81. Radeski), Musliu, Ristevski – Bejtulai, Nikolov (81. Stoilov), Spirovski, Alioski – Pandev, Nestorovski (74. Trajkovski), Elmas.

Sędziował Antonio Miguel Mateu Lahoz (Hiszpania). Żółte kartki: Bednarek, Szymański, Reca – Pandev, Nikolov, Nestorovski, Spirovski, Alioski, Ristevski. Widzów 52894.

W innych meczach: Słowenia – Austria 0-1, Izrael – Łotwa (15.10. – godz. 20.45).

  1. Polska                 8          19        13-2
  2. Austria                8          16        17-7
  3. Macedonia Płn. 8          11        10-11
  4. Słowenia             8          11        13-8
  5. Izrael                   7          8          12-14
  6. Łotwa                  7          0          1-24

Najbliższe mecze (16.11.): Izrael – Polska, Słowenia – Łotwa, Austria – Macedonia Północna.

mj

 

3 Responses to "Jedziemy na Euro!"

Leave a Reply

Your email address will not be published.