
PIŁKA NOŻNA. FORTUNA I LIGA. Od poniedziałku piłkarzy PGE Stali prowadzi nieznany szerzej w trenerskim środowisku Dariusz Marzec.
– Sztuką jest zwolnić trenera po wygranym meczu, gdy zespół ma punkt straty do lidera. Ale nie możemy cały czas żyć w strachu, że jakiś klub „wyjmie” nam najważniejszą osobę w szatni – Jacek Orłowski, prezes PGE Stali, wyjaśnia powody rozstania z Arturem Skowronkiem.
Dariusz Marzec za Artura Skowronka – wiadomość, jaka napłynęła w niedzielny wieczór z klubu przy Solskiego zszokowała wszystkich. Zaledwie 24 godziny wcześniej Stal pokonała bowiem GKS Bełchatów i awansowała w tabeli na trzecie miejsce. Co prawda biało-niebiescy grali ostatnio słabo, lecz trener Skowronek tłumaczył to napiętym kalendarzem. W dziewięć dni jego zespół rozegrał trzy mecze i piłkarzom ewidentnie brakowało dynamiki. Było więc jasne, że o zwolnieniu Skowronka zadecydowały względy pozasportowe.
Po Wiśle „Miedziowi”
Dwa miesiące temu szkoleniowiec Stali otrzymał propozycję pracy w Wiśle Płock i po raz pierwszy w mieleckim klubie zrobiło się gorąco. – Trwa nieustanna burza mózgów. Bierzemy pod uwagę wszystkie scenariusze, choć nie ma co owijać w bawełnę, że dla Stali to sytuacja bardzo niekomfortowa. Ta drużyna to autorski projekt Artura Skowronka, wszystko podporządkowane zostało jednemu celowi: awansowi do ekstraklasy. Na początku sezonu niełatwo będzie znaleźć wartościowego następcę, kogoś o podobnej wizji – martwił się wówczas Jacek Orłowski. Jak się okazało, bez powodu, gdyż Skowronek intratną ofertę z ekstraklasy odrzucił (jednak mało kto wie, że nie przyjął też nowej umowy i podwyżki od Stali, zostawiając sobie furtkę do zmiany pracodawcy). Na jakiś czas został więc bohaterem Mielca, przed spotkaniem z Wigrami Suwałki kibice zgotowali mu owację. Wciąż pozostawał jednak w orbicie zainteresowań mocniejszych klubów i kilka tygodni temu wybuchła kolejna bomba: trener przyznał, że jest blisko przenosin do Zagłębia Lubin. Ostatecznie „Miedziowi” wybrali kogoś innego, a Skowronek pozostał w Mielcu. Problem w tym, że – jak wieść niesie – skołowani piłkarze Stali już za niego nie chcieli umierać. Morale spadło, atmosfera zgęstniała. – Stracił szatnię – usłyszeliśmy od zaufanego człowieka będącego blisko klubu.
Nie chcą być trampoliną
– Trzeba było skończyć z telenowelą, która ciągnęła się od Wisły Płock. Za chwilę będziemy rozmawiać o ofertach z ŁKS-u, Korony albo Termaliki Nieciecza, bo tam źle się dzieje i pewnie myślą o zmianie trenerów. Wiem, że oferta z Lubina była atrakcyjna dla Artura i jego rodziny. Rozumiem, ale niekoniecznie muszę takie zachowanie akceptować – mówi szef Stali, który nie potwierdza, iż Skowronkowi „rozeszła” się szatnia, ale przyzna-je, że problem mogli mieć nie tylko zawodnicy. – A co z resztą sztabu szkoleniowego? Z ludźmi, którzy ramię w ramię tworzą projekt „W drodze po dawny blask”? Słysząc o odejściu trenera do Za-głębia, nie mogli się czuć komfortowo – przekonuje Orłowski. Artur Skowronek był bardzo zaskoczony decyzją zarządu Stali. Chcieliśmy go poprosić o komentarz do całej sprawy, ale nie odebrał telefonu. Wysłał esemesa, prosząc o wyrozumiałość. Napisał, że nie może zabrać głosu, ponieważ umowa jest nierozwiązana. – Podjęliśmy ciężką decyzję. Trener ma wyniki, lecz coś tu nie gra. Musimy być jednak klubem pierwszego wyboru, a nie trampoliną do wyższych lig – kończy temat Jacek Orłowski. Niedoświadczony, ale głodny sukcesu Wyrzucenie Skowronka to nie jedyne zaskoczenie. Drugim było zatrudnienie w jego miejsce Da-riusza Marca. 50-latek to wychowanek i były piłkarz Wisły Kraków. Występował również w GKS Katowice, AE Larisa i Górniku Zabrze. Jako szkoleniowiec tak bogatej karty jednak nie posiada. Pracował w drużynach młodzieżowych „Białej Gwiazdy”, był asystentem trenera w ekstraklasowym Górniku Łęczna, ostatnio prowadził KKS Kalisz. Trzecioligowy klub zwolnił go po niespełna roku pracy, niespodziewanie, mimo obiecujących wyników… Kibice w Mielcu zadają sobie pytanie, czy Stal postawiła na właściwego konia. – Dokonaliśmy niekonwencjonalnego wy-boru. Nie chcieliśmy gwiazdy, lecz osoby charyzmatycznej, głodnej sukcesu i pracowitej. A nade wszystko lojalnej. Dariusza Marca karuzela transferowa tak szybko raczej nie wciągnie – tłumaczy sternik mieleckiego klubu. – Co do jego warsztatu i rezultatów – pogadamy w lutym. Trenerowi trzeba dać szansę. Nowy opiekun Stali w poniedziałek rano spotkał się z drużyną, przed południem natomiast poprowadził pierwsze zajęcia. Zadebiutuje już w środę w wyjazdowym meczu Pucharu Pol-ski z Olimpią Grudziądz. W sobotę czeka go poważniejszy test w spotkaniu o ligowe punkty – w Radomiu z wiceliderem.
tsz


