Jeśli nic się nie zmieni, to w końcu dojdzie do tragedii

Skrzyżowanie przy Biedronce jest wyjątkowo wypadkogenne. Czy to przez słupy (po prawej stronie), które uniemożliwiają pełną widoczność? Fot. Autor
Skrzyżowanie przy Biedronce jest wyjątkowo wypadkogenne. Czy to przez słupy (po prawej stronie), które uniemożliwiają pełną widoczność? Fot. Autor

KOLBUSZOWA. Kto odpowiada za wypadki na skrzyżowaniu przy Biedronce?

Mijają miesiące, lata, a na skrzyżowaniu ul. Obrońców Pokoju z wjazdem do Biedronki nic się nie zmienia: nadal są stłuczki, wypadki, a ranni ludzie sukcesywnie trafiają do szpitala. Kto za to odpowiada? Zdaniem starostwa, burmistrz Jan Zuba (57 l.). Ten odpiera zarzuty, a za wypadki koło Biedronki obwinia kierowców. – Wielu z nich nie potrafi się tam zachować i łamie przepisy ruchu drogowego – przekonuje.

Kształt skrzyżowania ulic Obrońców Pokoju, Starzyńskiego i Grunwaldzkiej od dawna denerwuje mieszkańców. Twierdzą, że krzyżówka jest źle zaprojektowana (chodzi m.in. o dwa słupy utrudniające widoczność) i przez to często dochodzi tam do wypadków. – Jak na razie nie dochodzi tam do tragedii, ale obawiam się, że jeśli nic się nie zmieni, to w końcu ktoś zginie – przestrzega Grzegorz Romaniuk (51 l.), szef Zarządu Osiedla nr 1.

Starostwo: To nie nasza wina. To miasto zawaliło
Waldemar Macheta (52 l.), były wicestarosta, a obecnie radny powiatowy, nie ma wątpliwości, że to Urząd Miejski, wydając decyzję lokalizacyjną, zawalił sprawę.

– Ze śmiechu pękają ci, którzy wiedzą o co chodzi, gdy słyszą tłumaczenie, że powiat mógł zdecydować o lokalizacji włączenia się ruchu do drogi powiatowej. Otóż nie mógł tego zrobić – podkreślał Macheta. W podobnym tonie wypowiada się starosta Józef Kardyś (60 l.). – Na etapie projektowania skrzyżowania miasto mogło wpłynąć na przeniesienia słupów, które uniemożliwiają pełną widoczność – stwierdził. – Dziś na to chyba za późno – dodał.

Zuba: – Wina kierowców, a nie przyjętej organizacji ruchu
Burmistrz Jan Zuba (57 l.) bezradnie rozkłada ręce: – Wydawałoby się, że to bardzo prosta rzecz: przestawić słupy, tym bardziej, że Zakład Energetyczny zgodził się wykonać to na własny koszt. Problem w tym, że przestawienie tego słupa spowoduje, że linia, która jest kablowana, zawiśnie fragmentem nad prywatną działką pana Fryca. Jej właściciel nie wyraża na to zgody. Jeżeli powie “tak”, to sprawa zostanie załatwiona bardzo szybko – zapewnia.

Poza tym Zuba nie zgadza się z tezą, że skrzyżowanie przy Biedronce jest fatalne: – Nie można straszyć mieszkańców, że jest tam tak źle i dojdzie tam do tragedii – zaznacza. – Jeżeli się przestrzega ograniczenia prędkości do 40 km/h, to proszę mi wierzyć, że nic nikomu się nie stanie. Natomiast jeśli ktoś tam jedzie 80-90 km/h, to nie pomoże nic i dojdzie do tragedii. Ale to będzie ewidentna wina kierowcy, a nie przyjętej organizacji ruchu.

Paweł Galek

2 Responses to "Jeśli nic się nie zmieni, to w końcu dojdzie do tragedii"

Leave a Reply

Your email address will not be published.