
ŻUŻEL. NICE 1.LŻ. Rozmowa z JANUSZEM STACHYRĄ, trenerem Stali Rzeszów.
– Półtorej godziny oczekiwania, pielgrzymki spacerujące po torze i odwołany mecz… Nie tak to wszystko miało w niedzielę przy Hetmańskiej wyglądać…
– Chodziły po torze pielgrzymki, bo to teraz jest taka moda, że się chodzi, a mało robi. W sobotę rano dzwoniliśmy do Gdańska, że chcemy przełożyć mecz, bo tor po opadach deszczu jest ciężki i że nie będzie lepszy, bo pogody nie ma, a prognozy są również kiepskie. Jest duża wilgotność, nawierzchnia nie schnie. Gdańszczanie jednak nie zareagowali na to i uważam, że postąpili nie fair, bo trzeba było wcześniej odwołać mecz i nie robić, jak to się mówi scen, bowiem w ten sposób nie traktuje się kibiców poważnie. Potem znowu strzela się focha i pokazuje, że nie da się jeździć.
– Rzeczywiście w niedzielę nie dało się jechać na tym torze?
– Jakbym ja miał decydować, to ja bym jechał i co bieg szynował tor przez kilka pierwszych wyścigów. Jednak to nie do mnie należała decyzja. Ja mogę powiedzieć tylko tyle, że błąd był popełniony i leży on po stronie gdańszczan. Skoro w sobotę i jeszcze w niedzielę dzwoni się do nich, że nie będzie pogody, że będzie ciężki tot, to powinni jakoś na to zareagować. My przygotowaliśmy tor w sobotę od rana do wieczora, w niedzielę od 6 rano. Uważam, że można było poczekać jeszcze godzinę, mamy przecież oświetlenie i jechać. Jeżeli jednak ktoś nie chce jechać, to na siłę nic się nie zrobi.
– Być może nie ma tego złego, co by nie wyszło na dobre, bowiem w powtórce Stal być może będzie mogła wystąpić już z Wiktorem Lampartem w składzie…
– Nie wiem czy tak będzie, bowiem terminem rezerwowym dla tego meczu jest najbliższa niedziela (Gdańsk ma jednak wtedy zaległy mecz w Bydgoszczy – przyp. red.), a wówczas Wiktor jeszcze nie może jechać. Można by było pójść po złości, bo Gdańsk nie jechał meczu z Tarnowem i chce go przełożyć na termin, poza okresem, jaki wytycza regulamin. My się jednak na to możemy nie zgodzić i Gdańsk ma problem. Skoro oni zrobili problem nam, to my się zastanowimy nad tym, czy nie napisać pisma, że nie wyrażamy zgody. A taka od wszystkich klubów jest wymagana do tego, aby mecz Gdańska z Tarnowem mógł odbyć się w późniejszym terminie, niż zakłada to regulamin.
– Niedzielne wydarzenia bez wątpienia były antyreklamą żużla, na domiar złego dzięki transmisji telewizyjnej, oglądaną przez całą Polskę…
– Akurat nie my ją zrobiliśmy, tylko głównym jej udziałowcem są gdańszczanie. Powiedzieliby w sobotę, „tak”, nie jedziemy i dziękuję. Dogadalibyśmy nowy terminy i byłoby po kłopocie. A tak jest, jak jest. Jest bigos i tyle. Ja nie mówię, że trzeba było jechać na siłę, ale coś w kwestii wcześniejszego odwołania meczu na pewno można było zrobić.
Rozmawiał Marcin Jeżowski
WIĘCEJ O KULISACH ODWOŁANIA MECZU STAL RZESZÓW – ZDUNEK WYBRZEŻE GDAŃSK W PONIEDZIAŁKOWYM PAPIEROWYM WYDANIU SUPER NOWOŚCI



2 Responses to "Jest bigos. Gdańsk postąpił nie fair!"