Jest bigos. Gdańsk postąpił nie fair!

Zdaniem Janusza Stachyry, niedzielnej farsy na torze przy ul. Hetmańskiej można było spokojnie uniknąć. Fot. Marcin Jeżowski
Zdaniem Janusza Stachyry, niedzielnej farsy na torze przy ul. Hetmańskiej można było spokojnie uniknąć. Fot. Marcin Jeżowski

ŻUŻEL. NICE 1.LŻ. Rozmowa z JANUSZEM STACHYRĄ, trenerem Stali Rzeszów.

– Półtorej godziny oczekiwania, pielgrzymki spacerujące po torze i odwołany mecz… Nie tak to wszystko miało w niedzielę przy Hetmańskiej wyglądać…

– Chodziły po torze pielgrzymki, bo to teraz jest taka moda, że się chodzi, a mało robi. W sobotę rano dzwoniliśmy do Gdańska, że chcemy przełożyć mecz, bo tor po opadach deszczu jest ciężki i że nie będzie lepszy, bo pogody nie ma, a prognozy są również kiepskie. Jest duża wilgotność, nawierzchnia nie schnie. Gdańszczanie jednak nie zareagowali na to i uważam, że postąpili nie fair, bo trzeba było wcześniej odwołać mecz i nie robić, jak to się mówi scen, bowiem w ten sposób nie traktuje się kibiców poważnie. Potem znowu strzela się focha i pokazuje, że nie da się jeździć.

– Rzeczywiście w niedzielę nie dało się jechać na tym torze?

– Jakbym ja miał decydować, to ja bym jechał i co bieg szynował tor przez kilka pierwszych wyścigów. Jednak to nie do mnie należała decyzja. Ja mogę powiedzieć tylko tyle, że błąd był popełniony i leży on po stronie gdańszczan. Skoro w sobotę i jeszcze w niedzielę dzwoni się do nich, że nie będzie pogody, że będzie ciężki tot, to powinni jakoś na to zareagować. My przygotowaliśmy tor w sobotę od rana do wieczora, w niedzielę od 6 rano. Uważam, że można było poczekać jeszcze godzinę, mamy przecież oświetlenie i jechać. Jeżeli jednak ktoś nie chce jechać, to na siłę nic się nie zrobi.

– Być może nie ma tego złego, co by nie wyszło na dobre, bowiem w powtórce Stal być może będzie mogła wystąpić już z Wiktorem Lampartem w składzie…

– Nie wiem czy tak będzie, bowiem terminem rezerwowym dla tego meczu jest najbliższa niedziela (Gdańsk ma jednak wtedy zaległy mecz w Bydgoszczy – przyp. red.), a wówczas Wiktor jeszcze nie może jechać. Można by było pójść po złości, bo Gdańsk nie jechał meczu z Tarnowem i chce go przełożyć na termin, poza okresem, jaki wytycza regulamin. My się jednak na to możemy nie zgodzić i Gdańsk ma problem. Skoro oni zrobili problem nam, to my się zastanowimy nad tym, czy nie napisać pisma, że nie wyrażamy zgody. A taka od wszystkich klubów jest wymagana do tego, aby mecz Gdańska z Tarnowem mógł odbyć się w późniejszym terminie, niż zakłada to regulamin.

– Niedzielne wydarzenia bez wątpienia były antyreklamą żużla, na domiar złego dzięki transmisji telewizyjnej, oglądaną przez całą Polskę…

– Akurat nie my ją zrobiliśmy, tylko głównym jej udziałowcem są gdańszczanie. Powiedzieliby w sobotę, „tak”, nie jedziemy i dziękuję. Dogadalibyśmy nowy terminy i byłoby po kłopocie. A tak jest, jak jest. Jest bigos i tyle. Ja nie mówię, że trzeba było jechać na siłę, ale coś w kwestii wcześniejszego odwołania meczu na pewno można było zrobić.

Rozmawiał Marcin Jeżowski

WIĘCEJ O KULISACH ODWOŁANIA MECZU STAL RZESZÓW – ZDUNEK WYBRZEŻE GDAŃSK W PONIEDZIAŁKOWYM PAPIEROWYM WYDANIU SUPER NOWOŚCI

2 Responses to "Jest bigos. Gdańsk postąpił nie fair!"

Leave a Reply

Your email address will not be published.