
KOLBUSZOWA. Mieszkańcy mają dość żywopłotu wzdłuż ul. 11 listopada, który nie tylko jest wyjątkowo paskudny i pełen śmieci, ale do tego zasłania widok kierowcom, którzy włączają się do ruchu z bocznych uliczek.
Irytację ludzi potęguje fakt, że ul. 11 listopada jest jednym z najważniejszych i najczęściej uczęszczanych traktów w mieście. To właśnie ona prowadzi na dworzec PKP/PKS i przy niej mieści się siedziba starostwa oraz osiedle bloków.
– Ostatnio ten nieszczęsny żywopłot został przycięty w taki dosyć śmieszny sposób – ironizuje radny Michał Karkut (33 l.). – Prawdopodobnie są to jakieś przeszkody lub może pułapki na kogoś. To powinno być jak najszybciej wycięte. To jest miejsce, które mogłoby być naprawdę ładnie zagospodarowane jakąś trawką czy krzewami. Tymczasem jest tam tzw. żywopłot, który stał się miejscem składowania odpadków i śmieci – irytuje się Karkut.
Burmistrz Jan Zuba (57 l.) nie ma dobrych wiadomości: – Nie uzyskaliśmy zgody na wycinkę tego żywopłotu. Został on więc tak przycięty, by polepszyć widoczność kierowcom wjeżdżającym od „Sezamu”. Jeśli w tym roku uda się uzyskać zgodę na usunięcie choć części tego żywopłotu, to będziemy to robić. Ten sam problem był przy ul. Ruczki. Tam też etapami porządkowaliśmy teren, bo nie otrzymywaliśmy zgody na zrobienie tego za jednym razem
pg


