
MIELEC. Urzędnik jest po to, żeby dzielić się swoją wiedzą, pomagać, a nie tylko czekać, aż przyjdzie petent z gotową dokumentacją – komentuje sprawę Robert Pluta.
Pan Jan Surowiec z Padwi Narodowej postanowił publicznie poskarżyć się na biurokrację i pracę urzędników Wydziału Geodezji, Kartografii i Katastru mieleckiego starostwa. – Jeśli zostanie udowodnione, że któryś z naszych pracowników przekroczył termin lub zachował się niewłaściwie w inny sposób, to na pewno zostaną wyciągnięte wobec niego odpowiednie konsekwencje – zapowiada starosta Andrzej Chrabąszcz.
Sprawą pana Jana Surowca zajęła się Komisja Rewizyjna, która działa w ramach Rady Powiatu. – Dokonaliśmy analizy tej skargi i uznaliśmy, że dotyczy ona urzędników starostwa i dlatego winna zostać przekazana staroście, który jest kierownikiem urzędu. Rada Powiatu mnie jest tu organem właściwym – wyjaśnia przewodniczący komisji Antoni Bryk.
Radny apeluje czysto po ludzku
– Sytuacja jest dosyć skomplikowana, bo teren był wywłaszczony pod linię kolejową, później nastąpiły zmiany, ktoś dostał pieniądze, ktoś inny jest spadkobiercą. Dlatego komisja nie chce zajmować merytorycznego stanowiska w tej sprawie – dodaje radny Bryk.
Sprawa pana Jana stanęła na ostatniej sesji Rady Powiatu, przyczyniając się do debaty nad jakością pracy urzędników mieleckiego starostwa. – Proszę zobaczyć, to są dokumenty, z którymi musi stykać się przeciętny obywatel, aby uregulować w urzędzie jedną swoją sprawę. Apeluję czysto po ludzku do pana starosty, przypilnujmy sprawy pana Surowca i załatwmy ją w miarę szybko – apelował Daniel Kozdęba. Wtórował mu inny radny, Robert Pluta.
Administracja powinna służyć
– Administracja na poziomie gminy, czy powiatu powinna służyć ludziom, upraszczać i wskazywać im drogi postępowania. Nie każdy zna wszystkie procedury. Urzędnik jest po to, żeby swoją wiedzą się dzielił, a nie tylko czekał, że przyjdzie petent z gotową dokumentacją. A jak takowej nie ma, to go odrzuca – krytykował radny Pluta. – Sprawa pana Surowca nie jest chyba na tyle trudna, żeby w miarę szybki nie doprowadzić jej do pozytywnego skutku.
Urzędnik chce pomóc, ale nie może?
Po stronie pracowników starostwa stanął Maciej Jemioło, wiceprzewodniczący Rady Powiatu i urzędnik z 17-letnim stażem. – Bardzo ładnie populistycznie to zabrzmiało panie Danielu – grzmiał w kierunku Kozdęba. – Z pana wypowiedzi wynika, że wydział specjalnie rzuca kłody pod nogi temu mieszkańcowi. Dobrze pan wie, że obowiązują nas ustawy. A więc to nie jest tak, że urzędnik nie chce pomóc. On chce, ale nie może, bo obowiązuje go prawo.
***
Pan Jan Surowiec nie uczestniczył w debacie w swej sprawie. Gdyby jednak zjawił się na sali obrad Rady Powiatu, mógłby poczuć się, jak bohater surrealistycznej powieści Franza Kafki “Proces”. Dokładnie tak poczuł się radny Andrzej Osnowski. – Nie dajmy się zwariować. Ja odnoszę wrażenie, jakbym uczestniczył w spektaklu kafkowskim. Przepraszam, ale nie mam pojęcia o czym ta dyskusja – grzmiał Osnowski.
Główny bohater “Procesu” – Józef K. pewnego dnia zostaje zaskoczony najściem urzędników, którzy oświadczają mu, że zostaje aresztowany. W życiu mężczyzny następuje seria absurdalnych i niezrozumiałych wydarzeń. Józef K protestuje przeciwko osaczeniu go przez władzę sądową. Nie udaje mu się jednak zmienić swej sytuacji.
Paweł Galek



One Response to "Jest skarga na urzędników mieleckiego starostwa"