
DĘBICA. Trwają negocjacje o odblokowanie pieniędzy na strefę.
Jest szansa na to, że pod Dębicą powstanie druga podstrefa mieleckiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. W tej chwili ważą się losy odblokowania możliwości sfinansowania uzbrojenia tych terenów ze środków unijnych.
Pod Dębicą funkcjonuje już jedna strefa Pustków – Strachów, która cieszy się dużym zainteresowaniem inwestorów. W praktyce jest już zapełniona, 10 firm jest na różnym etapie inwestowania bądź przygotowania do inwestycji na jej terenie.
Od lat gmina Dębica stara się o uruchomienie na 50 hektarach drugiej strefy zalkalizowanej w Zawadzie przy samym autostradowym węźle Dębica Wschód. Problemem są tu jednak zapisy w dokumentach dotyczących wydawania unijnych środków. Obecnie obowiązuje zasada, że nie można pozyskać dofinansowania na budowę infrastruktury strefy ekonomicznej, jeśli tereny znajdują się w rękach Skarbu Państwa. Tak jest z terenami w Zawadzie, które należą do Agencji Nieruchomości Rolnych.
Jest szansa na zmianę tego zapisu. – Ministerstwo Skarbu rozpoczęło w tej sprawie negocjacje z Komisja Europejską – mówi Stefan Bieszczad, radny sejmiku wojewódzkiego. – Zarząd województwa zarezerwował na ten cel 50 mln zł z unijnych środków, pozostają one w znacznej mierze niewykorzystane. Dlatego cieszę się, że ministerstwo przychylnie przyjęło głosy samorządów i rozpoczęło negocjacje w tej sprawie z Komisją Europejską.
Gmina Dębica od kilku lat stara się o strefę w Zawadzie. Władze gminy podkreślają świetną lokalizacje terenów. Jeśli negocjacje zakończą się sukcesem, będzie można starać się o utworzenie pod Dębicą drugiej strefy. Pierwsza strefa (Pustków – Strachów) już przynosi owoce, jeszcze w wakacje produkcję uruchomi tam pierwsza firma.
– Ten proces potrwa jeszcze kilka miesięcy, ale mocno wierzę, że się uda – mówi o negocjacjach Stefan Bieszczad.
Artur Getler


