Jestem od tego, żeby strzelać

Tomasz Płonka od dawna prześladuje mielecką Stal. - Ciężko wytłumaczyć, dlaczego upodobałem sobie ten zespół - mówi napastnik Stali Stalowa Wola. Fot. Archiwum
Tomasz Płonka od dawna prześladuje mielecką Stal. – Ciężko wytłumaczyć, dlaczego upodobałem sobie ten zespół – mówi napastnik Stali Stalowa Wola. Fot. Archiwum

II LIGA. Piłkarze czterech naszych drużyn w trzech wiosennych kolejkach zdobyli zaledwie 13 goli. Najskuteczniejszy jest Tomasz Płonka ze Stali Stalowa Wola.

Raptem trzech napastników zdobywało gole w 2014 roku. Jednak żaden nie pomógł drużynie bardziej od Tomasza Płonki.

Mierzący aż 194 cm zawodnik strzelił wiosną 2 gole – oba decydowały o zwycięstwach „Stalówki”. Bez trafień w meczach z Motorem Lublin i Stalą Mielec, zielono-czarni nie zajmowaliby w tabeli trzeciego miejsca ze stratą 3 punktów do lidera.

Mielecki prześladowca
– Tak się złożyło, że te bramki miały duży ciężar gatunkowy. No i zdobyte zostały w niecodziennych okolicznościach – przypomina Płonka, który do siatki Motoru wcelował w ostatniej akcji meczu, a Stal Mielec pogrążył w 82. minucie. Płonka prześladuje tę drużynę od dawna, w tym sezonie Wojciecha Daniela pokonał już trzykrotnie. – Ciężko wytłumaczyć, dlaczego upodobałem sobie właśnie Stal. Ale faktycznie, gdy gram przeciwko mielczanom, piłka zawsze mnie szuka – uśmiecha się wychowanek LKS Trzebownisko. – Z drugiej strony, od tego jestem. Napastnika rozlicza się z bramek.

Dodatkowy smaczek polega na tym, że „Płona” latem 2013 roku był jedną nogą w klubie z ul. Solskiego. –-Miałem dwie konkretne propozycje i musiałem wybierać między Stalą z Mielca a Stalą ze Stalowej Woli. Padło na tę drugą i swojej decyzji na pewno nie żałuję – zaznacza.

Żeby wypłata była na czas
Jednak „Stalówce” przydałby się zastrzyk finansowy. To jedna z najsolidniejszych, a zarazem najbiedniejszych drużyn w II lidze wschodniej. Piłkarska spółka od dawna balansuje na krawędzi. Stal ma jednego, niezbyt zamożnego sponsora i mgliste perspektywy, bo miastu nie spieszy się z pomocą. Na rozgrzewkę przed niedzielnymi derbami zespół Pawła Wtorka wyszedł w koszulkach z napisem: „Wypłata na czas – czy to tak dużo?”

– Zasygnalizowaliśmy problem i temat ruszył. Mam nadzieję, że sytuacja finansowa ulegnie poprawie. Gdy zapadła decyzja, że pokażemy się w tych koszulkach, za punkt honoru postawiliśmy sobie, żeby to nie były tylko puste słowa. Na boisku zapominamy o poślizgach w wypłatach i walczymy na całego. Chcemy pokazać, że jesteśmy profesjonalistami. W zamian oczekujemy tego samego. Nie chodzi nam o premie, jakieś wielkie pieniądze. Chcemy jedynie, żeby kontrakty były respektowane – tłumaczy napastnik Stali.

Piłkarzy mało, punktów dużo
Tak wysoka pozycja Stali to jednak jest zaskoczenie. Trzeba wziąć bowiem pod uwagę szalenie wąską kadrę drużyny. – Mało nas, za to stanowimy grupę dobrych kolegów i wartościowych zawodników. Mamy charyzmatycznego trenera. Można powiedzieć: nie liczy się ilość, lecz jakość. Choć czasem przydałby się ktoś jeszcze. Przecież do Mielca pojechaliśmy w siedemnaście osób – zwraca uwagę Płonka, który zamierza strzelić wiosną więcej goli niż jesienią. – To mój cel. W pierwszej części sezonu zdobyłem trzy bramki, teraz dorzuciłem dwie, a nie powiedziałem jeszcze ostatniego słowa – uśmiecha się.

Po trzech kolejkach wiosny to najskuteczniejszy napastnik wśród podkarpackich II-ligowców. Z graczy pierwszej linii gole zdobywali jeszcze tylko siarkowcy Marcin Truszkowski i Jakub Wróbel. Nad wyraz regularni jesienią Sebastian Łętocha ze Stali Mielec i Piotr Prędota ze Stali Rzeszów jeszcze się nie obudzili z zimowego snu.

Tomasz Szeliga

Leave a Reply

Your email address will not be published.