Jestem wyczulony na pijanych kierowców

Szeregowy Paweł Tobiasz służy w 21. Brygadzie Strzelców Podhalańskich siedem lat. Na co dzień jest kierowcą w 21. Batalionie Dowodzenia w Rzeszowie. Fot. Wit Hadło
Szeregowy Paweł Tobiasz służy w 21. Brygadzie Strzelców Podhalańskich siedem lat. Na co dzień jest kierowcą w 21. Batalionie Dowodzenia w Rzeszowie. Fot. Wit Hadło

RZESZÓW, TYCZYN. Szeregowy Paweł Tobiasz zapobiegł tragedii.

Dzięki postawie szeregowego Pawła Tobiasza z rzeszowskiego 21. Batalionu Dowodzenia w Tyczynie nie doszło do tragedii. Zatrzymał on i obezwładnił niezwykle agresywnie zachowującego się pijanego kierowcę. – Nie mogłem mu pozwolić odjechać, bo jestem zawodowym kierowcą i wiem, do czego mogłoby dojść, gdyby znalazł się on na drodze. Co więcej, niedaleko miejsca, gdzie jechał, dzieci grały w piłkę i jeździły na rowerach. Nie chcę nawet myśleć, co by było, gdyby w nie wjechał – mówi żołnierz.

Szeregowy Tobiasz wracał swoim samochodem po służbie do domu. Po drodze odwiózł jeszcze kolegę i postanowił coś zjeść tuż obok jednego z marketów w Tyczynie. Gdy wyjeżdżał z parkingu zobaczył renault, którego kierowca omal nie staranował innego auta prowadzonego przez kobietę. Kierowca renault w ostatniej chwili wyhamował i cofnął. Gdy żołnierz podjechał do niego, ten ruszył i prawie wjechał w jego auto.

– Zauważyłem, że pasażer spał z opuszczoną głową, a kierowca miał jakieś takie dziwne oczy i wyraz twarzy. Co tu dużo mówić, z daleka było widać, że jest pijany – opowiada żołnierz. – Wyskoczyłem z auta, otworzyłem jego drzwi, wyciągnąłem mu ze stacyjki kluczyki i wyciągnąłem go z auta – opowiada.

Próbował pobić żołnierza
Wówczas pijany kierowca zaczął uciekać. Żołnierz potrzebował kilku metrów, aby go dogonić, a że 36-latek był niezwykle agresywny, to żołnierz powalił go na ziemię. Kierowca nie chciał się poddać i zaczął się rzucać oraz szarpać, jednak żołnierz bez problemu poradził sobie z nim. Do ucieczki rzucił się z kolei jego kompan. Tego zatrzymał będący na parkingu po służbie funkcjonariusz Służby Więziennej i jednocześnie zadzwonił po policjantów. To jednak nie koniec tego zdarzenia.

– Kierowca na chwilę się uspokoił i poprosił, żebym mu dał usiąść. Tak też zrobiłem, wtedy złapał mnie za nogi i chciał mnie ponownie bić. Musiałem go kolejny raz powalić na ziemię i tak już czekaliśmy na przyjazd policjantów – opowiada szeregowy Tobiasz. – Przede wszystkim cieszę się, że nikomu nie zrobił krzywdy. Tym bardziej, że nieopodal bawiły się dzieci – mówi.

Okazało się, że pijany kierowca miał 2,4 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Nie miał przy sobie prawa jazdy, dowodu ubezpieczenia OC, a jego auto nie posiadało ważnych badań technicznych.

Uratował człowiekowi życie
Okazuje się, że to nie pierwsze tego typu zdarzenie w życiu szeregowego Tobiasza. 1,5 roku temu był świadkiem w Rzeszowie, jak na parkingu jednego z hipermarketów pijany kierowca rozbił dwa auta. Wówczas także podjął interwencję i wyciągnął z auta kierowcę oraz powiadomił policjantów. Z kolei dwa lata temu, jadąc już służbowym autem, w miejscowości Widełka najechał bezpośrednio na miejsce wypadku. – Płonął wtedy samochód, a w środku był człowiek. Zacząłem gasić pożar gaśnicą, a później przyjechali strażacy i razem z nimi wyciągnąłem kierowcę na zewnątrz. Wiem, że przeżył – mówi.

Na pytanie, czy czuje się bohaterem, odpowiada: – Co ze mnie za bohater, robię to, co każdy powinien zrobić, gdy widzi człowieka oczekującego pomocy. A co do pijanych kierowców, jestem na nich szczególnie uczulony, bo mój tato miał bardzo poważny wypadek, który spowodował właśnie pijany kierowca – mówi.

Grzegorz Anton

8 Responses to "Jestem wyczulony na pijanych kierowców"

Leave a Reply

Your email address will not be published.