Już nie czuję się w obowiązku zachowania milczenia

Na pierwsze starcie Kiełb - Kalinka nie trzeba było długo czekać. Nastąpiło ono już w pierwszym tygodniu po powrocie prezydenta z aresztu do domu. Fot. Bogdan Myśliwiec
Na pierwsze starcie Kiełb – Kalinka nie trzeba było długo czekać. Nastąpiło ono już w pierwszym tygodniu po powrocie prezydenta z aresztu do domu. Fot. Bogdan Myśliwiec

TARNOBRZEG. Kamil Kalinka chce opublikowania uzasadnienia sądu decydującego o areszcie dla prezydenta Kiełba.

Zastępca Prezydenta Tarnobrzega Kamil Kalinka odpiera zarzuty Grzegorza Kiełba, który w radiowym wywiadzie stwierdził, że spowodowany jego aresztowaniem i brakiem zastępcy finansowy i decyzyjny paraliż miasta można było szybko zażegnać, ale nie wszystkim na tym zależało.

Pełniący do niedawna obowiązki prezydenta Tarnobrzega, a obecnie zastępca prezydenta przyznał w środę, że nie chciał dotąd odnosić się publicznie do sprawy prezydenta Kiełba, bo miał na uwadze, że dotknęła ona przede wszystkim rodziny prezydenta i uważał, że nie powinien dodatkowo podgrzewać atmosfery.

Po pierwszym udzielonym przez Kiełba w środę wywiadzie uznał jednak, że „na wszelkie kłamstwa i pomówienia trzeba reagować szybko” i dlatego jeszcze tego samego dnia zwołał konferencję.

– Ja nie mam wątpliwości, że pan Kiełb już rozpoczął tak naprawdę kampanię wyborczą – przyznał Kamil Kalinka. – Życie w ostatnich dwóch latach i ostatnich tygodniach nauczyło mnie, że na wszelkie kłamstwa i pomówienia trzeba reagować szybko. Dziś prezydent pozwolił sobie na pomówienie nie tylko mnie, ale też wielu innych osób i instytucji. Po ostatnim tygodniu, po dzisiejszym dniu już nie czuję się w obowiązku zachowania milczenia.

Kalinkę w wywiadzie udzielonym przez Kiełba zabolały szczególnie stwierdzenia dotyczące tego, że po zatrzymaniu prezydenta, gdy w mieście nie było osoby uprawnionej do podpisania przelewów wypłat dla pracowników urzędu i oświaty, a także beneficjentów świadczeń MOPR oraz podejmowania innych ważnych decyzji, specjalnie dbano, aby ten stan trwał jak najdłużej.

– Nieprawdą jest, że w momencie kiedy prezydent został aresztowany, mógł podpisywać jakiekolwiek upoważnienia dla innych osób, co jasno wynika z ustawy o samorządzie gminnym – mówił Kalinka i dla poparcia swoich słów cytował ustawę. – Zawiadomienie o areszcie wpłynęło do urzędu 26 lutego. 27 lutego sekretarz miasta Przemysław Rękas wystosował pismo do prokuratury z prośbą o umożliwienie widzenia z prezydentem i wyrażenie zgody na podpisanie przez prezydenta upoważnienia sekretarza do zastępstwa za prezydenta. To jest kluczowe, bowiem wystąpił z upoważnieniem a w następnym akapicie powołuje się na przepisy ustawy o samorządzie, pisząc o wszczętej procedurze mającej na celu wyznaczenie osoby pełniącej obowiązki prezydenta. Pan sekretarz był świadomy, że prezydent nie miał możliwości podpisania upoważnienia. Potem było kolejne pismo wysłane do prokuratury – o powołanie Przemysława Rękasa na zastępcę prezydenta. I jeszcze kolejne pisma w tej sprawie oraz odmowy, w oparciu o przepisy ustawy o samorządzie. To wszystko tu jest – mówił Kamil Kalinka. – Pewne procedury trwały, ale one są czasowe. Nieprawdą jest, że były jakieś celowe działania ze strony wojewody, ministerstwa czy pana premiera, by przedłużać pewne procesy. Ten paraliż był prawdziwy, ale nie dało się w żaden sposób uniknąć.

Jedynym powodem tego stanu rzeczy był według Kalinki brak upoważnień wydanych przed aresztowaniem przez Kiełba.

Wiceprezydent Kalinka przyznał podczas konferencji także, że mieszkańcy Tarnobrzega powinni znać prawdę, że wszyscy tego oczekują i że wystąpi do sądu o zgodę na udostępnienie informacji publicznej. Chodzi o opublikowanie uzasadnienia sądu decydującego o areszcie dla prezydenta. Kalinka otrzymał jako p.o. prezydenta takie uzasadnienie.

– Jest tam częściowo materiał dowodowy, charakter i rodzaje dowodów – powiedział.

mrok

One Response to "Już nie czuję się w obowiązku zachowania milczenia"

Leave a Reply

Your email address will not be published.