
PIŁKA NOŻNA. II LIGA. Po sobotnich meczach przekonamy się, czy Stale z Mielca i Stalowej Woli wciąż będą się liczyć w walce o awans na zaplecze ekstraklasy.
Rozpoczęło się końcowe odliczanie, margines błędu skurczył się niemal do zera. Walczące o awans Stal Mielec i Stal Stalowa Wola potrzebują punktów, by wskoczyć na miejsca oznaczone w tabeli zielonym kolorem.
Tak interesującego sezonu w II lidze jeszcze nie było. Przed rokiem o awans walczyły w grupie wschodniej i zachodniej po trzy drużyny, teraz promocja marzy się nawet ósmej w tabeli Stali Mielec. Drużyna Janusza Białka traci do lidera Zagłębia Sosnowiec 6 punktów, jednak do czwartego Energetyka ROW już tylko cztery. I właśnie w Rybniku biało-niebiescy przejdą w sobotę egzamin piłkarskiej dojrzałości.
Przerwać złą passę
W śląskim klubie, spadkowiczu z I ligi, nie wyobrażają sobie dłuższego niż sezon pobytu w drugiej lidze. Jeszcze na półmetku rozgrywek Energetyk ROW był liderem, ale wiosną mocno spuścił z tonu. Na własnym boisku wygrał tylko dwa mecze, musiał uznać wyższość m.in. Siarki Tarnobrzeg i łącznie w 2015 roku uzbierał 12 punktów, o trzy mniej od swojego najbliższego przeciwnika. Sęk w tym, że spotkania wyjazdowe to mielecka pięta achillesowa. Stalowcy wygrali wiosną jedynie z ostatnią Limanovią.
– U siebie czujemy się pewniej, ale przecież nasi kibice jeżdżą wszędzie i są dwunastym zawodnikiem. Dlatego nie wiem o co chodzi z tymi naszymi słabymi występami poza domem – rozkłada ręce Tomasz Prejs, pomocnik Stali. – Fajnie byłoby przerwać tę złą passę. Rybnik lubi mieć piłkę, co może się okazać korzystne, bo my z kolei jesteśmy specjalistami od gry z kontry – dodaje rozgrywający mielczan Bartosz Nowak.
Fortuna w końcu się uśmiechnie?
Porażka pogrzebie szanse Stali, w ostatnich czterech kolejkach strat już raczej nie da się zniwelować. Choć trzeba pamiętać, że pozostali kandydaci do miejsc w czołówce też nie wygrają wszystkich spotkań. Ot, choćby w ten weekend wicelider Rozwój Katowice mierzy się z Błękitnymi Stargard Szczeciński, natomiast w środę prowadzące w rozgrywkach Zagłębie Sosnowiec podejmie trzeci MKS Kluczbork.
– Wiele się jeszcze może wydarzyć. Wiemy, o co gramy, jedziemy do Rybnika po zwycięstwo – stawia sprawę jasno trener Janusz Białek. – Nie będzie to łatwe zadanie, ale mam nadzieję, że serial, w którym brakowało nam szczęścia, skończy się właśnie w sobotę. Bo choć z wyjazdów punktów nie przywoziliśmy, to jednak gra była lepsza, niż wynik – przekonywał. Spodziewać się należy zaciętego meczu. Drużyny mają podobne statystyki, więcej dobrych okazji stwarzają co prawda rybniczanie, ale to Stal jest skuteczniejsza pod bramką przeciwnika.
Z nożem na gardle
Mielczanie zamierzają zwalczyć wyjazdową klątwę, piłkarze Stali Stalowa Wola chcą natomiast wrócić na ścieżkę, która doprowadziła ich na szczyt i rozbudziła I-ligowe nadzieje. Zielono-czarni nie tak dawno byli liderem, ale wpadli w dołek i w sobotę w Niepołomicach zagrają z nożem na gardle. Na przełamanie liczą jedni i drudzy. Puszcza czeka na zwycięstwo od pięciu kolejek, „Stalówka” – od czterech.
Piłkarzom Siarki pozostała już tylko walka o honor i swoją przyszłość. Nowy trener Włodzimierz Gąsior po przegranych derbach ze Stalą Mielec powiedział co myśli o tych, którzy nie angażują się w pracę na 100 procent. Tarnobrzeżanie mają więc obowiązek wygrać u siebie z przeciętną Legionovią. Choć powinni pamiętać, że zespół spod Warszawy wiosną strzelał gole w 9 z 10 spotkań i ma w składzie Szymona Lewickiego, który zdobył w tym sezonie już 12 bramek.
SIARKA – LEGIONOVIA
Sobota, godz. 16
PUSZCZA – STAL ST. WOLA
Sobota, godz. 17
ENERGETYK ROW – STAL M.
Sobota, godz. 19
Tomasz Szeliga



One Response to "Już nie ma zmiłuj"