„Kaczyński – będziesz siedział”

Uczestnicy „spaceru” przyszli później przed biuro nacjonalistycznej Konfederacji i posła tej partii Grzegorza Brauna przy ul. Słowackiego. Braun też podpisał się pod wnioskiem do TK. Fot. Wit Hadło

„Macie krew na rękach”, „Ani jednej więcej”, „To mogłam być ja” – to hasła, jakie widniały na plakatach i transparentach i były skandowane przed biurem posłów PiS przez uczestników poniedziałkowego marszu poświęconego pamięci 30-letniej Izy z Pszczyny, który przeszedł przez Rzeszów.

Protesty, marsze i spacery ku pamięci Izy od kilku dni odbywają się w całej Polsce. Uczestnicy nie mają złudzeń – winą za śmierć 30-latki, która zmarła w wyniku wstrząsu septycznego dobę po obumarciu płodu, obarczają znowelizowane, na wniosek posłów PiS, prawo aborcyjne. – Iza mogła żyć, ta śmierć nigdy nie powinna się wydarzyć. Wszyscy, którzy przyczynili się do tej tragedii, mają krew na rękach i powinni ponieść konsekwencje swoich decyzji – podkreślają uczestnicy protestów, które po śmierci 30-letniej Izabeli przeszły przez całą Polskę.
W poniedziałek, aby uczcić pamięci zmarłej 30-latki po raz kolejny zebrali także rzeszowianie. Uczestnicy zapalili znicze przed drzwiami wejściowymi biura PiS przy ulicy Hetmańskiej, skandowali hasła: „Ani jednej więcej”, „Macie krew na rękach”.
Tym razem nie był to cichy protest, jak w ubiegły czwartek, kiedy na prośbę rodziny zmarłej 30-latki protesty miały spokojny i refleksyjny charakter. W poniedziałek w tłumie czuć było napięcie, narastające niezadowolenie i brak zgody na obecną sytuację polskich kobiet. – Prawa kobiet mają się w Polsce coraz gorzej. Od lat próbuje nam się je odebrać, ale sytuacja przyspieszyła wyraźnie w ostatnim czasie dzięki Kai Godek, która wzięła sobie za cel upodlenie polskich kobiet – uważa Agnieszka Inter z Rzeszowskiej Manify.
To właśnie Godek stoi za zaostrzeniem prawa aborcyjnego. Fundamentalistka od lat walczy o wprowadzenie całkowitego zakazu aborcji w Polsce. I powoli, dzięki wsparciu polityków PiS, jej się to udaje. Aktualnie w kraju nad Wisłą mamy jedno z najbardziej restrykcyjnych praw dotyczących aborcji w Unii Europejskiej, wyjątkiem jest tylko Malta, gdzie aborcja jest całkowicie zabroniona.
A to nie koniec, bo w ostatnim czasie do Sejmu trafił kolejny projekt autorstwa fundacji Kai Godek Pro-Prawo do Życia jeszcze bardziej zaostrzający obowiązujące przepisy dopuszczające legalne usunięcie ciąży. Godek chce m.in zakazać aborcji ciąży z gwałtu, a za usunięcie ciąży karać jak za zabójstwo. – To jest kuriozum. Z powodu braku dostępu do legalnej aborcji zmarły Iza z Pszczyny i Ania ze Świdnicy, której kazano urodzić martwe dziecko. Wszyscy pamiętamy też Alicję Tysiąc, która z powodu odmowy prawa do aborcji straciła zdrowie. Nie wiem, co jeszcze musi się wydarzyć, aby społeczeństwo się obudziło i dostrzegło, że znowelizowane prawo, które zabrania kobietom dokonania legalnej aborcji, zabija – mówi Super Nowościom Agnieszka Inter.
W sumie przed biurem PiS, według szacunków organizatorów, pojawiło się około 300 osób. 150 podpisało się pod obywatelskim projektem liberalizującym dostęp do aborcji „Legalna aborcja. Bez kompromisów”. Projekt zakłada m.in. legalny dostęp do aborcji na życzenie do 12. tygodnia oraz depenalizację obowiązujących przepisów – zniesienia kar dla lekarzy i osób pomagających w aborcji.
– Każda z nas może być Izabelą. Każda z nas jest Izabelą i każdy z nas jest osobą, która po niej płacze. Rządzący wydali na nas wyrok, wydali wyrok na kobiety. Musimy się bronić. I obronimy się, bo jest nas więcej. Bo to my walczymy o wolność. Bo to my walczymy o nasze prawa. O normalne życie, zgodne z naszymi, a nie ich poglądami – podkreśla rzeszowska Manifa i zapowiada kolejne marsze w obronie praw kobiet w stolicy Podkarpacia.

Martyna Sokołowska

25 Responses to "„Kaczyński – będziesz siedział”"

Leave a Reply

Your email address will not be published.