
Nie rezygnuj z wolności, nie oddawaj jej w ręce polityków. Nie milcz i się nie bój…
Z Władysławem Frasyniukiem rozmawia Monika Kamińska.
– Zacznę od banalnego pytania: weźmie Pan udział w wyborach na prezydenta RP?
– Uważam, że wolne wybory są podstawowym elementem demokracji, więc z zasady biorę udział w wyborach, ale właśnie w wolnych, uczciwych i powszechnych. W tym, co zamierza nam teraz zafundować władza przy wyborze głowy państwa udziału nie wezmę.
– A gdyby sam Pan był kandydatem?
– To tym bardziej nie brałbym w tym czymś udziału.
– Czyli według Pana należy zbojkotować te wybory, jeśli władzy uda się je przeprowadzić na jej zasadach…
– A nie, nie! O żadnym „bojkocie” nie ma mowy. Ja jestem zdania, że przyzwoici ludzie nie biorą udziału w czymś, co z założenia jest związane z łamaniem prawa, w tym najważniejszego dla nas aktu prawnego, jakim jest konstytucja. W takich przedsięwzięciach udziału się nie bierze ani czynnego, ani biernego, bo to byłoby przyzwolenie na łamanie prawa i draństwo, a to jest współudział w nich.
– Myśli Pan, że PiS-owi uda się jednak te pseudowybory przeprowadzić?
– Niewykluczone, że tak. PiS od początku objęcia rządów w Polsce nie liczy się z ani z prawem, ani z dobrym obyczajem w polityce. Konsekwentnie przejmuje kolejne instytucje, takie choćby jak Trybunał Konstytucyjny po to, by mu służyły jako narzędzia do sprawowania coraz bardziej absolutnej władzy. Po 30 latach od obalenia komuny historia zatoczyła krąg i właśnie jesteśmy w państwie, które jest oparte na podobnym systemie, jak PRL. Rządzi jedna partia, jest rządowa telewizja gloryfikująca władzę, a państwo nie służy obywatelom, tylko partykularnym interesom tej władzy. Analogia do PRL-u jest oczywista, poza tym, że mamy legalną opozycję, ale ta opozycja nie spełnia dobrze swej roli.
– No właśnie, co Pana zdaniem jest nie tak z tą opozycją?
– Nieszczęściem tej opozycji, a tym samym i Polski, jest to, że opozycja nie potrafi ze sobą rozmawiać, przedstawić wspólnej strategii. Tam interes danej partii, czy danej osoby z niej jest znów ważniejszy, niż interes Polski i Polaków. Proszę zwrócić uwagę na to choćby teraz: część opozycji udziału w wyborach brać nie chciała, a część mówiła, że nie odda PiS-owi Polski walkowerem i zachęcała swój elektorat do głosowania, jakie by nie było. Do tego opozycyjni liderzy walczą zawzięcie o to, który z nich ma być ważniejszy po stronie opozycji, czyli drugi po Dudzie w pseudowyborach prezydenckich. Tymczasem to zupełnie nie ma znaczenia, szczególnie wobec tego, co PiS wyprawia z Polską.
– Pan zna Jarosława Kaczyńskiego wiele lat. Mówi się o nim, że jest jakimś fenomenem geniuszem nawet …
– Kaczyński się starzeje i nie wykorzystuje sytuacji (uśmiech). Dokładnie było to widać przy wprowadzaniu „ustawy o koronawirusie”. Kaczyński gdyby wtedy chciał, mógł przeforsować dosłownie wszystko! Nie zauważył strachu i chaosu po stronie opozycji. Czarzasty łapał się za serce i mówił, że koronawirus go zabije, wtórowali mu politycy PSL, a politycy Platformy nieśmiało przyznawali, że PiS grzebie w Kodeksie wyborczym, ale trzeba to poprzeć, to złe prawo w interesie obywateli. Kaczyński tego nie wykorzystał, bo Kaczyński nie jest żadnym geniuszem! Niektórzy są przekonani, że ma on jakiś precyzyjny plan na każdą sytuację, ale nie…To jest człowiek, który uwielbia prowadzić grę dla samej gry. Od zawsze taki był, lubił jak się to mawia „mieszać w kociołku”, czyli skłócać ludzi, siać konflikty i w zależności od tego, co z tego wyszło, działał tak, by wyszło na jego. Teraz robi tak samo, tyle, że na szeroką skalę.
– I nikt nie jest w stanie przekonać go, że to co robi jest złe i szkodliwe dla Polski?
– Moim zdaniem nikt nie jest w stanie go przekonać, bo on nikogo nie słucha. To jest człowiek, który nie ma żadnych bliskich, żadnych przyjaciół, bo on nie umie się przyjaźnić, ani nikomu zaufać. Nie ma też życia prywatnego, więc jego życiem jest polityczna gra, a obok nie stoi nikt, kto powiedziałby mu „Wyluzuj”.
– No dobrze, ale nie można zaprzeczyć, że J. Kaczyński skupia wokół siebie wielu ludzi, Tak w strukturach partyjnych, jak i jeśli chodzi o sympatyków jego partii. Bywają wśród nich ludzie wykształceni…
– A widzi tam Pani kogoś szczególnie inteligentnego? (śmiech). Kaczyński skupia wokół siebie ludzi tzw. miernych, biernych, ale wiernych. Takich, którzy dla kariery będą ślepo i bez gadania wykonywać to, co im każe. Tylko przy nim można liczyć na prezesurę w Orlenie. To model żywcem zaczerpnięty z PRL-u, kiedy to „wybitnym dygnitarzom” z nadania partyjnego słoma z gumiaków wystawała. Obecnym też wystaje, tyle że z eleganckiego i drogiego obuwia. Tacy ludzie tylko przy partii Kaczyńskiego są w stanie zrobić kariery, zaistnieć, zarabiać dobre pieniądze. Proszę popatrzeć choćby na prezesów spółek Skarbu Państwa, albo ministrów w rządzie Morawieckiego. W normalnym świecie polityki, czy biznesu wiedza i kompetencje są podstawą dla oceny człowieka i jego pracy. W partii Kaczyńskiego jest wręcz przeciwnie, wiedza i kompetencje tylko przeszkadzają.
– Dlaczego Pańskim zdaniem na takie coś „piszą się” zatem ludzie naprawdę całkiem niegłupi?
– Za komuny siedziałem w więzieniu i co nieco się tam nauczyłem (uśmiech). W więzieniu mawia się: „raz k…a, zawsze k…wa”. W łagodniejszym przekładzie znaczy to, że ktoś kto nie ma kręgosłupa moralnego i honoru, to zostanie mu tak na zawsze. Ci, którzy za karierę czy pieniądze „sprzedali się” PiS-owi nie maja wielkiego wyboru, muszą przy nim trwać.
– I naprawdę tak jest w polityce, jak w więziennym powiedzeniu?
– No nie, na szczęście nie. Tadeusz Mazowiecki powiedział kiedyś tak: „Demokracja dała ci drugie życie i demokracja cię z niego rozliczy”. On naprawdę tak uważał wtedy, po 1989 roku. Nieważne, czy byłeś w PZPR, czy bałeś się postawić komunistom. Tamto minęło, mamy nowe demokratyczne państwo i możesz w nim zacząć nowe życie z czystą kartą. Z tego, co robisz w demokratycznym państwie zostaniesz rozliczony. Wydaje się, że są tacy, co to pamiętają, innym trzeba nieustannie przypominać.
– Ma Pan na myśli na przykład Jarosława Gowina i jego deklaracje, że w Sejmie nie poprze ustawy o wyborach pocztowych?\
– Jarosław Gowin to bardzo elastyczny polityk i mówię to bez cienia złośliwości. Wychodzi z założenia, że trzeba grać z tymi, którzy są w grze, po prostu. Gowin widzi, że koszty dewastacji Państwa Prawa, chaos i brak strategii w sprawie pandemii, jak i koncepcji powrotu do realnej rzeczywistości to realne ryzyko buntu społecznego, który zdmuchnie być może na zawsze politycznych PiS-owskich szkodników. Sprzeciw wobec wyborów pocztowych i wyrzucenie go ze Zjednoczonej Prawicy byłoby dlań okazją do odejścia z tego chorego układu z twarzą. Ale pamiętajmy, że polityka to gra, a Kaczyński tak w niej gra, że wszystko jest możliwe.
– Gdy Pan i Pańscy koledzy walczyliście z ówczesną komunistyczną władzą, ta władzą najbardziej bała się tego, że ludzie wyjdą na ulicę. Teraz władza nie musi się tego bać, bo nie wyjdą z powodu koronawirusa…
– No tak, wtedy mogliśmy wyjść na ulicę i trafić za to do więzienia. Dziś o zamykaniu nie ma mowy, ale nie wolno się z racji epidemii gromadzić. Mimo to uważam, że dziś Polacy mają większe możliwości protestowania przeciwko łamaniu przez władzę prawa i niszczeniu demokracji. Ludzie widzą słabość państwa PiS. Państwa z kartonu, Niepewności, strach którymi paraliżuje władza PiS za chwilę pęknie, bo nowa rzeczywistość zmusi nas do aktywności. Będziemy musieli odnaleźć swoje miejsce pracy, być może radykalnie zmienić swoje plany życiowe i padnie pytanie komu to zawdzięczamy.
– Czego dziś życzyłby Pan Polakom?
– Żeby zrozumieli, że są ogromną siłą! To właśnie my, Polacy potrafiliśmy wystąpić przeciwko totalitarnej władzy komunistycznej i wywalczyć wolność nie tylko dla siebie, ale dla wielu innych narodów. To my dajemy pracę politykom wybierając swoich posłów, by służyli nam -całemu społeczeństwu, by byli strażnikami demokracji i Państwa Prawa, które jest gwarancją naszej wolności. Wolność, równość, demokracja to nie hasła, ale fundament naszego życia. Nie rezygnuj z wolności, nie oddawaj jej w ręce polityków. Nie milcz i się nie bój.
– A gdyby Pan miał coś powiedzieć Jarosławowi Kaczyńskiemu, to…?
– Jarku, pamiętasz sierpień 80 tego roku i to nowe słowo PRZYZWOITOŚĆ. Tak bardzo nam tego dzisiaj brakuje.
– Jak Pan skomentuje aktualną sytuację wyborczą? Co to oznacza dla nas, dla Polski w perspektywie politycznej?
– Skomentuję tak samo, jak skomentowałem na Twitterze. Niech żyje demokracja! Cała władza w rękach szeregowych posłów. Odwołali Konstytucję, wybory, prezydenta, marszałek Sejmu, Trybunał Konstytucyjny, Sąd Najwyższy. Tylko, k…a, koronawirusa nie odwołali. Kaczyński upokorzony? Nie, upokorzył nas, obywateli.
– Dziękuję za rozmowę.
***
Władysław Frasyniuk (ur.1954)
Działalność opozycyjna Władysława Frasyniuka przypada na lata 80., to wówczas wstąpił w szeregi NSZZ „Solidarność”. Był członkiem Krajowej Komisji Porozumiewawczej, potem Komisji Krajowej, został przewodniczącym „S” na Dolnym Śląsku. W latach 1982-1986 był internowany. W 1989 roku brał udział w rozmowach Okrągłego Stołu, ale nie kandydował do Sejmu kontraktowego. W sejmie nie ma go od blisko 20 lat. Ale, gdy czuje, że trzeba przypomina o sobie. Nawet bluzgnie, jak wtedy, gdy do Jarosława Kaczyńskiego, odwołującego się do Porozumień Sierpniowych w Stoczni Gdańskiej w 1980 r. rzucił: – Jarek, pier…sz! Nie było cię tam! Albo gdy w czasie największej nagonki na Lecha Wałęsę, sklął wrogów przywódcy Solidarności: – Za co Wałęsa ma przepraszać? A może byście go kur… przeprosili za to, że nie mieliście odwagi wtedy za nim stanąć.



32 Responses to "Kaczyński upokorzony? Nie, upokorzył nas, obywateli!"