
STALOWA WOLA. Dyrektor szpitala popracował kilka miesięcy i szukał innej pracy.
Dyrektor Powiatowego Szpitala Specjalistycznego zlikwidował stanowisko jednego ze swoich zastępców. Akuratnie tego, który rywalizował z nim w konkursie. Dotychczasowy zastępca dostał inne zadanie. Z innego szpitalnego zadania zrezygnował wicestarosta stalowowolski. Wystąpił z rady społecznej szpitala, której przewodzi starosta. Polityka czy bałagan?
Atmosfera w stalowowolskiej lecznicy od kilku lat nie stygnie. Co prawda ustały strajki, spada liczba procesów sądowych, ale do spokoju daleko. Miał go wprowadzić Mirosław Leśniewski, który niecały rok temu wygrał konkurs na dyrektora.
Wicestarosta rezygnuje, a starosta nie komentuje
Po dziewięciu miesiącach nowy sternik wykonał odważniejsze ruchy. Zwolnił Romana Ryznara ze stanowiska zastępcy ds. ekonomicznych. Ryznar rywalizował z Leśniewskim o stanowisko “głównego”.
– Znam się na ekonomii i poradzimy sobie – mówi dyr. Leśniewski. Ryznarowi powierzył inne, wcale dobrze płatne stanowisko pełnomocnika ds. informatyzacji. To ubodło związkowców, którzy domagali się likwidacji stanowisk dyrektorskich, ale nie mnożenia w zamian podobnie lukratywnych. Strajkiem jeszcze nie grożą, ale zażądali wznowienia rozmów na temat oszczędności. Wytykają dyrektorowi zatrudnienie rzecznika prasowego i kosztowne wydawanie szpitalnego biuletynu.
Na nieszczęście dla dyrektora, niedawno wyszło, że piastując zaledwie kilka miesięcy najważniejsze stanowisko w szpitalu, po cichutku wystartował w konkursie na dyrektora rzeszowskiego Centrum Krwiodawstwa. W Rzeszowie nie przeszedł, w Stalowej Woli ze stanowiskowej zachłanności musiał się tłumaczyć. Teraz zaczął tracić oparcie we władzy powiatowej. Z pracy w radzie społecznej szpitala zrezygnowali wicestarosta Mariusz Sołtys i radna Monika Dziuba. W uzasadnieniu napisali, że dyrektor nie informuje rady o swoich poczynaniach, niechętnie współpracuje z ciałem doradczym, a w takiej sytuacji oni nie chcą brać odpowiedzialności za to, co się dzieje w powiatowej lecznicy. Przewodniczącym rady społecznej jest starosta. Czyżby starosta Robert Fila nie wiedział, co się w szpitalu dzieje? – Starosta nie będzie komentował tej sprawy – odpowiada szef jego kancelarii.
jam


