Kanał stał się ich domem

W kanale, w którym osiedlili się bezdomni, jest ciepło, ale i ciemno. Mrok rozświetlają sobie tylko światłem świec, które uda im się zdobyć. Fot. Bogdan Myśliwiec

W centrum miasta, trzy metry pod ziemią, żyje od kilkunastu tygodni trzech bezdomnych.

30-letni Andrzej, 33-letni Daniel i 41-letni Michał od kilku tygodni skazani są na siebie. Koleje losów sprawiły, że wszyscy trzej wylądowali na bruku. Nie mają nic. Cały ich dobytek to odzież, którą mają na sobie, oraz kanał, który zasiedlili, gdy nastał mróz.

Kanał, w którym urządzili się bezdomni, mieści się na obrzeżach osiedla Serbinów. Mężczyźni wybrali to miejsce, bo jest nieco na uboczu.

Mieszkamy tu, nie mamy się gdzie podziać – nie kryje najbardziej rozmowny spośród trójki 30-letni Andrzej. – Jesteśmy alkoholikami. Nie udajemy, że nie, ale sytuacja, w której się znajdujemy jeszcze bardziej nas ku piciu popycha. Nie mamy nic. Traktowani jesteśmy jak śmieci. Od policjantów usłyszeliśmy kiedyś, że jak nie mamy co jeść, to żebyśmy poszli kraść, a oni już nas złapią. Jak skarżyliśmy się urzędnikom, że chcielibyśmy się umyć, powiedzieli nam, żebyśmy się umyli w Wiśle.

Ofiary alkoholu
Mężczyźni z kanału mają lepsze i gorsze dni. Gdy się trzymają i nie mają czego wypić, można z nimi porozmawiać. Snują nawet plany. Mówią, że chcą pójść do pracy. Chcą się odbić od dna. Każdy z nich ma w pamięci jakieś strzępy dzieciństwa. Nie było szczęśliwe. W życiu każdego z nich wydarzyło się tyle, że można by tym obdzielić wiele osób. Daniel pod koniec ubiegłego roku wyszedł z więzienia. Siedział 10 lat. Za co? Sam nie chce się przyznać. Może się wstydzi, może chciałby zapomnieć? Andrzej zdradza po cichu, że… „pomógł babci”. Możemy się tylko domyślać co to znaczy….

Michał nie mówi nic. Słucha tego się do niego mówi, czasem przytaknie. Wiadomo, że ma brata, z którym jeszcze nie dawno dzielił los bezdomności, ale odkąd brat zdecydował się na przyjęcie zasad panujących w noclegowni, odciął się od niego. Michał był z nim bardzo związany teraz jest zupełnie sam. Nigdy nie założył rodziny. Czuje, że nikomu na nim nie zależy. Nie ma się dla kogo zmienić.

Walczy dla siebie i innych
Andrzej dałby sobie radę w życiu. Ma dopiero 30 lat. Postawny, mocno zbudowany, wygadany, żeby nie powiedzieć bezczelny. To on dowodzi tą grupą. Przy nim Daniel i

Michał czują się bezpieczniej, choć gdy wypiją prawda jest taka, że żaden nie może liczyć na żadnego.
Andrzej nie wstydzi się pukać do urzędniczych drzwi. Znają go pracownicy Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodziny i wiedzą, że gdy pojawi się w budynku nie wyjdzie z niego póki nie powie po co przyszedł. Mężczyzna potrafi wparować do pokoju dyrektorki MOPR bez pukania i mimo prośby o to, by poczekał w sekretariacie. Próbuje wywalczyć coś dla siebie i swoich kolegów. Gdy jednak miał okazję odbyć leczenie, na które wielu alkoholików musi czekać miesiącami – przestraszył się i nie skorzystał.

Przychodzi tu kto chce
Kanał, w którym zamieszkali mężczyźni jesienią ubiegłego roku to pomieszczenie o powierzchni około 4 metrów kwadratowych. Aby było w nim ciepło, obdarli izolację z blachy i waty i mają teraz bezpośredni dostęp do rur ciepłowniczych, które się w nim znajdują. Wokół panuje bród. Są stare kołdry, koce, trochę ubrań i opakowania po jedzeniu i napojach.

– Nie sprzątamy tu, bo choć tu śpimy, nie można powiedzieć, że to nasze miejsce – mówi Andrzej. – Gdy wychodzimy stąd na miasto, po jedzenie, każdy może tu zaglądnąć i wejść. Daniel potwierdza, że do kanału zaglądają inni bezdomni. Szukają, czy nie ma tu czegoś, co można by ukraść. Wejście do kanału nie jest przysłonięte włazem. Raz zaglądnie ktoś znajomy, a czasami młodzi bandyci. Dla nich to zabawa, że nas nastraszą, pobiją, wrzucą coś. Zdarza się, że na noc przychodzą tu i młodzi ludzie, którzy pokłócą się w domu z rodzicami. Chcą gdzieś przespać noc. Czasami jest nas czterech, czasem sześciu.

Od dnia do dnia
Mężczyźni nie mają pracy, nie mają żadnego celu w swoim życiu prócz tego, by przeżyć obecny dzień. Żyjąc w podziemnym kanale, ich aktywność uzależniona jest od pór dnia. Gdy nadchodzi noc, w kanale robi się zupełnie ciemno.

– Pani wróci do domu, usiądzie przed telewizorem, komputerem i włączy Internet. – A my, gdy wrócimy do kanału czekamy tylko na to kiedy minie noc. Nie mam o to do pani pretensji, mówię tylko jak jest – mówi 30-latek. – Chciałbym coś zmienić. Czasami myślę, że chciałby zmienić obywatelstwo i wyjechać do innego kraju. Może tam udałoby mi się zacząć wszystko od nowa. Zacząć pracować.

Zapytany o to, dlaczego gdzie indziej miałoby być łatwiej niż tu, nie odpowiada.
Daniel także twierdzi, że chciałby się wyrwać z kanału. – Szukałem pracy, ale kto przyjmie byłego więźnia? Dla innych ludzi nie ma pracy, a co dopiero dla takich jak ja?

87 bezdomnych
Bezdomnym z kanału nie jest łatwo pomóc, bo mężczyźni nie mają na tyle siły w sobie, by zerwać z nałogiem, a to przez niego musieli zejść pod ziemię. Kilkanaście dni temu w Tarnobrzegu przeprowadzono akcję liczenia bezdomnych. Doliczono się ich 87, w tym 8 kobiet. Większość żyje tak, jak Andrzej, Daniel i Michał.

Małgorzata Rokoszewska

9 Responses to "Kanał stał się ich domem"

Leave a Reply

Your email address will not be published.