

Ubiegła sobota upłynęła kandydatom na urząd prezydenta Rzeszowa bardzo pracowicie.
Gdy Ewa Leniart zorganizowała konferencję prasową, na której zachęcała do zdrowego
odżywiania, a Marcin Warchoł w blasku fleszy rozdawał sadzonki drzew na Bulwarach,
Konrad Fijołek zakasał rękawy i razem z wolontariuszami oraz sympatykami Polski
2050… zbierał śmierci. Dziennikarzy na to wydarzenie jednak nie zaprosił.
W czasie Ekospaceru wolontariusze posprzątali brzeg Wisłoka za Mostem Lwowskim.
– Przechodząc tamtędy widać, co niektórzy mieszkańcy naszego miasta porzucają po
spotkaniach nad rzeką. Niestety, plastikowe pozostałości po tych piknikach będą rozkładać się
jeszcze przez najbliższe 450 lat a szkło praktycznie na zawsze pozostanie, tam gdzie je ktoś
porzuci – piszą organizatorzy. Na zaledwie 300-metrowym odcinku zebrali kilkanaście
worków plastiku i szkła!
Co mieszkańcy pozostawiają po sobie? -Głównie butelki po różnych napojach, szklane i
plastikowe, puszki po piwie, słoiki, konserwy, plastikowe opakowania, worki foliowe, często
odzież – wyliczają.
Zaproszenie do udziału w akcji Stowarzyszenia Polska 2050 przyjął kandydat na prezydenta
miasta Rzeszowa Konrad Fijołek. Nie ogłosił tego na Facebook’u, nie relacjonował akcji, a
nawet nie zaprosił dziennikarzy. Przyjechał do pracy, a nie żeby się pokazać.
Dlatego, jak piszą organizatorzy, poza sprzątaniem, była to okazja do wymiany opinii,
pomysłów poprawy jakości życia w Rzeszowie.



40 Responses to "Kandydat na prezydenta… sprzątał brzeg Wisłoka"