Karetka? Tak, ale na fakturę

Szpital przez rok zredukował dług z 32 do niecałych 7 mln zł. „Sukces” musi kosztować. Fot. Wit Hadło

RZESZÓW. Lekarze szpitalnego oddziału ratunkowego w Klinicznym Szpitalu Wojewódzkim nr 2 chcieli obciążyć 96-latka kosztami transportu sanitarnego. Czy słusznie?

– Mój dziadzio przeżył wojnę, zesłanie na Sybir, a mógł nie przeżyć traktowania go na rzeszowskim SOR-ze. Ma 96 lat, jest schorowanym kombatantem, a ledwo uprosiliśmy, by odwieziono go karetką ze szpitala do domu. Czy takim ludziom nie należy się odrobina szacunku i empatii? Państwo Polskie robi cyrk ze świętowania 100 rocznicy niepodległości, a nie potrafi zadbać o ludzi starszych, dzięki którym mamy co świętować – mówi z goryczą Karolina, wnuczka sędziwego pacjenta.

Z opowiadań kobiety wynika, że senior trafił do szpitala 8 listopada nad ranem z dusznościami i podejrzeniem zawału. Po ustabilizowaniu parametrów, tego samego dnia, po południu, został wypisany do domu. Nie było też problemów z wypisaniem zlecenia na karetkę, ale rodzina równocześnie dostała do zapłacenia fakturę, bo „takie jest zarządzenie dyrektora”. – To jak to, wypisują człowieka będącego w ciężkim stanie, kombatanta i karzą mu płacić za transport? Czy to prywatny szpital, nie utrzymywany z naszych i dziadzia podatków? – pyta wnuczka. Kobieta przyznaje jednak, że w międzyczasie przyszła na SOR inna lekarka, która zachowała się diametralnie inaczej. – Przede wszystkim przepisała seniorowi-kombatantowi (wypisaną już wcześniej) receptę na leki, tym razem bezpłatne i zleciła bezpłatny transport karetką do domu. – Jesteśmy jej bardzo wdzięczni, ale nie rozumiemy, dlaczego tak jest, czy wszystko zależy od empatii i wrażliwości lekarza czy regulują to jakieś przepisy odgórne, czy może „zwykłe” oszczędności zarządzone na poziomie szpitala? – pyta wnuczka.

O wyjaśnienie chcieliśmy poprosić dyrekcję szpitala. Ani Krzysztof Bałata, dyrektor lecznicy, ani dr Małgorzata Przysada, z-ca ds. medycznych, nie odebrali jednak telefonu.

Co mówią przepisy?
„Bezpłatny transport sanitarny przysługuje gdy dysfunkcja narządu ruchu uniemożliwia korzystanie ze środków transportu publicznego. W przypadku wypisania pacjenta do domu z oddziału szpitalnego lub w przypadku pobytu w szpitalnym oddziale ratunkowym, zlecenie transportu wystawia szpital, w którym pacjent jest hospitalizowany” – czytamy w oficjalnym piśmie przysłanym przez POW NFZ w Rzeszowie. – Trudno mi się wypowiadać nie znając szczegółów sprawy, myślę jednak, że mogło chodzić o fakturę za  transport z dopłatą pacjenta – mówi Rafał Śliż, rzecznik prasowy POW NFZ w Rzeszowie. – Według ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych transport sanitarny finansowany w 40 proc. ze środków publicznych i 60 proc. przez pacjenta występuje gdyze zlecenia lekarza ubezpieczenia zdrowotnego wynika, że pacjent jest zdolny do samodzielnego poruszania się bez stałej pomocy innej osoby, ale przy korzystaniu ze środków transportu publicznego wymaga pomocy innej osoby lub środka transportu publicznego dostosowanego do potrzeb osób niepełnosprawnych. Przejazd środkami transportu sanitarnego jest finansowany w 40 proc. ze środków publicznych w przypadku: chorób krwi i narządów krwiotwórczych, chorób nowotworowych, chorób oczu, chorób przemiany materii, chorób psychicznych i zaburzeń zachowania, chorób skóry i tkanki podskórnej, chorób układu krążenia, chorób układu moczowo-płciowego, chorób układu nerwowego, chorób układu oddechowego, chorób układu ruchu, chorób układu trawiennego, chorób układu wydzielania wewnętrznego, chorób zakaźnych i pasożytniczych, urazów i zatruć, wad rozwojowych wrodzonych, zniekształceń i aberracji chromosomowych. Rodzaj niesprawności ubezpieczonego określa lekarz ubezpieczenia zdrowotnego dokonując wpisu w dokumentacji medycznej, oraz wydaje zlecenie na przewóz.

Czy pacjent należał do jednej czy do drugiej grupy zależało tylko od lekarza będącego na dyżurze. Tego drugiego (dyżuranta) życzymy wszystkim Czytelnikom.

Anna Moraniec

8 Responses to "Karetka? Tak, ale na fakturę"

Leave a Reply

Your email address will not be published.