Karpaty wciąż niepokonane

Prawie 2 tysiące kibiców oglądało w Krośnie mecz Karpat z Resovią. Bark w bark walczyli z sobą Kamil Walaszczyk, niegdyś lider „pasiaków” i Mateusz Świechowski (z prawej). Fot. Marcin Pirga
Prawie 2 tysiące kibiców oglądało w Krośnie mecz Karpat z Resovią. Bark w bark walczyli z sobą Kamil Walaszczyk, niegdyś lider „pasiaków” i Mateusz Świechowski (z prawej). Fot. Marcin Pirga

III LIGA. – Dla takich kibiców warto grać – cieszył się trener gospodarzy. Mecz oglądało blisko 2 tysiące ludzi.

Karpatom nie szło w meczach z Resovią i nie szło na własnym boisku. W sobotę demony zostały przegonione. Krośnianie ograli lidera i wciąż są niepokonani w 2014 roku.

Takich tłumów na stadionie przy ul. Legionów na meczu ligowym nie było od lat. – Wygraliśmy derby z Sanokiem i ludzie przyszli zobaczyć, jak poradzimy sobie w starciu z faworytem. Do tej pory za rzadko wykorzystywaliśmy atut własnego boiska, teraz się udało, więc mam nadzieję, że kibice zaczną zapełniać nasz stadion. To dla nich wylewamy poty na treningach – podkreślał Szymon Szydełko, opiekun zespołu z Krosna. Jedna trzecia trybun zapełniła się w sobotę sympatykami Resovii, ale oni musieli przełknąć gorzką pigułkę.

Przespany początek
– Mecz ustawiła bramka z 7 minuty – nie miał wątpliwości Roman Borawski. Trener „pasiaków” miał pretensje do swoich zawodników właśnie za początkowy fragment spotkania. – Za mało było wtedy z naszej strony agresji. Stracony gol nie podciął nam skrzydeł, ale sprawił, że trzeba było gonić wynik. A to nigdy nie jest komfortowa sytuacja – tłumaczył Borawski.

Przy obu straconych bramkach zamieszany był Andrij Nikanowycz. Najpierw nie doskoczył do Łukasza Zycha, który uderzał piłkę głową (z rogu dośrodkowywał Kamil Walaszczyk, przez lata lider „pasiaków”), potem przegrał fizyczne starcie z Markiem Fundakowskim, a ten wyłożył futbolówkę jak na tacy Bartłomiejowi Buczkowi.

– Rozmawialiśmy przed meczem o stałych fragmentach, bo wiadomo, że w Karpatach ma kto uderzyć albo zacentrować ze stojącej piłki. Niestety, trochę przysnęliśmy. Przy drugiej sytuacji Andrij powinien do końca stać na nogach, choć nie jestem pewny, czy aby nie był faulowany. Muszę to obejrzeć – mówił trener rzeszowian.

Przeprosił kibiców
Doświadczony Łukasz Zych z gola cieszył się jak dziecko, zadedykował go zresztą swoim najbliższym. Reakcji trudno się dziwić, jeśli przypomnimy sobie okoliczności, w jakich rozstawał się z Karpatami. – Nie poszedłem za pieniędzmi, jak mówią niektórzy. Wiem, że kiedyś źle się zachowałem grając przeciwko Karpatom i chciałem za to przeprosić kibiców. Karpaty zawsze były w moim sercu i zawsze będą, jestem przecież wychowankiem tego klubu – podkreślał w wywiadzie dla karpatykrosno.net. Stoper biało-niebieskich otworzył wynik spotkania, ale w II połowie dał się ograć w polu karnym Michałowi Ogrodnikowi, ten podał do Piotra Krawczyka i Resovia zdobyła kontaktowego gola.

– Przed przerwą zagraliśmy wzorowo. Agresywnie, mądrze taktycznie. Po zmianie stron jednak za bardzo się cofnęliśmy. W końcówce było nerwowo, na szczęście przetrwaliśmy – komentował Szydełko, który chwalił głównie swoich obrońców.

– Taka porażka boli. Nie byliśmy zespołem słabszym, ale w piłce już tak jest, że nie zawsze lepszy wygrywa. Chłopaki walczyli do końca, mieliśmy kilka sytuacji na 2-2, ale tym razem skuteczność zawiodła – żałował Borawski.

Resovia tylko przez tydzień zajmowała fotel lidera. Po porażce w Krośnie spadła na 4. miejsce. – Spokojnie. To nawet lepiej, że więcej drużyn wdrapało się na szczyt. Będzie ciekawie – uśmiecha się Borawski.

Z kolei Szydełko już szykuje się na środowy pojedynek ze Stalą w Kraśniku. – To będzie mecz o miano rycerzy wiosny. Rywal nie stracił punktu, my jak na razie tylko dwa – przypomina trener Karpat.

KARPATY Krosno 2
RESOVIA 1
(2-0)
1-0 Zych (7.), 2-0 Buczek (40.), 2-1 Krawczyk (74.).
KARPATY
: Hajduk – Kapuściński, Zych, Honkisz (82. Jęczkowski), Telesz, Wierdak, Popielarz (68. Stanisz), Madeja (87. Kasza), Walaszczyk, Buczek, Fundakowski (85. Kasperkowicz).
RESOVIA: Pietryka – Fedan, Sękowski, Nikanowycz, Makorin (86. Szkolnik), Dziedzic (62. Pyrdek), Kaliniec (79. Bereś), Ogrodnik, Świechowski, Rop (46. Domoń), Krawczyk.
Sędziował Tomasz Mroczek (Mielec). Żółte kartki: Walaszczyk – Nikanowycz. Widzów 1800.

tsz

Leave a Reply

Your email address will not be published.