Karuzela z plakatami świątecznymi

Fot. Kamil Krukiewicz

W ślad za takimi miastami, jak Warszawa, Łódź, Koszalin czy Szczecin nasz swojski podkarpacki Przemyśl pokusił się o nietypowy świąteczny plakat promujący miasto w sposób nietuzinkowy. Co ciekawe, autorem jest bardzo młody człowiek, uczeń przemyskiego II LO, Bruno Dzik. Nie brak takich, którzy w Internecie „oklaskują” młodego autora chwaląc go za kreatywność i świetne podejście do wielokulturowości miasta, ale są i tacy, którym plakat się nie podoba. Powód? Ich zdaniem nie nawiązuje on do religijnego aspektu nadchodzących świąt, jest „lewacki” i nie kojarzy się z Bożym Narodzeniem. Autora i jego wizji artystycznej otwarcie broni w Internecie włodarz Przemyśla, Wojciech Bakun: – Też byłem młody i też mi się obrywało za wizję świata odmienną od tej, którą mieli dorośli – pisze między innymi.

Plakaty czy kartki świąteczne wydawane z okazji świąt Bożego Narodzenia z wizerunkiem Świętej Rodziny w szopce pod gwiazdą betlejemską znają z pewnością wszyscy. Jednak w tym roku w kilku polskich miastach artyści postanowili święta i swoje grody pokazać nieco inaczej. I tak powstały plakaty w Warszawie, Łodzi, Koszalinie, a także w Przemyślu. Na tych plakatach utrzymanych w tych samych kolorach rzeczywiście brak elementów religijnych. Są za to bardzo symboliczne słowa i obrazy. Jedne i drugie promują pozytywne podejście do życia i innych oraz poszczególne miasta. Na przemyskim plakacie autorstwa młodego artysty Brunona Dzika widzimy kształty przemyskiej katedry oraz bramy fortecznej, a na lodowisku „śmigają” wesoło niedźwiedzica oraz dwa młode niedźwiadki. Przesłanie słowne plakatu, to „PRZEMYŚLanych Świąt. Tych w grudniu i tych w styczniu”. A wszystko to na tle drzew i gwiazd. Wszystko fajnie? Ano fajnie, ale jak się okazuje, nie dla wszystkich. Bo nie wszystkim podoba się, że ktoś ma inną wizję świąt niż on sam.
Plakat na Facebooku pokazało jako pierwsze Forum Rozwoju Przemyśla. – Hej Miasto Stołeczne Warszawa, my też mamy swój plakat! – poinformowała radośnie ta organizacja pozarządowa. – Pozdrawiamy i życzymy wszystkim misiom przemyślanych Świąt! Trudno o milszy i sympatyczniejszy przekaz świąteczny, ale rychło okazało się, że są tacy, którym przesłanie plakatu nie przypadło do gustu. Główne zarzuty wobec plakatu to takie, że brak w nim symboliki religijnej. Część tak komentujących sugerowała nawet, że nie wiadomo w związku z tym o jakie niby święta miałoby chodzić. Inni poszli jeszcze dalej i przekonywali, że plakat jest pozbawiony elementów religijnych, bo UE rzekomo ma narzucać zakaz używania takich symboli. Jeszcze innym nie spodobało się, że na plakacie widnieje zarys katedry rzymskokatolickiej, brak natomiast adekwatnego kształtu symbolu greckokatolickiego. A już naprawdę mocno zaangażowani w analizę polityczną plakatu doszukali się ma nim ośmiu gwiazd betlejemskich, co ich zdaniem na nawiązywać do wiadomego ośmiogwiazdkowego hasła, co jest zdaniem tych „analityków” wstydem, hańbą i w ogóle!
Jeszcze na Forum Rozwoju Przemyśla całą dyskusję skomentował włodarz Przemyśla, Wojciech Bakun. – Patrzę na ten plakat, czytam komentarze, dowiaduje się kto jest autorem… i myślę sobie: co do cholery! Myślami wracam do czasów, kiedy sam miałem naście lat i przypominam sobie swój bunt, swoją manifestację i niezgadzanie się z wieloma sprawami dorosłych. Też dostawałem baty za inne myślenie, ale to jest domena młodzieży. Zamiast krytykować, myślę że warto wyciągnąć wnioski i słuchać co młodzi ludzie mają do powiedzenia. To ważne, bo to również ich świat i mają pełne prawo wyrażać się na swój sposób. Autorowi życzę powodzenia i dalszego eksperymentowania z różnymi formami artystycznymi. Pozdrawiam – napisał odważnie W. Bakun. Nie ukrywa też, że w związku z plakatem interweniowały u niego różne osoby. Odpisywał na te interwencje indywidualnie, ale zdecydował się też na garść refleksji na swoim oficjalnym facebookowym profilu. – Odwiedziłem profil Forum Rozwoju Przemyśla, żeby na własne oczy przekonać się, jakiego to ciężkiego grzechu dopuścił się autor plakatu, zobaczyłem plakat, przeczytałem komentarze i doszedłem do wniosku, że albo ze mną jest coś nie tak, albo część komentujących chyba nie do końca przemyślało swoje komentarze. Na młodego człowieka wylała się fala hejtu, że plakat lewacki, że brak symboliki Świąt Bożego Narodzenia, że gwiazdek osiem w tym trzy w innym kolorze itd. I tak sobie przypominam prześladowania artystów w czasach komuny, gdzieś tam przelatują obrazy filmu „Powidoki” Andrzeja Wajdy, (polecam obejrzeć) ukazujące trudne losy artysty, który pozostaje wierny swojej drodze artystycznej… i tak się zastanawiam kto jest bardziej „lewacki” i komu bliżej do zachowania komunistów?
– napisał wprost prezydent Przemyśla. – Przypominam sobie również okres, w którym sam miałem „naście” lat i w którym buntowałem się przeciwko wszystkiemu, a najbardziej przeciwko światu, jaki fundują nam dorośli. W szóstej klasie podstawówki nosiłem długie włosy, co bardzo nie podobało się mojej wychowawczyni, a jednocześnie matematyczce. Pamiętam „łamanie” mnie ocenami i zmuszanie do ścięcia włosów. Nazwałbym to dosadnie, ale nie wypada. Kto z nas nie przechodził okresu buntu i kto z nas nie dostawał za to po tyłku niech podniesie rękę! – zachęcał.
– Młodemu artyście, uczniowi przemyskiego ogólniaka – Brunonowi Dzikowi życzę, aby nigdy nikt, ani nic nie złamało jego potrzeby wyrażania siebie i przedstawiania świata na swój sposób. I może ja – 40-latek mam inny punkt widzenia, może nie wszystko w Twoim przekazie rozumiem, ale cieszę się, że Przemyśl może pochwalić się takimi młodymi ludźmi jak TY. Zapraszam na kawę i pozdrawiam Cię ciepło w ten zimowy, piękny dzień! – zwrócił się Bakun do autora plakatu.
O dziele maturzysty z przemyskiego II LO wspomniał też na Facebooku poseł PO z Przemyśla, Marek Rząsa. Chyba większość osób zna stary, żołnierski dowcip o szeregowym Kowalskim, któremu wszystko kojarzyło się z jednym. To skojarzenie śp. Jan Kobuszewski nazwałby „niedomówieniem”. Okazuje się, że w życiu politycznym jest wielu takich Kowalskich, których wyobraźnia skojarzeniowa sięga zenitu. To, co zdaje się być najzwyklejszym artystycznym przekazem i autorską wizją postrzegania świata, staje się nagle polem bitwy, bo komuś coś się z czymś kojarzy. I pewnie – gdyby nie święte oburzenie kilku prawych, sprawiedliwych lub skonfederowanych wrażliwców – warszawski, przedświąteczny plakat pozostałby niezauważony.
A tak, stał się na tyle rozpoznawalny, interesujący i tak inspirujący, że w innych miastach masowo powstają niezwykłe wzory i mutacje, a ich autorzy prześcigają się w pomysłowości połączonej z poczuciem humoru. Jestem dumny, że i w naszym Przemyślu znalazł się twórca lokalnej wersji plakatu. A tym, co się kojarzy, życzę wraz z pojawieniem się pierwszej gwiazdki… wszystkiego najlepszego – podsumował poseł PO.
Sztuka, ta prawdziwa, ma to do siebie, że autor nie narzuca odbiorcy co ma w niej widzieć, pozwala mu na rozwijanie swej wyobraźni i wyciąganie samodzielnych wniosków. Sztuka, ta prawdziwa, budzi też kontrowersje i tym różni się poniekąd od naiwnych malunków przedstawiających zalane słońcem leśne polany oraz jelenie na rykowisku. Młodemu autorowi świątecznego plakatu, Brunonowi Dzikowi, niewątpliwie udało się pokazać swą klasę i dojrzałość, skoro tak wielkie kontrowersje wzbudziło jego dzieło. Czy tego właśnie chciał młody człowiek – nie wiemy. Ale wiemy, jakie uczucia w nas wzbudził jego plakat. Otóż, nam mówi on: „Idą, ludzie, święta! Spędźcie je fajnie, mądrze i aktywnie. Ale przede wszystkim spędźcie je po prostu razem! I rzymscy i greccy katolicy, ale i ci, którzy nie czują się wierzący. Święta to tak czy owak magiczny czas, czas dla Was! Niech będzie dobrze, fajnie, wesoło”. A jak ktoś widzi w tym plakacie negatywy, no to cóż – jego strata.

Monika Kamińska

19 Responses to "Karuzela z plakatami świątecznymi"

Leave a Reply

Your email address will not be published.