Kasjerka miała wspólników?

Poniedziałek był pierwszym dniem od wybuchu afery w Husowie, kiedy do śledczych urzędujących w widocznym na zdjęciu budynku Prokuratury Rejonowej w Łańcucie nie przyszło żadne zawiadomienie dotyczące poszkodowanych klientów banku. Fot. Paweł Bialic
Poniedziałek był pierwszym dniem od wybuchu afery w Husowie, kiedy do śledczych urzędujących w widocznym na zdjęciu budynku Prokuratury Rejonowej w Łańcucie nie przyszło żadne zawiadomienie dotyczące poszkodowanych klientów banku. Fot. Paweł Bialic

HUSÓW, ŁAŃCUT Specjalny zespół policjantów bada aferę bankową z Husowa.

Na prośbę prokuratora prowadzącego sprawę zniknięcia blisko 1,5 mln zł klientów banku wpłacających pieniądze w punkcie kasowym w Husowie Komendant Powiatowy Policji w Łańcucie powołał specjalny zespół składający się z funkcjonariuszy zwalczających przestępczość gospodarczą oraz policjantów operacyjnych. Mają oni za zadanie m.in. znaleźć ukradzione pieniądze, a także wytropić, kto stoi za całą aferą.

– Uważamy, że kasjerka miała wspólnika lub nawet wspólników, bo cały proceder trwał od wielu lat i nie wydaje nam się, żeby kobieta działała sama – tłumaczy prowadzący sprawę prokurator Krzysztof Ciechanowski.

Prokuratura z Łańcuta zwróciła się do wszystkich, czyli 124 centrali bankowych w Polsce o udostępnienie informacji, czy w którymś z banków założono jakieś konta na kasjerkę, która popełniła samobójstwo oraz, jak to ujęli śledczy, na osoby z interesującego ich kręgu. Gdy takie konta zostaną odnalezione, to prokuratura wystąpi z wnioskiem do sądu o zwolnienie banku z tajemnicy bankowej i zacznie się żmudne sprawdzanie historii takich rachunków.

Kto korzystał z pieniędzy
Na razie nie wiadomo, co się mogło stać z blisko 1,5 mln zł. Wiadomo tylko, że w domu u kasjerki policjanci znaleźli dokumenty oraz pieniądze. Tyle że jak dowiedziały się Super Nowości, to mała kwota w porównaniu z tą, która zginęła z banku i pokrywa się ona mniej więcej z kwotą odprawy, jaką otrzymała tuż przed samobójczą śmiercią kasjerka w związku z odejściem na emeryturę. – Innych pieniędzy nie znaleźliśmy. Ta pani żyła bardzo skromnie, nigdy nie wyjeżdżała za granicę, nie miała nawet paszportu – mówi prokurator Ciechanowski.

Śledczy badają w związku z tym, czy pieniądze nie trafiły do innych osób i tu zaczyna się ogromna rola policjantów operacyjnych, którzy prześwietlają życie ludzi znajdujących się w kręgu ich zainteresowania.

Najtrudniejsze śledztwo
W prokuraturze mają łącznie 69 zawiadomień od poszkodowanych osób;w liczbie tej znajduje się 10 osób, na które zostały zaciągnięte kredyty na kwotę około 90 tys. zł. Poniedziałek (2 marca) był pierwszym dniem od wybuchu afery w Husowie, kiedy do prokuratury nie przyszło żadne zawiadomienie dotyczące poszkodowanych klientów banku. – Nie oznacza to jednak, że nikt już się do nas nie zgłosi – mówi prokurator Ciechanowski. – To bardzo trudna sprawa i rozwiązanie jej zajmie nam jeszcze sporo czasu – dodaje.

Grzegorz Anton

3 Responses to "Kasjerka miała wspólników?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.