Katastrofa przy Hetmańskiej (ZDJĘCIA)

Stal nieoczekiwanie przegrała z Limanovią i przestała być liderem. Fot. Wit Hadło
Stal nieoczekiwanie przegrała z Limanovią i przestała być liderem. Fot. Wit Hadło

II LIGA. Wracają koszmary przeszłości. Stal od trzech sezonów nie potrafi zdobyć punktu w ligowym meczu we wrześniu.

Porażka z Limanovią okazała się dla Stali wyjątkowo bolesna w skutkach. Nie dość, że pierwsza w tym sezonie, to jeszcze poniesiona na własnym boisku, w dodatku kosztowała nasz zespół utratę pozycji lidera i spadek na czwartą pozycję w tabeli. A najbardziej boli to, że biało-niebieskich ograł zespół nad wyraz przeciętny.

Goście w Rzeszowie skoncentrowali się na tym, by maksymalnie zagęścić środek pola i utrudnić rywalom dostęp do własnej bramki. Stal im niewątpliwie pomogła w realizacji tych założeń, uparcie pchając się środkiem pola, gdzie Michał Lisańczuk miotał się w bezproduktywnych pojedynkach.

Kryminał w obronie
Wyboru dużego nie miał, bo Kamil Jakubowski, grający na jednym boku pomocy, zupełnie nie istniał, a występujący na przeciwległej stronie Ernest Szela skupił się na kopaniu rywali bez piłki i tylko wyrozumiałości sędziego i szybkiej zmianie zawdzięczał to, że nie zobaczył czerwonej kartki. Z ataku próbował się cofać i rozgrywać Łukasz Szczoczarz, ale osaczony przez kilku rywali niewiele był w stanie zrobić.

Gospodarzom nie szło w ataku, do tego popełniali też kardynalne błędy w obronie, prezentując rywalom kolejne bramki. Najbardziej bolesny w skutkach był ten pierwszy, gdy po kwadransie gry Maciej Maślany w niegroźnej sytuacji wyciął zawodnika Limanovii w polu karnym i sprokurował jedenastkę. Bliski jej obronienia był Miłosz Lewandowski, ale piłka po jego rękach wpadła do bramki.

Pech Prędoty
O tym, że Limanovia była jak najbardziej do ogrania, przekonał ostatni kwadrans gry. Goście zupełnie się pogubili, gdy do ich bramki trafił Jakub Więcek. Stal miała szanse na kolejne gole, ale strzały Piotra Prędoty wylądowały kolejno na słupku i poprzeczce.

Tą porażką biało-niebiescy przedłużyli fatalną passę, jaka jest ich udziałem trzeci sezon z rzędu. Otóż od dwóch lat nie potrafią zdobyć choćby punktu w meczu ligowym rozgrywanym w miesiącu wrześniu. Oby to fatalne fatum udało im się przełamać w tym roku, bo jeśli tak się nie stanie, błyskawicznie mogą zameldować się w strefie spadkowej.

STAL Rzeszów 1
LIMANOVIA 3
0-1 Dziadzio (16. –karny)
0-2 Komorek (56.)
0-3 Dziadzio (70.)
1-3 Więcek (83.)

STAL: Lewandowski – Maślany, Baran, Bednarczyk, Krzysztof Hus (46. Konrad Hus), Jakubowski (57. Drelich), Jędryas, Lisańczuk, Szela (33. Więcek), Szczoczarz, Prędota
LIMANOVIA: Sotnicki – Hudecki, Kulewicz, Garzeł, Basta, Komorek (72. Sane), Pietras, Pająk (65. Kuligowski), Pyciak (81. Sadio), Skiba, Dziadzio

Sędziował: Tomasz Krawczyk (Piotrków Trybunalski). Żółte kartki: Szela, Jakubowski, Lisańczuk, Więcek, Jędryas – Dziadzio, Pyciak, Kuligowski. Widzów: 900.

Piotr Pezdan

[print_gllr id=93864]

Leave a Reply

Your email address will not be published.