
RZESZÓW. Nie tylko remonty, ale i błędy w funkcjonowaniu sygnalizacji świetlnej fundują kierowcom problemy w poruszaniu się po mieście.
Z jednej strony korki w Rzeszowie to efekt skumulowania się dwóch potężnych miejskich inwestycji: modernizacja alei Rejtana oraz przebudowa węzła Wyzwolenia – Warszawska. Z drugiej, problemem jest zła organizacja ruchu w mieście oraz niewłaściwa synchronizacja sygnalizacji świetlnej w kluczowych miejscach w Rzeszowie. To ostanie wpływa bowiem na tworzenie się korków także w chwilach wolnych od remontów.
Każdego dnia można zaobserwować kilometrowe korki na większości rzeszowskich ulic: zaczynając od centrum miasta: al. Piłsudskiego, al. Cieplińskiego czy al. Rejtana, kończąc na obwodnicy: al. Armii Krajowej czy al. Powstańców Warszawy.
Część z nich można wytłumaczyć koniecznością zamknięcia fragmentów al. Wyzwolenia i ul. Warszawskiej w związku z ich przebudową oraz burzeniem mostu w ciągu ul. Warszawskiej i zmuszeniem kierowców do szukania alternatywnych dróg. Cześć to także efekt prowadzonych prac na całej alei Rejtana oraz przebudowy mostu Narutowicza łączącego ul. Naruszewicza z ul. Wierzbowej.
To jednak nie wszystko. Kierowcy zaczęli bowiem dostrzegać także błędy w systemie komunikacji miejskiej i zwracać coraz większą uwagę na funkcjonalność sygnalizacji świetlnej, która wcale ruchu nie usprawnia.
Zła sygnalizacja
Do naszej redakcji zgłosili się kierowcy, którzy prosili Super Nowości o zainterweniowanie m.in. w sprawie skrętu w prawo z ul. Wiktora w al. Witosa. – Światła są źle zsynchronizowane i kierowcy niepotrzebnie czekają, kiedy mogliby jechać, a gdy wreszcie mogą ruszyć, na przejście dla pieszych wychodzą piesi – mówi nam jeden z rzeszowskich kierowców, który zgłosił się do redakcji.
Postanowiliśmy sami sprawdzić działanie sygnalizacji. Gdy kierowcy jadący ul. Wiktora mają zielona strzałkę i chcą skręcić w prawo w al. Witosa, to od strony osiedla Baranówka zielone światło mają także kierowcy jadący al. Witosa. Gdy dla jadących od strony Baranówki samochodów zapala się czerwone światło, momentalnie gaśnie także zielona strzałka dla jadących ul. Wiktora. Przejeżdżają wówczas kierowcy skręcający z al. Witosa w lewo, w ul. Wiktora. Piesi idący w stronę stadionu Resovii także mają czerwone światło. Gdy jednak zapala się światło zielone dla jadących z ul. Wiktora, to skręcający w prawo rusza i… nagle musi mocno hamować – czego byliśmy świadkami, bo wówczas ze zwłoką sekundową zapala się zielone światło dla pieszych. Strzałka zielona gaśnie na około 30 sekund, kiedy bez żadnych problemów kierowcy z ul. Wiktora mogliby skręcać w al. Witosa. Niby mała rzecz, ale gdy ruch jest duży, to dodatkowo go tamuje.
Takich sytuacji w mieście jest znacznie więcej, dlatego apelujemy do Miejskiego Zarządu Dróg w Rzeszowie o przyjrzenie się sygnalizacji świetlnej w mieście. Jej prawidłowa synchronizacja pozwoli usprawnić ruch kierowców i ograniczyć tworzenie się drogowych zatorów.
Andrzej Świderski



11 Responses to "Każdego dnia stolica Podkarpacia tonie w korkach"