Udało nam się przyglądnąć, jak wygląda praca na planie filmowym w Rzeszowie.
Aktorzy, operatorzy, reżyser, statyści i wszyscy zaangażowani w produkcję pracowali pięć dni na rzeszowskich ulicach, żeby nakręcić 10 minut filmu. Zdarzały się sceny, które trzeba było powtarzać kilkadziesiąt razy. Przyglądnęliśmy się pracy na planie filmowym „Rock’n’roll Eddie”, do którego zdjęcia robione były do 20 września w centrum Rzeszowa.
Hałas, tłumy ludzi zdających się czekać na swoją kolej, aktorzy spacerujący po planie filmowym, scenarzyści, a w środku reżyser, Tomasz Szafrański, bardzo skupiony na swojej pracy. Wydawał polecenia członkom rzeszowskich zespołów z domu kultury, którzy zostali zaangażowani do filmu. Obok operator starający się uchwycić w kamerze najlepsze ujęcia. Chwilę później zaczęto kręcić sceny kaskaderskie, w czasie których Franek, główny bohater wypada z furgonetki pędzącej przez rynek. Szymon Radzimierski, odtwórca głównej roli kilka razy „spadał” na ziemię i dobiegał do pojazdu, zanim reżyser uznał, że scena została nakręcona jak należy. Tak wyglądała zaledwie godzina z czwartego dnia zdjęciowego w Rzeszowie.
10 minut Rzeszowa w filmie
– W Rynku nakręcona została m.in. scena otwarcia filmu. To długie trwające 3 minuty ujęcie pod czołówkę – mówi reżyser Tomasz Szafrański. – Dodatkowo cała kulminacja została tutaj kręcona. Przejazd furgonetki. Pojawiające się kolejne zespoły z Oblivio. Pościgi motocyklowe za furgonetką. Kulminacyjna scena między Bonzo i Wiolą, siostrą Izki oraz moment, w którym Franek biegnie do fabryki. Ta była kręcona już w Poznaniu. Dodatkowo kręciliśmy jeszcze inne ujęcia do paru sekwencji kręconych gdzie indziej, ale chcieliśmy je zrobić właśnie w Rzeszowie ze względu na pozytywny charakter tego miasta. Więc tak naprawdę my w naszym filmie tworzymy takie wirtualne miasto, zlepione z różnych miast – opowiada reżyser.
Grabowski na rzeszowskim Rynku
Rolę prezydenta fikcyjnego miasta zagrał Andrzej Grabowski, którego można było spotkać na planie filmowym we wtorek 19 września. Główną postać, szalonego rock’n’rollowca Eddiego zagrał Maciej Makowski. Jak przygotowywał się do swojej roli?
– O takich rolach się marzy. Tomasz Szafrański jest bardzo wymagającym reżyserem. Musiałem przefarbować włosy i zapuścić baczki. Musiałem się nauczyć grać na gitarze, jeździć na motorze, a w trakcie przygotowań miałem również dosyć skomplikowane próby kaskadrskie. Także ta rola to wyzwanie – mówi aktor.
Makowski zdradził nam, że długość pracy nad jednym fragmentem filmu zależy od skomplikowania ujęcia. – Dzisiaj na rynku scena przejazdu furgonetki przez rynek i rozbijanie straganów to była rzecz, której nie można było dużo razy powtórzyć, ale zdarzają się ujęcia, które były powtarzane 40 razy do momentu, aż wyjdą idealne – mówił.
W jednej ze scen kaskaderskich uczestniczył Piotr Janusz, odtwórca roli Bonzo, który jest przyjacielem głównego bohatera. Młody aktor uciekał furgonetką przed pędzącymi motocyklami, wypadał w trakcie jazdy z furgonetki i spadał w stragan pełen przypraw, które uniosły się do góry jak w scenach Bollywood.
Film dla każdego
„Rock’n’roll Eddie” swoją premierę kinową będzie miał w pierwszej połowie 2018 roku. To film familijny z dużą ilością przygody, humoru i muzyki. – Tak naprawdę nie jest to film dla dzieci. Bardziej dla młodzieży. To groteskowa i surrealistyczna komedia. Dorośli będą mogli znaleźć w nim nawiązania do filmów, na których się wychowali, m.in. „E.T” Stevena Spielberga. Muzykę skomponuje Fred Emory Smith – opowiada Szafrański.
Historia przedstawia losy 12-letniego chłopca wynalazcy, który musi ratować rockandrollowego przybysza nie z tego świata. Eddie pochodzi z krainy Oblivio (świata zapomnianych już dzisiaj piosenek). Jest niczym połączenie Elvisa Presleya z Freddim Mercurym. Przez przypadek zostaje ściągnięty do naszego świata. Kiedy Franek uświadamia sobie, że chce, aby Eddie wypełnił lukę w jego sercu po stracie ojca, w tym momencie okazuje się, że z krainy Oblivio przybywa za muzykiem dwóch zawodowych morderców, łowców głów. Jedynym wyjściem z sytuacji jest odesłać Eddie’go prosto do domu zanim będzie za późno.
Promocja innowacji
Do filmu zaangażowano ok. 300 Rzeszowian, jako statystów. Udział w filmie wzięły także zespoły rzeszowskie. Budżet filmu to 4,5 mln zł netto, w tym 100 tys. zł dofinansowania z Podkarpackiego Regionalnego Funduszu Filmowego. To dlatego, że produkcja jest dla regionu duża promocją. Zwłaszcza, że film częściowo nawiązuje do tradycji lotniczej Rzeszowa.
– W czasie naszych zdjęć w Rzeszowie odbyła się Olimpiada Młodego Wynalazcy. To kluczowe wydarzenie dla rozwoju fabuły, gdzie różni młodzi wynalazcy pokazują swoje wynalazki. Chcielibyśmy właśnie pod te tradycje rzeszowskiej innowacji nieco skojarzyć. Będziemy mieli kilkanaście różnego rodzaju wynalazków, które wystawimy na scenie w towarzystwie banerów pokazujących, że tu jest centrum innowacyjności młodych ludzi – mówił reżyser Szafrański pierwszego dnia planie filmowym.
[print_gllr id=219765]


